Liczba zabitych sięgnęła 32, rannych powyżej 100 osób
Według wstępnych ustaleń tureckich władz, za zamachem mogą stać Kurdowie z Partii Pracujących Kurdystanu.
kresy.pl / youtube.com
Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej w Dublinie złagodził ton wobec Polski. Prezydent Ukrainy zadeklarował gotowość do rozmów z Warszawą i jednocześnie wyraził nadzieję, że państwa Unii Europejskiej poprą dalsze rozmowy akcesyjne z Ukrainą.
W środę w Dublinie, w dniu przejęcia przez Irlandię półrocznego przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski został zapytany o spór z Polską dotyczący nadania ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” i jego możliwy wpływ na proces akcesyjny Ukrainy.
Zełenski ocenił, że Polskę i Ukrainę łączy historia. Odniósł się także do obecnej sytuacji bezpieczeństwa i wojny z Rosją.
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf podkreślił, że Teheran nie zezwoli na dostęp do uszkodzonych obiektów atomowych żadnym przedstawicielom innych państw czy organizacji międzynarodowych.
W śodowym wywiadzie dla irańskiej telewizji państwowej Ghalibaf powiedział, że „wróg rozumie tylko język siły”, podkreślając determinację Iranu w utrzymaniu zdecydowanego stanowiska wobec nacisków zagranicznych. Dodał, że Iran „pod żadnym pozorem nie zezwoli na dostęp do obiektów nuklearnych, które zostały zbombardowane i uszkodzone”, odnosząc się do obiektów, które Stany Zjednoczone zbombardowały podczas wojny dwunastodniowej w zeszłym roku, podał portal Al Mayadeen.
Wypowiedź Ghalibafa można potraktować jako reakcję na pojawiające się wypowiedzi dyrektora Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) sugerującego, że w ramach obecnego procesu dyplomatycznego między USA a Iranem omawiane jest również zorganizowanie inspekcji instalacji irańskiego sektora atomowego, w tym tych zrujnowanych przez działania zbrojne Amerykanów.
Zmiany w specustawie ograniczają krąg obywateli Ukrainy, którzy mogą korzystać z finansowanego przez państwo pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka kilka tysięcy osób może utracić prawo do bezpłatnego zakwaterowania.
Od 1 lipca w Polsce obowiązuje kolejny etap wygaszania nadzwyczajnej pomocy dla obywateli Ukrainy, którzy po nasileniu się wojny na Ukrainie korzystali z bezpłatnego pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.
Zmiany wynikają z ustawy z 23 stycznia 2026 roku o wygaszeniu rozwiązań przewidzianych w specustawie o pomocy obywatelom Ukrainy. Specustawa została przyjęta w marcu 2022 roku po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i określała zasady wsparcia udzielanego obywatelom tego państwa w Polsce.
Zdaniem rzecznika praw obywatelskich Ukrainy Dmytra Łubińca, Unia Europejska miałaby sfinansować mieszkania dla Ukraińców, którzy chcieliby wrócić do kraju. Polityk wysunął taką propozycję z powodu cięć świadczeń socjalnych i mieszkaniowych dla Ukraińców w części państw europejskich.
Podczas konferencji prasowej, rzecznik praw obywatelskich Rady Najwyższej Ukrainy Dmytro Łubiniec zaproponował, by Unia Europejska sfinansowała program mieszkaniowy dla Ukraińców przebywających w państwach członkowskich i objętych ochroną czasową, jeśli zdecydują się oni wrócić do ojczyzny.
Łubiniec przekonywał, że bez gwarancji mieszkaniowych i możliwości znalezienia pracy wielu obywateli Ukrainy nie zdecyduje się na powrót.
7 lipca w Parlamencie Europejskim ma odbyć się debata nad rezolucją dotyczącą postępów Ukrainy w procesie akcesji do Unii Europejskiej. Europejska Partia Ludowa zgłosiła poprawkę do dokumentu, krytykującą decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”.
Parlament Europejski przeprowadzi doroczną ocenę postępów dwóch państw kandydujących do Unii Europejskiej: Ukrainy i Mołdawii. Polscy europosłowie zabiegają, aby w rezolucji znalazło się odniesienie do decyzji Zełenskiego dotyczącej Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Poprawki w tej sprawie zgłosiły Europejska Partia Ludowa, do której należą europosłowie KO i PSL, oraz Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, w których zasiadają europosłowie PiS.
Sytuacja na rynku paliw może mieć długotrwały wpływ na inflację w Rosji, a także skutki uboczne, takie jak przełożenie na wzrost cen innych towarów i wzrost oczekiwań inflacyjnych, uznał rosyjski bank centralny.
Wzrost cen paliw silnikowych przyspieszył od połowy maja. Benzyna i olej napędowy znajdują się w koszyku konsumpcyjnym, więc ich wzrosty cen bezpośrednio wpływają na inflację, napisała w środę agencja informacyjna Interfax. „W związku z tym rosnące ceny paliw mogą mieć skutki uboczne, zarówno poprzez wzrost kosztów, jak i wzrost oczekiwań inflacyjnych, wpływając na zrównoważone wskaźniki inflacji. Rząd rosyjski podejmuje działania w celu zapewnienia niezbędnych dostaw paliw i stabilizacji rynku" - agencja zacytowała w środę oświadczenie rosyjskiego banku centralnego.
"Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że rozwój sytuacji na rynku paliw i skala skutków ubocznych zostaną uwzględnione przy podejmowaniu dalszych decyzji w sprawie polityki pieniężnej” - podał Bank Rosji, odnosząc się do dyskusji organów władz na temat stóp procentowych.