Według dziennika Welt, Armin Papperger, szef największej niemieckiej grupy zbrojeniowej Rheinmetall, powiedział, że jego grupa zaoferowała Ukrainie zupełnie nową broń w zeszły czwartek. Od tamtego momentu Papperger „nabrał wody w usta”.

Według poniedziałkowych informacji dziennika Welt, Armin Papperger, szef największej niemieckiej grupy zbrojeniowej Rheinmetall, powiedział, że jego grupa zaoferowała Ukrainie zupełnie nową broń w zeszły czwartek. Od tamtego momentu Papperger „nabrał wody w usta”.

„Nie pozwolono mu podać więcej szczegółów po nowym rozporządzeniu” – dodaje niemiecki dziennik.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

375.18 PLN    (1.7%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„W niemieckich dostawach broni na Ukrainę występuje dziwny paradoks: Republika Federalna jest czwartym największym eksporterem broni na świecie i posiada w kraju czołowe firmy zbrojeniowe. Producenci, od Rheinmetall po Thyssenkrupp, od Airbusa po Heckler & Koch, w 2021 roku dostarczyli za granicę broń i sprzęt o wartości około dziewięciu miliardów euro” – zauważa gazeta.

Według Welt, „rząd niemiecki już pod koniec lutego wiedział, że zapasy Bundeswehry są zbyt małe, by udzielić szerokiej pomocy. W ciągu kilku tygodni po złożeniu przez Ukrainę pierwszego oficjalnego wniosku o dostawy broni 3 lutego rząd zwrócił się do kilku niemieckich producentów broni z pytaniem, co mogą sprzedać Ukrainie w krótkim terminie. W rezultacie powstała obszerna lista. Wiele wskazuje na to, że na podstawie tej listy Berlin pracuje nad nowym pakietem dla Ukrainy”.

„Jednak dotychczas z Niemiec nie dostarczono ani jednej nowej sztuki broni – twierdzą przedstawiciele władz w Kijowie. W ciągu czterech tygodni od rozpoczęcia wojny do sił zbrojnych trafiła jedynie broń z resztek Bundeswehry: 500 pocisków przeciwlotniczych Stinger, do 1000 sztuk broni przeciwpancernej, a ostatnio 500 pocisków Strela z zapasów NRD” – czytamy w tekście.

Eva Högl, komisarz obrony niemieckiego parlamentu przedstawiła we wtorek raport, według którego we wszystkich niemieckich formacjach zbrojnych obecne są deficyty.

„Bardzo mnie zszokowały doniesienia żołnierzy o niedociągnięciach materialnych we wszystkich trzech formacjach zbrojnych” – napisała we wstępie do raportu. „Ani jednej wizyty w oddziałach, ani jednej rozmowy z żołnierzami, w której nie powiedziano mi o jakichś deficytach”.

Według Högl, ​​tylko 50% głównego sprzętu jest sprawne, po czym dodała, że ​​„sprzęt codziennego użytku”, taki jak kamizelki kuloodporne i kurtki zimowe, często trzeba było dostarczać później, gdy żołnierze byli już na ćwiczeniach. „To jest nie do przyjęcia i trzeba to poprawić” – napisała.

Mimo to zaprzeczyła alarmującemu werdyktowi generała porucznika Alfonsa Maisa, który pod koniec lutego alarmował, że armia, którą dowodził, jest „mniej więcej naga”.

To trochę za daleko, przekonywała Högl: „Powiedziałbym, że było to oczywiście bardzo emocjonalne stwierdzenie” – przekazała dziennikarzom we wtorek. „Generał Mais zwrócił uwagę na pewne problemy, ale Bundeswehra jest gotowa do działania”.

Zobacz też: Wicekanclerz Niemiec: Nadal potrzebujemy rosyjskiego gazu

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy, Niemcy gwałtownie zwiększą swoje wydatki na obronę do ponad 2% PKB. Zmiana ma być spowodowana inwazją Rosji na Ukrainę. „Będziemy musieli więcej inwestować w bezpieczeństwo naszego kraju, aby chronić wolność i demokrację” – zapowiedział Scholz na nadzwyczajnej sesji Bundestagu.

Niemcy od dawna opierają się presji ze strony Stanów Zjednoczonych i innych krajów, aby zwiększyć wydatki na obronę do 2% PKB. Według statystyk NATO w 2021 r. Niemcy wydadzą na obronę zaledwie 1,53% swojego PKB.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz