W niedzielę rano grupa grzybiarzy chodząca po lasach pod Wodyniem w powiecie siedleckim województwa mazowieckiego znalazła szczątki urządzenia wyglądającego na bezzałogowy aparat latający. Nie był to jednak jedyny taki przypadek.
“Dziś około godz. 9 w m. Wodynie w pow. siedleckim w lesie na odcinku kilkudziesięciu metrów, około 1 km od zabudowań, grzybiarze ujawnili części obiektu przypominającego drona. Policjanci zabezpieczyli elementy oraz miejsce ich odnalezienia. Powiadomione zostały inne służby, m.in. Żandarmeria Wojskowa oraz prokurator z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach” – głosi oświadczenie mazowieckiej policji.
Tego samego dnia około godz. 9 odnaleziono inne szczątki przypominające części bezzałogowego aparatu latającego znaleziono 6 kilometrów od zabudowań Białej Góry w powiecie białobrzeskim województwa mazowieckiego. “Powiadomione zostały inne służby Żandarmeria Wojskowa oraz prokurator z Prokuratury Rejonowej w Grójcu” – głosi oświadczenie.
Na tym jednak nie koniec. Już godzinę później odnalezienie przedmiotu przypominającego dron zgłosił grzybiarz, który natrafił na niego w Sulmicach w powiecie zamojskim województwa lubelskiego.
“Teren leśny, odległość ok 1500 metrów od zabudowań. Policjanci zabezpieczyli elementy oraz miejsce odnalezienia obiektu. Powiadomione zostały inne służby, m.in. Żandarmeria Wojskowa oraz Prokuratura Rejonowa w Zamościu.” – przekazała lubelska policja.
“Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej w Warszawie i Oddział Żandarmerii Wojskowej w Lublinie, prowadzą czynności na miejscach ujawnienia 3 niezidentyfikowanych obiektów powietrznych w okolicacach: Stromca, pow. białobrzeski, Wodynia, pow. siedlecki oraz Sulmic, koło Zamościa” – napisano w oświadczeniu ŻW.
Na razie nie wiadomo, czy obiekty, którzy szczątki w niedzielę odnaleziono mają jakikolwiek związek z licznym wtargnięciem sprzed 11 dni.
W nocy 10 września polską przestrzeń powietrzną miało naruszyć ponad 20 obiektów, z których część zestrzelono przy udziale holenderskich F-35. Premier Donald Tusk poinformował w Sejmie o 19 potwierdzonych przypadkach, podkreślając, że operacja trwała całą noc.
W związku z incydentami Polska uruchomiła Artykuł 4 NATO, przewidujący konsultacje sojuszników w przypadku zagrożenia integralności terytorialnej, niezależności politycznej lub bezpieczeństwa państwa członkowskiego. Premier Donald Tusk odbył rozmowy z przywódcami europejskimi, którzy przedstawili propozycje wsparcia w zakresie obrony powietrznej Polski.
Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła potwierdził, że Polska otrzymała ostrzeżenie od strony białoruskiej. „Białorusini nas uprzedzali, że przez ich przestrzeń powietrzną w naszym kierunku zmierzają drony” – powiedział. Zaznaczył, że współpraca była zaskakująca, zważywszy na eskalację napięcia na granicy lądowej. „Ale nie odrzuciliśmy jej” – dodał. Według generała Polska przekazała wzajemnie Białorusi informacje o obiektach zmierzających w ich stronę.
Solidarność z Polską wyraziły niektóry kraje NATO. Holandia zapowiedziała rozmieszczenie wschodniej Polsce systemów Patriot, NASAMS, systemów antydronowych oraz 300 żołnierzy. Według zapowiedzi sprzęt i personel mają pojawić się w grudniu i będą współdziałać z polskimi jednostkami. Wielka Brytania zwiększyła liczbę dyslokowanych do Polski myśliwców.
W czasie ingerencji prezydent USA Donald Trump zignorował pytanie dziennikarskie o nie. Wkrótce po zakończeniu rozmowy z prezydentem Polski, amerykański przywódca zamieścił enigmatyczny wpis na należącym do niego portalu społecznościowym Truth Social: “Co jest z Rosją, która narusza polską przestrzeń powietrzną dronami? No to jedziemy!”. Następnie twierdził, że do wlecenie dronów mogło dojść przez “pomyłkę”.
polsatnews.pl/kresy.pl
































