Zdaniem ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, wniosku KE do TSUE ws. nałożenia kar na Polskę ws. Izby Dyscyplinarnej nie można skomentować inaczej, jak w kategoriach „pewnej agresji” czy „prawnej wojny hybrydowej” wobec Polski.

Jak informowaliśmy, Komisja Europejska wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości UE o nałożenie na Polskę kary pieniężnej, idącej w setki tysięcy euro dziennie. Chce w ten sposób ukarać Polskę za to, że nie wykonała orzeczenia tego trybunału wydanego 14 lipca br, w którym TSUE zażądał natychmiastowego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Tego samego dnia, we wtorek, sprawę skomentował minister sprawiedliwości i główny architekt reformy sądownictwa w Polsce, Zbigniew Ziobro. Według relacji RMF FM, minister stanowczo odmówił możliwość likwidacji Izby Dyscyplinarnej w obliczu spodziewanych kar finansowych. Jego zdaniem, taka decyzja byłaby podjęta pod dyktatem Unii Europejskiej, zaś instytucje unijne chcą coś wymusić na Polsce.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Dziennikarz RMF FM przypomniał, że kilka tygodni temu prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński zapowiedział likwidację Izby Dyscyplinarnej, bo nie wszystko w reformie sądownictwa poszło tak jak zakładano. W reakcji na to Ziobro odparł, że ma gotowe projekty, które jednak zostały zamrożone na potrzeby rozmów z Brukselą.

Czytaj także: Rzecznik KE: Komisja przeanalizuje decyzję Polski ws. rozwiązania Izby Dyscyplinarnej SN

Minister wyraził nadzieję, że uda się wypracować rozwiązanie pozwalające zakończyć reformę sądownictwa. – Nie bacząc na to, co mówi Komisja Europejska, bo ona działa w złej wierze. Ona ma złą wolę, chce zablokować reformę i utrzymać wszystko tak, jak było – zaznaczył. Na pytanie, kto poniesie odpowiedzialność za ewentualne skutki finansowe sporu z UE, odparł, że został odsunięty od rozmów z Brukselą. Zaraz też zaznaczył, że prowadził je premier Mateusz Morawiecki.

– KE doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma prawa ingerować w sprawy ustrojowego organizowania sądownictwa przez kraje UE. Wynika to nie tylko wprost z litery traktatów unijnych, ale wynika to też z orzeczeń trybunałów konstytucyjnych wielu krajów UE. Przypomnę orzeczenia nie tylko polskiego TK, ale też niemieckiego, czy całkiem niedawno rumuńskiego – zaznaczył Ziobro. W jego opinii, „nie da się tego inaczej skomentować, jak w kategoriach pewnej agresji”.

– Powiedziałem kiedyś mocniejsze sformułowanie, powtórzę je – takiej prawnej wojny hybrydowej w aspekcie ekonomicznym, która jest prowadzona wobec Polski – dodał. Powoływał się też na przykład Niemiec, mówiąc, że tam przy wyłanianiu sędziów trybunałów federalnych „udział czynnika demokratycznego, czyli politycznego, jest znacząco większy niż w Polsce”, co Komisja w pełni akceptuje. W podobnym tonie bronił mechanizmu wyboru członków do polskiej Krajowej Rady Sądownictwa, twierdząc, że jest on kopią systemu hiszpańskiego.

Nie da się tego wyjaśnić inaczej, niż poprzez wyjaśnienie, że mamy do czynienia z hipokryzją. Mamy do czynienia z polityką, a nie prawem, i mamy do czynienia z agresją wobec Polski pod pretekstem prawa, która służy innym celom, niż obrona wprowadzania równego prawa wobec wszystkich w ramach UE – oświadczył minister sprawiedliwości.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Wcześniej do sprawy odniósł się rzecznik rządu, Piotr Müller. Poinformował, że rząd Zjednoczonej Prawicy nie dostał jeszcze wniosków z Komisji Europejskiej i podkreślił, że w kwestiach związanych z wyrokiem TSUE, polski rząd przekazał w połowie sierpnia informacje dotyczące działań rządu, które mają być podjęte w tej sprawie w najbliższym czasie.  Müller tłumaczył też, że realizacja środka tymczasowego jest możliwa tylko przez Sąd Najwyższy:

– To Sąd Najwyższy podejmuje takie decyzje, on jest niezależny od władzy wykonawczej. Rząd nie może wpływać, w jaki sposób i w jakim trybie SN będzie realizował środek tymczasowy.

Sprawę skomentowali też dwaj wiceministrowie sprawiedliwości z partii Ziobry, Solidarna Polska – Sebastian Kaleta i Marcin Romanowski. Kaleta uważa, że Komisja Europejska bezprawnie blokuje Polsce fundusze i wnioskuje o kary. Jego zdaniem, to akty agresji, a „organy UE po zatwierdzeniu budżetu UE ruszyły do bezprawnego ataku”. Romanowski oświadczył, że „podczas gdy Polska broni wschodnich granic UE, Bruksela wyprowadza kolejny bezprawny atak”.

„Jednocześnie szantażować polski TK opinią ws KPO i żądać kar finansowych dla Polski w imię „niezawisłości sędziów” mogą tylko eurokraci z KE” – dodał wiceminister.

Jak informowaliśmy, w rozmowie ze stacją Polsat News unijny komisarz ds. sprawiedliwości, Didier Reynders powiedział, że Komisja Europejska chce, aby kary za niewykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE były wyższe, niż 100 tys. euro dziennie. Otwarcie powiedział, że ma to służyć wywarciu odpowiednio mocnej presji na Warszawę. Nie wykluczył też możliwości uzależnienia wypłat pieniędzy z Funduszu Odbudowy od spełnienia warunków KE: „Jest możliwość uzależnienia wypłat pieniędzy z Funduszu Odbudowy od spełnienia warunków”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Wcześniej komisarz zaznaczył, że Komisja Europejska oczekuje, żeby Polska w pełni zastosowała się do orzeczeń Trybunału z lipca br. Przypomniał też swoje wcześniejsze słowa, że „Komisja nie zawaha się podjąć wszelkich niezbędnych środków, aby zapewnić pełne stosowanie prawa UE”.

Komisja Europejska podejmuje działania na rzecz nałożenia na Polskę kar pieniężnych mimo, że obóz Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział już wycofanie się z tego elementu forsowanej przez siebie reformy wymiaru sądowniczego i likwidację Izby Dyscyplinarnej. Potwierdził to rząd Mateusza Morawieckiego, który przesłał do Brukseli informację na ten temat.

Wcześniej serwis rp.pl zwrócił uwagę, że do tej pory TSUE nakładał kary pieniężne na państwa członkowskie, które nie podporządkowywały się jego wyrokom. Tymczasem decyzja z 14 lipca dotyczy tylko ustanowienia tak zwanych środków tymczasowych nakładanych do czasu zakończenia postępowania.

KE wnioskowała już wcześniej do TSUE o nałożenie kary pieniężnej za nie zastosowanie orzeczonych przez Trybunał środków tymczasowych. Był to także wniosek o ukaranie Polski, złożony po tym, gdy TSUE nakazał zawiesić decyzję o wycince w Puszczy Białowieskiej. Kara w wysokości 100 tys. euro dziennie okazała się jednak wówczas bezprzedmiotowa w związku z wycofaniem się polskich władz z decyzji o przeprowadzeniu wycinki.

Rmf24.pl / Interia.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz