Władze Mołdawii odmówiły akredytacji rosyjskim obserwatorom z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie na zaplanowane na niedzielę wybory parlamentarne. Powodem mają być próby ingerencji Rosji w proces wyborczy. Kreml skrytykował tę decyzję, uznając, że podważa ona przejrzystość wyborów, a także wezwał ambasadora Mołdawii w Moskwie.

W niedzielę w Mołdawii odbędą się wybory parlamentarne, w których nie wezmą udziału rosyjscy obserwatorzy OBWE. Rząd w Kiszyniowie odmówił im akredytacji, co spotkało się z reakcją władz Rosji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Moskwie określiło tę decyzję jako „skandaliczną” i wezwało na konsultacje swojego ambasadora w Kiszyniowie. Resort podkreślił, że działania władz mołdawskich „podważają zaufanie do legalności i przejrzystości wyborów”.

Rosyjskie MSZ poinformowało również, że wezwało ambasadora Mołdawii w Moskwie w celu złożenia protestu. Rzeczniczka resortu Maria Zacharowa przekazała, że Rosja zwróciła się do OBWE, zrzeszającej 57 państw, z prośbą o ocenę decyzji podjętych przez stronę mołdawską. Z kolei Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii potwierdziło, że przedstawiciel dyplomatyczny został wezwany do rosyjskiego resortu i podkreśliło, iż „decyzje w sprawie akredytacji obserwatorów międzynarodowych podejmowane są zgodnie z przepisami krajowymi i międzynarodowymi zobowiązaniami Mołdawii, aby zagwarantować wolny, uczciwy i przejrzysty proces”.

Od środy w Mołdawii przebywają obserwatorzy z Polski działający w ramach OBWE. Tego samego dnia premier Dorin Recean oskarżył Rosję o próbę „przejęcia władzy w Kiszyniowie”. W trakcie posiedzenia rządu stwierdził, że Moskwa próbuje „naruszyć suwerenną wolę” obywateli. „To nie jest zwykła bitwa wyborcza. To oblężenie naszego kraju” – powiedział Recean, cytowany przez agencję AP. Szef rządu oświadczył również, że Rosja wydaje setki milionów euro, by wpłynąć na wynik głosowania.

Według władz w Kiszyniowie działania Moskwy mają na celu osłabienie pozycji rządzącej Partii Działania i Solidarności (PAS), opowiadającej się za integracją z Unią Europejską. Ugrupowanie to wygrało wybory w 2021 r., a obecnie rywalizuje z Wyborczym Blokiem Patriotycznym (BEP), w skład którego wchodzą ugrupowania prorosyjskie, w tym Partia Socjalistów byłego prezydenta Igora Dodona. Mołdawskie władze twierdzą, że Rosja prowadzi akcję przekupywania wyborców na rzecz kandydatów BEP, a także zorganizowała ponad 1000 cyberataków na infrastrukturę krytyczną oraz szeroko zakrojoną kampanię dezinformacyjną w internecie.

Mołdawia odmawia rejestracji prorosyjskich partii

We wtorek mołdawska policja przeprowadziła 250 rewizji w całym kraju, zatrzymując 74 osoby podejrzane o próby wpływania na wynik wyborów. Jak poinformowały władze, działania te były częścią śledztwa w sprawie planowanego, przy wsparciu Rosji, wzniecenia „masowych zamieszek” i destabilizacji sytuacji w kraju.

Niedzielne wybory odbędą się w warunkach znacznej polaryzacji społeczno-politycznej. Najwyższa Izba Sądowa zatwierdziła odmowę w przypadku trzech małych partii: „Wielka Mołdawia”, Związku Centrystów i „Odrodzenia”. W lipcu odrzucono wniosek o rejestrację bloku prorosyjskich partii „Zwycięstwo”. A ostatnio Współczesnej Partii Demokratycznej Mołdawii. W zeszłym roku władze wyborcze uniemożliwiły start prorosyjskich kandydatów na prezydenta.

27 sierpnia br. w pobliżu ambasady Mołdawii w Moskwie odbył się wiec obywateli tego kraju mieszkających w Rosji protestujących przeciwko temu, że w tym drugim państwie otworzone zostaną tylko dwie zagraniczne komisje wyborcze. Protestujący wskazywali, że we Włoszech, gdzie liczba mołdawskich emigrantów jest podobna co w Rosji, władze Mołdawii otworzą 75 lokali do głosowania. Władze Mołdawii uzasadniły swoją decyzję „względami bezpieczeństwa”.

Centalna Komisja Wyborcza Mołdawii poważnie zmniejszyła również liczbę lokali wyborczych przeznaczonych do głosowania dla obywateli zamieszkujących na terenie pod kontrolą separatystycznego Naddniestrza. Lokale takie są zawsze organizowane na prawym brzegu Dniestru kontrolowanym przez Kiszyniów. Na wyborach prezydenckich w 2020 r. było ich 42, w czasie przedterminowych wyborów parlamentarnych w 2021 r. – 41, a w czasie wyborów prezydenckich w zeszłym roku już tylko 30. W zbliżających się wyborach będzie ich już tylko 12.

Rządząca, proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS), założona przez prezydent Maię Sandu, liczy na utrzymanie większości w parlamencie, jednak najnowsze sondaże wskazują, że może ją utracić w 101-osobowym gremium. W takiej sytuacji PAS będzie zmuszona do szukania koalicjantów wśród mniejszych ugrupowań, które przekroczą próg 5 proc. dla partii lub 7 proc. dla bloków. Do potencjalnych partnerów zaliczane są populistyczna Nasza Partia i nominalnie proeuropejski Blok Alternatywny.

Największym rywalem PAS pozostaje Blok Patriotyczny, skupiający partie prorosyjskie z dominującą rolą Socjalistów Igora Dodona, odsuniętego od władzy przez Sandu w wyborach prezydenckich w 2020 r. Główne kwestie kampanii koncentrują się wokół integracji z UE, którą PAS chce zrealizować do 2030 r., wskazując na jej znaczenie dla bezpieczeństwa i gospodarki. .

Kresy.pl/moldpres.md/newsmaker.md

Tagi: , , ,
forma płatności