W niedzielę w Mołdawii odbywały się wybory parlamentarne. Przyniosły one zdecydowane zwycięstwo rządzącej dotychczas Partii Działania i Sprawiedliwości (PAS).

Frekwencja w wyborach wyniosła 52,21 proc. Bardzo znacząca część głosów – 17,5 proc., została oddana przez mołdawskich emigrantów w punktach wyborczych zorganizowanych poza granicami kraju. Zgodnie z wstępnymi wynikami podawanymi przez Centralną Komisję Wyborcza Mołdawii PAS otrzymała aż 50,2 proc. głosów, dwa punkty procentowe mniej niż przez czterema laty. Dużo zawdzięcza emigrantom – wśród nich partia rządząca zdobyła aż 78,61 proc. spośród ponad 277 tys. głosów.

W przypadku podliczenia głosów oddanych w samej Mołdawii PAS także zajmuje pierwsze miejsce z 44,13 proc. krajowego poparcia.

Koalicja partii konserwatywnej i prorosyjskiej lewicy zgrupowanej wokół Partii Socjalistów w Blok Patriotyczny (BP) uzyskała 24,17 proc. głosów. W porównaniu do kandydata wspieranego przez socjalistów w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, siły prorosyjskie w wyborach parlamentarnych zwyciężyły w mniejszej liczbie rejonów kraju.

BP najwyższy wynik osiągnął w autonomicznej, tradycyjnie prorosyjskiej Gagauzji – 82,35 proc. głosów, a w sąsiednim zamieszkanym przez bułgarską mniejszość narodową rejonie taraklijskim – 79,51 proc. Blok konserwatywnej lewicy zwyciężał również na północy kraju. W drugim co do wielkości mieście Mołdawii – Bielcach uzyskał 41,53 proc. głosów.

Jeśli brać pod uwagę proporcję głosów oddanych w samej Mołdawii udział poparcia BP zwiększa się do 28,27 proc.

Na trzecim miejscu znalazał się koalicja uformowana wokół mera Kiszyniowa Iona Cebana. Składała się w dużej części z byłych socjalistów i komunistów, ale w czasie kampanii wyborczej prezentowała się jako siła centrowa i popierająca integrację z Unią Europejską. Okazała się umiarkowanie przekonująca dla wyborców uzyskując 9,22 proc. głosów.

W Parlamencie Mołdawii znajdą się też kandydaci “Naszej Partii” (PN) populistycznego polityka Renato Usatiego, która po dwóch podejściach zdołała za trzecim przekroczyć próg wyborczy.

Ostatnią siłą polityczną, jaka zdołała przekroczyć ten próg okazała się Partia “Demokracja w domu” (PPDA). Zagłosowało na nią 5,62 proc. elektoratu. To partia unionistyczna, to jest postulująca włączenie Mołdawii w skład Rumunii. Jej lider Vasile Costiuc jest powiązany z liderem Sojuszu na rzecz Jedności Rumunów (AUR) George Simionem i otwarcie wspierał go w czasie rumuńskiej kampanii prezydenckiej tej wiosny. Costiuc podróżował z nim do Stanów Zjednoczonych na spotkania z przedstawicielami administracji Donalda Trumpa.

Co ciekawe w wyborach startował też komitet bezpośrednio powiązany z rumuńskim AUR, ale uzyskał zaledwie 0,1 proc.

“Poparcie niektórych unionistów, zwolenników suwerenności i niezdecydowanych wyborców rozczarowanych PAS mogło być jednym z sekretów sukcesu partii Kostiuka” – ocenił portal Newsmaker.md.

PPDA pozostaje w raczej chłodnych relacjach z PAS, nie będzie jednak potrzebna liberałom. PAS zdobyła 55 na 101 mandatów w Parlamencie Republiki Mołdawii. Blok Patriotyczny będzie ich miał 26, Alternatywa 8, PN i PPDA po 6.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kampania wyborcza i sam akt głosowania odbywał się w atmosferze kontrowersji proceduralnych i postępowań sądowych. Najwyższa Izba Sądowa zatwierdziła odmowę w przypadku kilku małych partii o prorosyjskim nastawieniu. W lipcu odrzucono wniosek o rejestrację bloku prorosyjskich partii „Zwycięstwo”, a ostatnio Współczesnej Partii Demokratycznej Mołdawii.

Władze tłumaczyły to, jako przeciwdziałanie działalności organizacji nielegalnie finansowanych przez Rosję. W sierpniu za organizowanie tego procederu skazana została szefowa autonomicznych władz Gagauzji Jewginija Hucuł.

27 sierpnia br. w pobliżu ambasady Mołdawii w Moskwie odbył się wiec obywateli tego kraju mieszkających w Rosji protestujących przeciwko temu, że w tym drugim państwie otworzone zostaną tylko dwie zagraniczne komisje wyborcze z 10 tys. kart do głosowania. Protestujący wskazywali, że we Włoszech, gdzie liczba mołdawskich emigrantów jest podobna co w Rosji, władze Mołdawii otworzą 75 lokali do głosowania. Władze Mołdawii uzasadniły swoją decyzję „względami bezpieczeństwa”.

Centalna Komisja Wyborcza Mołdawii poważnie zmniejszyła również liczbę lokali wyborczych przeznaczonych do głosowania dla obywateli zamieszkujących na terenie pod kontrolą separatystycznego Naddniestrza. Lokale takie są zawsze organizowane na prawym brzegu Dniestru kontrolowanym przez Kiszyniów. Na wyborach prezydenckich w 2020 r. było ich 42, w czasie przedterminowych wyborów parlamentarnych w 2021 r. – 41, a w czasie wyborów prezydenckich w zeszłym roku już tylko 30. W zbliżających się wyborach będzie ich już tylko 12.

W dodatku juz w czasie głosowania siedziba kiku z nich została nagle przeniesiona – ze względów bezpieczeństwa, jak podały liberalne władze. Jak twierdziły środki masowego przekazu w dni wyborów wszystkie mosty przez Dniestr zostały przyblokowane pod pretekstem robót drogowych. W efekcie powstawały na nich korki. Zagłosowało tylko 12 tys. mieszkańcow Naddniestrza.

Partia Socjalistów zwołała na podzieniałek do Kiszyniowe wiec protestacyjny, uważając, że wybory były zorganizowane w sposób nieuczciwy.

pv.cec.md/newsmaker.md/kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności