Szef ukraińskiego MSZ ma przyjechać do Warszawy z propozycją upamiętnienia generała Marko Bezruczki jako postaci łączącej historię Polski i Ukrainy. W Kijowie przyjęto ustawę o Panteonie Narodowym, ale po stronie polskiej pojawiają się obawy, że obok wspólnych bohaterów do panteonu mogą trafić również postacie związane z OUN-UPA – pisze WP.
Po przyjęciu w środę przez ukraińską Radę Najwyższą ustawy o Panteonie Narodowym – szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha ma przyjechać do Warszawy z propozycją upamiętnienia generała Marko Bezruczki jako wspólnego bohatera Polski i Ukrainy — informuje Wirtualna Polska.
Bezruczko był dowódcą armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. W 1920 roku wspólnie z Polakami zajął Kijów, a następnie bronił Zamościa przed Armią Czerwoną. W Polsce jest już patronem skweru na warszawskiej Woli i ronda we Wrocławiu.
Propozycja Sybihy jest po stronie rządowej odbierana jako próba deeskalacji w sporze historycznym między Warszawą a Kijowem.
Warto przypomnieć, że historia Ukraińskiej Republiki Ludowej już wcześniej była upamiętniana w Polsce. W maju tego roku w Tarnowie odsłonięto tablicę wspominającą działalność MSZ tego państwa z lat 1920–1921. W uroczystości uczestniczył Sybiha oraz przedstawiciele władz Polski.
Brak zamkniętej listy kandydatów
Przyjęta ustawa nie zawiera zamkniętej listy osób, które mogą zostać upamiętnione w panteonie. Decyzję o pochówku danej osoby ma każdorazowo podejmować parlament na podstawie rekomendacji specjalnej rady. W jej skład mają wejść przedstawiciele Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, historycy i członkowie organizacji społecznych.
„To właśnie dziś my, Rada Najwyższa Ukrainy IX kadencji, podejmiemy historyczną decyzję, ustanawiając podstawy prawne dla wyjątkowego miejsca ukraińskiej państwowości. Powiedziałbym nawet – pępka ukraińskiej państwowości, miejsca, w którym swój ostatni spoczynek, schronienie i należną cześć znajdą najlepsi synowie i córki naszego państwa i naszego narodu” — powiedział przewodniczący Rady Najwyższej Rusłan Stefanczuk po głosowaniu.
Obawy po stronie polskiej
Polscy rozmówcy Wirtualnej Polski obawiają się, że gest Sybihy nie daje gwarancji, iż do panteonu nie trafią także postacie takie jak Kłym Sawur czy Roman Szuchewycz, odpowiedzialne za zbrodnie popełnione na Polakach.
W kręgach dyplomatycznych propozycja upamiętnienia Bezruczki jest oceniana jako „pożądana”, ale niewystarczająca do stwierdzenia realnej jakościowej zmiany w relacjach polsko-ukraińskich. Polskie władze oczekują jasnej deklaracji, że upamiętnianie wspólnych bohaterów nie będzie przykrywać kontrowersyjnych decyzji dotyczących gloryfikacji osób odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach.
Rozmówcy po stronie polskiej przypominają, że podobne gesty były już wykonywane przez stronę ukraińską, ale nie powstrzymały późniejszych decyzji i działań odwołujących się do dziedzictwa UPA.
Zimą 2023 roku, podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy we Lwowie, przyjęto wspólną deklarację odnoszącą się pojednawczo do historii. Na prośbę strony polskiej Andrij Sybiha, ówczesny wiceszef administracji prezydenta Ukrainy, zwrócił się do władz lokalnych o zdjęcie czarno-czerwonych flag z miejsc, w których pojawiał się polski prezydent.
Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski oddali wówczas wspólnie hołd Orlętom Lwowskim oraz uczcili pamięć obrońców Ukrainy poległych w wojnie z Rosją. W rocznicę Powstania Styczniowego przyjęto wspólną deklarację polityczną, która miała być podstawą dalszej współpracy.
Tamte wydarzenia nie doprowadziły jednak do pogłębienia dialogu historycznego między Polską i Ukrainą. W siłach zbrojnych na Ukrainie utrzymuje się kult postaci takich jak Bandera, Szuchewycz i Kłym Sawur.
Kresy.pl/Wirtualna Polska
































