Donald Trump zapowiedział możliwość obniżenia ceł nałożonych na Chiny, jednak bez ich całkowitego zniesienia. Choć sugeruje deeskalację napięć handlowych, brak potwierdzenia ze strony Białego Domu rodzi pytania o faktyczny stan relacji między Waszyngtonem a Pekinem.
Relacje USA i Chin pozostają napięte, od kiedy Donald Trump objął cłami handel z Pekinem na poziomie 125 proc i zapowiedział możliwość podwyższenia taryf. Choć USA zawiesiły światowe cła na 90 dni, decyzja ta nie objęła Chin, które zapowiedziały działania odwetowe. W konsekwencji stawki celne na towary z Chin osiągnęły poziom 145 proc.
Ostatnie wypowiedzi Trumpa sugerują jednak możliwość złagodzenia polityki celnej wobec Chin. Jak podał „The Guardian”, prezydent zapowiedział, że „cła na import towarów z Chin znacznie spadną, ale nie wyniosą zero”.
Deklaracja ta była reakcją na wcześniejsze wystąpienie sekretarza skarbu Scotta Bessenta, który ocenił, że obecny poziom ceł jest nie do utrzymania i wyraził nadzieję na „deeskalację” wojny handlowej pomiędzy dwiema największymi gospodarkami świata. Trump nie przedstawił jednoznacznego stanowiska wobec słów Bessenta, ograniczając się do ogólnego komentarza: „Dobrze nam idzie z Chinami”. Dodał przy tym, że zamierza być „bardzo miły” wobec Pekinu i nie planuje ostrej retoryki wobec prezydenta Chin Xi Jinpinga. „Będziemy żyć razem, szczęśliwie i w idealnym przypadku będziemy razem pracować” – stwierdził.
Mimo zapowiedzi obniżenia stawek celnych wobec Chin, brak jest informacji potwierdzających podjęcie formalnych rozmów między USA a Chinami. Ani sekretarz skarbu, ani rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt nie potwierdzili, że doszło do kontaktu na linii Waszyngton–Pekin. Zapytana o to, czy Donald Trump prowadził bezpośrednie rozmowy z Xi Jinpingiem, Leavitt odmówiła komentarza.
Według „The Guardian”, wypowiedzi Trumpa wzbudziły dyskusję na chińskiej platformie Weibo. Pojawiły się tam m.in. komentarze sugerujące, że „Trump przyznał się do porażki”. Rząd Chin nie ustosunkował się oficjalnie do wypowiedzi prezydenta USA, jednak utrzymuje krytyczne stanowisko wobec amerykańskiej polityki celnej.
Na możliwość złagodzenia retoryki względem Chin świadczą również słowa ministra finansów USA Scotta Bessenta, który przekazał, że istnieje szansa na zawarcie „wielkiego układu” z Chinami. Polegałby on na zrównoważeniu i przestawieniu gospodarki Chin w większym stopniu na konsumpcję, a gospodarki USA bardziej na przemysł
– „Obecny model gospodarczy Chin opiera się na eksporcie, który jest sposobem na wyjście z problemów gospodarczych. To niezrównoważony model, który szkodzi nie tylko Chinom, ale i całemu światu. Chiny muszą się zmienić. Ten kraj to wie. Każdy wie, że (ten kraj) musi się zmienić, a my chcemy mu w tym pomóc, ponieważ my również potrzebujemy przywrócenia równowagi” – powiedział.
Już po wystąpieniu, na marginesie wiosennych spotkań Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, amerykański minister finansów powiedział, że obecny poziom ceł ustanowionych przez USA i Chiny (145 proc. dla towarów z Chin i 125 proc. dla towarów z USA) jest zbyt wysoki i w praktyce równa się embargu. Zastrzegł jednak, że aby można było rozpocząć rozmowy z Pekinem, konieczne jest wzajemne obniżenie ceł.
Wojnę celną rozpoczętą przez USA wykorzystuje Unia Europejska. Ursula von der Leyen oceniła 22 kwietnia, że światowe napięcia handlowe kierują uwagę państw ku Unii Europejskiej jako stabilnemu partnerowi. Przewodnicząca wskazała, że w ostatnich tygodniach prowadziła rozmowy z liderami z Islandii, Nowej Zelandii, Malezji, Filipin, Kanady, Indii oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Ursula von der Leyen planuje jeszcze w tym roku podróż do Chin, aby spotkać się z prezydentem Xi Jinpingiem. W zeszłym tygodniu pisaliśmy, że Chiny są gotowe do współpracy z UE na rzecz obrony zasad międzynarodowego handlu i Światowej Organizacji Handlu (WTO)
W obliczu rosnącej izolacji, Chiny wzmacniają relacje handlowe z krajami Azji Południowo-Wschodniej. W ostatnich tygodniach prezydent Xi Jinping odwiedził Wietnam, Malezję i Kambodżę. Jak podała agencja Xinhua, celem wizyty była „odnowa regionalnej współpracy i integracji gospodarczej w obliczu globalnego protekcjonizmu i unilateralizmu”.
Kresy.pl/BBC.com
































