Nowy polityk przeorał węgierską opozycję

Wkroczenie na węgierską scenę polityczną nowego polityka – Pétera Magyara dokonało całkowitego przemeblowania opozycyjnej sceny politycznej na Węgrzech.

Wybory do Parlamentu Europeskiego na Węgrzech pokazały, że obóz Viktora Orbána nadal utrzymuje hegemonię na miejscowej scenie politycznej. Kolicja Fideszu i jego partii satelickiej – Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) według danych z 99,98 proc. protokołów wyborczych zdobyła 44,79 proc. głosów. Oznacza to, że obóz rządzący Węgrami przejmie 11 z 21 mandatów przynależnych Węgrom w PE. W porównaniu do wyborów sprzed pięciu lat Fidesz-KDNP tracą około 7 punktów procentowych i dwa mandaty.

Jednak do prawdziwego trzęsienia ziemi doszło na węgierskiej opozycji. Przebojem rozgościła się na niej Partia “Szacunek i Wolność” o akronimie TISZA, co odpowiada madziarskiej nazwie jednej z dwóch głównych rzek przepływających przez Węgry – Cisy. Pozaparlamentarna partia założona zaledwie w 2021 r. uzyskuje 29,6 proc. głosów, co może się przełożyć na 7 mandatów.

TISZA została założona przez Pétera Magyara. To były małżonek prominentnej polityk Fideszu, byłej minister sprawiedliwości Judit Vargi, która straciła stanowisko w czerwcu 2023 r., po prezydent Katalin Novák, w związku ułaskawieniem osoby skazanej za ukrywanie przypadków pedofilii w domu dziecka.

Magyar uczynił rozwód z minister sprawą publiczną, która stała się wstępem do rozpoczęcia kariery politycznej. Dopiero w zeszłym roku Magyar zaktywizował założoną przez siebie partię, występując jako ostry krytyk władzy Viktora Orbána i jego partii. Oskarżał obóz Fideszu o skorumpowanie się, posługując się nagranymi wypowiedziami małżonki.

Na listach partii TISZA pojawili się w większości ludzie nieznani z wcześniejszej działalności politycznej. Wśród nich absolwenci amerykańskich uczelni. Skłania to część węgierskich komentatorów do łączenia nowego bytu politycznego ze wsparciem Waszyngtonu, wobec którego premier Orbán prowadzi bardzo asertywną politykę, krytykując obecną administrację prezydenta Joe Bidena.

Daleko w tyle została koalicja dwóch czołowych partii starej opozycji – Koalicji Demokratycznej (DK), Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSZP) i partii “Dialog na rzecz Węgier” (PM). Według prawie pełnych wyników ich koalicyjna lista uzyskała zaledwie 8,08 proc. głosów i tylko dwa miejsca w parlamencie, co jest radykalnym odchudzeniem reprezentacji DK, która miała dotychczas cztery mandaty a MSZP jeden.

Po raz pierwszy swojego przedstawiciela w Parlamencie Europejskim będą mieli nacjonaliści z Ruchu Naszej Ojczyzny (MH). 6,74 proc. głosów przełoży się na jeden mandat.

Klęski poniosły skrajnie liberalna partia Momentum, którą wybrało zaledwie 3,67 proc. głosujących i Jobbik, partia która porzuciła nacjonalizm na rzecz centrowości, by skończyć z poparciem na poziomie 1 proc. Happenerska Partia psa o dwóch ogonach (MKKP) uzyskuje 3,57 proc. głosów i również pozostaje bez mandatu.

Pozostałe cztery partie uzyskują mniej niż 1 proc. poparcia każda.

Czytaj także: Wybory. Wiadomo, którzy politycy będą reprezentować Polskę w Parlamenci Europejskim

vtr.valasztas.hu/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply