Mężczyzna krzyczący „Allahu Akbar” ranił łącznie 7 osób w Tuluzie. Życiu zaatakowanych nie zagraża niebezpieczeństwo.

Wczoraj około godziny 16:15 mężczyzna krzyczący „Allahu Akbar” rzucił się z pięściami na przechodniów na ulicy Frederic-Estebe w Tuluzie.



Rozmawialiśmy i nagle on skoczył na nas. Najpierw złapał mojego syna a potem uderzył moją córkę. Uciekliśmy… – powiedział lokalnym mediom jeden z zaatakowanych. W sumie cztery osoby odniosły obrażenia w wyniku ataku tego człowieka. Dwie z nich profilaktycznie zabrano do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Świadkowie zdarzenia zaalarmowali przechodzący w pobliżu patrol policji. Funkcjonariusze próbowali obezwładnić napastnika, jednak ten rzucił się także na nich zadając ciosy rękami i nogami, wciąż wznosząc okrzyki „Allahu Akbar”. Zanim doszło do unieszkodliwienia agresora, zdążył on zadać obrażenia trzem policjantom – w piszczel, w ramię i w szyję. W momencie obezwładnienia napastnik miał wybuchnąć płaczem.

Zatrzymany mężczyzna nie był uzbrojony. Jak zdążono ustalić, miał on 49 lat i był leczony psychiatrycznie. W kwietniu opuścił szpital psychiatryczny. Na razie nie podano, czy ma jakieś związki z radykalnym islamem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że w lutym br. francuski żołnierz w pobliżu paryskiego Luwru otworzył ogień i ciężko ranił napastnika, który zaatakował go maczetą, krzycząc „Allahu Akbar”. Napastnik chciał wejść na teren muzeum z dużym pakunkiem. W podziemnym holu, w którym znajdują się kasy i sklepy z pamiątkami, został zatrzymamy przez straż muzeum. Wówczas miał zaatakować żołnierza wyciągniętą z plecaka maczetą. W swojej obronie żołnierz oddał do napastnika pięć strzałów, ciężko raniąc go w brzuch. Sam został lekko ranny.

Kresy.pl / ladepeche.fr / RMF FM / TVP Info

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz