Dane z godziny 13 wskazują, że w niedzielnych wyborach do węgierskiego Zgromadzenia Narodowego bierze udział wyraźnie więcej obywateli niż w czterech poprzednich elekcjach.
Według danych Narodowego Biura Wyborczego Węgier na godzinę 13 w wyborach parlamentarnych głos oddało nie ponad 4 miliony uprawnionych do tego obywateli, co daje wskaźnik frekwencji wyborczej na poziomie 54,14 proc., podał portal Daily News Hungary. Profil Europe Elects zwraca uwagę, że jest to frekwencja znacząco wyższa niż w ciągu czterech poprzednich wyborów do Zgromadzenie Narodowego wygranych przez obóz Viktora Orbána.
Przed czterema laty frekwencja wyborcza o godz. 13 wynosiła 40,01 proc. Nieco tylko wyższa była w roku 2018, gdy sięgnęła 42,32 proc. W roku 2014 różnica była wyraźna – wówczas do godz. 13 zagłosowało tylko 34,33 proc. uprawnionych. W 2010 roku, który przyniósł Orbánowi zwycięstwa dające władzę, jaką sprawuje do dziś, partycypacja na tym etapie głosowania sięgała 35,88 proc.
Sam węgierski premier uznał tak wysoką frekwencję za okoliczność sprzyjającą wygranej koalicji swojej partii – Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP), od lat będącej satelitą stronnictwa Orbána. Jednak wielu komentatorów kwestionuje taką ocenę, twierdząc, że wysoka frekwencja gra na korzyść głównej siły opozycji – Partii Szacunku i Wolności (TISZA).
TISZA została założona przez Pétera Magyara. To były małżonek prominentnej polityk Fideszu, a zarazem byłej minister sprawiedliwości Judit Vargi. Straciła ona stanowisko w czerwcu 2023 r., niedługo po prezydent Katalin Novák, w związku ułaskawieniem osoby skazanej za ukrywanie przypadków pedofilii w domu dziecka. Sprawa wywołała na Węgrzech skandal społeczno-polityczny.
Magyar uczynił rozwód ze swoją żoną-byłą minister sprawą publiczną, która stała się wstępem do rozpoczęcia kariery politycznej. Dopiero w 2024 roku Magyar zaktywizował założoną przez siebie partię, występując jako ostry krytyk władzy Viktora Orbána i jego partii. Oskarżał obóz Fideszu o skorumpowanie się, posługując się nagranymi wypowiedziami małżonki.
TISZA od kilkunastu miesięcy w większość sondaży utrzymuje przewagę nad koalicją Fideszu. To jednak nie przesądza o wyniku. Tylko 93 na 199 członków Zgromadzenia Narodowego wybieranych jest w wyborach proporcjonalnych, z krajowych list partyjnych. Natomiast pozostałych 106 parlamentarzystów wybieranych jest w jednomandatowych okręgach wyborczych. Doświadczeni, dobrze zakorzenieni lokalnie reprezentanci obozu rządzącego mogą mieć w nich przewagę nad kandydatami nowego w zasadzie tworu na scenie politycznej, jakim jest TISZA.
Szansę na przekroczenie progu wyborczego w wyborach proporcjonalnych, na poziomie 5 proc., ma jeszcze partia nacjonalistów – Ruch Naszej Ojczyzny (MH), która kończy swoją pierwszą kadencję w Zgromadzeniu Narodowym.
Szansy raczej nie ma jedyna siła starej opozycji liberalno-lewicowej, która zdobyła się na start na ogólnokrajowym komitet zdolny do wystawienia kandydatów w wyborach proporcjonalnych – Koalicja Demokratyczna (DK).
Po raz kolejny komitet taki zarejestrowała także satyryczno-happenerska Partia psa o dwóch ogonach (MKKP).
Inne partie wystawiają swoich działaczy w niektórych okręgach mandatowych.
Czytaj także: Nowy polityk przeorał węgierską opozycję
dailynewshungary.hu/kresy.pl
































