Andrij Biłecki może pozwolić sobie na sprzeciw wobec Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy – podają media. Według relacji byłego oficera inni dowódcy za podobne zachowanie zostaliby szybko usunięci.
Andrij Biłecki, dowódca 3. Korpusu Armijnego Sił Zbrojnych Ukrainy, ma w ukraińskiej armii wyjątkową pozycję i może pozwolić sobie na znacznie większą samodzielność niż większość dowódców – podał portal MilitaryLand.net, powołując się na wypowiedź Dmytra Kaszczenki.
Według niego część dowódców korpusów ma na tyle silne zaplecze polityczne i operacyjne, że może sprzeciwiać się decyzjom naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego. W przypadku zwykłych dowódców brygad lub korpusów podobne zachowanie miałoby kończyć się szybką dymisją albo innymi konsekwencjami.
Kaszczenko jako przykład wskazał właśnie Biłeckiego, dowódcę 3. Korpusu Armijnego. Wymienił też Denysa Prokopenkę, dowódcę 1. Korpusu Azow, oraz Ihora Obolenskiego, dowódcę 2. Korpusu Chartia. Jak wynika z jego wypowiedzi, jednostki podporządkowane tym formacjom mają większą autonomię niż standardowe brygady.
„Dowódca Andrij Biłecki ma wyjątkową przewagę – jest postacią polityczną, za którą stoi określona siła polityczna. To pozwala mu robić rzeczy, których inni robić nie mogą. Nawet gdy dowodził brygadą, mógł powiedzieć naczelnemu dowódcy Syrskiemu: «Nie, zrobimy to w ten sposób». I Syrski to przyjmował. Gdyby jakikolwiek inny dowódca brygady albo korpusu powiedział coś takiego, następnego dnia zostałby usunięty” – powiedział Kaszczenko.
Były dowódca 58. Brygady Zmotoryzowanej twierdził również, że w formacjach powiązanych z wpływowymi dowódcami inaczej wygląda organizacja działań bojowych.
„Jeśli Biłecki obiecuje swoim żołnierzom, że oddziały szturmowe będą walczyć przez 24 godziny, odpoczywać trzy dni, a potem przez dwa dni przygotowywać się do kolejnej operacji, to dokładnie tak się dzieje” – mówił.
Według Kaszczenki zwykłe brygady nie mają podobnych możliwości. Jak stwierdził, żołnierze bywają kierowani do kolejnych szturmów mimo wyczerpania, a odmowa wykonania rozkazu może skutkować utratą dowodzenia.
Kresy.pl/MilitaryLand.net































