Pozyskane przez Ukrainę nowoczesne tureckie drony rozpoznawczo-uderzeniowe Bayraktar TB2, które pokazały swą skuteczność m.in. w Syrii, odbywają już loty szkoleniowe. Polska wciąż nie posiada analogicznych bezzałogowców, a dotyczące ich programy notują duże opóźnienia.

We wtorek na Ukrainie odbyły się loty szkoleniowe bezzałogowców rozpoznawczo-uderzeniowych Bayraktar TB2, produkcji tureckiej. Ukraiński Portal Militarny zwraca uwagę, że trasę jednego z nich można było śledzić na serwisach internetowych, które monitorują ruch powietrzny. Lot rozpoczął się około godziny 11 czasu lokalnego i trwał dwie godziny, odbył się w północnej części obwodu chmielnickiego, m.in. nad Izjasławiem i w południowo-wschodniej części obwodu rówieńskiego, w tym w okolicach Zdołbunowa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

7342.32 PLN    (33.37%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Na obecnym, początkowym etapie użytkowania, wyszkolonym w Turcji ukraińskim operatorom towarzyszą jeszcze tureccy specjaliści. Pomagają głównie przy przetwarzaniu danych.

Poza dronami, Ukraina otrzymała też amunicję do ich uzbrojenia, dodatkowy sprzęt oraz symulatory szkoleniowe.

O tym, że produkowane w Turcji drony uderzeniowe Bayraktar TB2 są już testowane przez ukraińską armię, informowaliśmy ponad rok temu. Oficjalnie podawano, że testy dronów prowadzone były na lotnisku w Starokonstantynowie. Bezzałogowiec Bayraktar TB2 wykonał precyzyjne uderzenie i zniszczył cel na poligonie żytomierskim. Ukraińscy dygnitarze zaznaczali, że maszyny te mogą prowadzić działania rozpoznawcze nad pozycjami przeciwnika, przebywając w powietrzu nawet 24 godziny oraz precyzyjnie niszczyć cele z wysokości 7 km. Ich uzbrojenie stanowią zaawansowane, precyzyjne rakiety do niszczenia sprzętu wojskowego, a także fortyfikacji. Bayraktar TB2 ma też posiadać zdolność niszczenia celów na morzu.

W październiku ub. roku producent dronów, tureckie przedsiębiorstwo Baykar, zakończyło ich dostawy na Ukrainę. Finalne testy zdawczo-odbiorcze odbyły się wówczas w obwodzie chmielnickim. Sprawdzano wówczas m.in. możliwości bojowe tych bezzałogowców, w tym osiąganie wysokości maksymalnej, lądowanie, a także główne i awaryjne systemy zasilania.

Latające bezzałogowce Bayraktar TB2, klasyfikowane jako średnie drony taktyczne, docelowo mają trafić na wyposażenie ukraińskich sił specjalnych i powietrzno-szturmowych, jak również do brygad zmotoryzowanych. Negocjacje w sprawie ich zakupu przez Ukraińców trwały dwa lata.

W ostatnich miesiącach o tych tureckich dronach zrobiło się głośniej za sprawą ich działań podczas konfliktów w Syrii oraz w Libii. W marcu br. pisaliśmy, że jak podało ministerstwo obrony Turcji, tureckie drony „zneutralizowały” 21 żołnierzy syryjskich sił rządowych i zniszczyły dwie haubice oraz dwie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe. Już wcześniej ataki tureckich dronów poważnie utrudniały sytuację syryjskich sił rządowych w rejonie prowincji Idlib, zabijając co najmniej kilkadziesiąt żołnierzy i niszcząc kilkanaście pojazdów wojskowych.

Na skuteczność działania tych bezzałogowców zwracali uwagę także rosyjscy korespondenci wojenni. Jak informowali, tureckie drony zbombardowały m.in. konwój armii syryjskiej, a ponadto atakowały pojazdy wojskowe, zarówno opancerzone, jak i samochody, ciężarówki, a nawet motocykle. Jeden z rosyjskich reporterów stwierdził, że „Turcy nie żałują pieniędzy” na ataki z użyciem dronów i bez oczyszczenia z nich przestrzeni powietrznej nad prowincją Idlib wszelkie próby odzyskania inicjatywy przez siły rządowe będą mocno utrudnione.

Drony Bayraktar TB2 mają 6,5 m długości i 12 m rozpiętości skrzydeł. Maksymalna masa startowa to 630 kg, mogą osiągać prędkość 222 km/godz. i pułap maksymalny ponad 8200 metrów (pułap praktyczny to 6750 m). Ich maksymalny zasięg to ponad 150 km, przy długotrwałości lotu 24 godziny (prędkość przelotowa – 130 km/godz.). Drony te mają ładowność 55 kg i mogą przenosić m.in. kierowane bomby ogólnego przeznaczenia MAM-L i MAM-C, najpewniej także przeciwpancerne pociski kierowane dalekiego zasięgu UMTAS/Mizrak-U.

Co z Polską?

Należy zwrócić uwagę, że programy pozyskiwania bezzałogowych systemów powietrznych przez Polskę w ramach programów Orlik, Wizjer, Zefir czy Gryf notują wieloletnie opóźnienia. W 2016 roku ówczesny szef MON Antoni Macierewicz mówił o zakupie tysięcy produkowanych w Polsce dronów dla wojska. Mowa m.in. o zakupie 4 zestawów dronów średniego pułapu i dużego zasięgu (tzw. MALE, Medium Altitude Long Endurance), zdolnych do przenoszenia uzbrojenia, w tym pocisków kierowanych, w ramach programu Zefir, a także o zakupie taktycznych bezpilotowych statków powietrznych średniego zasięgu, zdolnych do pozostawania w powietrzu powyżej 20 godzin i uzbrojonych w amunicję kierowaną (program Gryf).

Obecnie, polskie wojsko posiada pięć typów dronów: 15 zestawów zwiadowczych bezzałogowców Orbiter (produkcji izraelskiej), 16 polskich FlyEye, służących m.in. do kierowania ogniem artylerii. Mamy też zestaw amerykańskich Scan Eagle, jeden zestaw rozpoznawczych RQ-21A BlackJack oraz nieujawnioną liczbę uderzeniowych dronów Warmate.

Czytaj także: Wybrano najlepszą ofertę na mikrodrony „Ważka” dla wojska

mil.in.ua / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaro7
    jaro7 :

    Na nic nie mają ponoć pieniędzy,co chwilę proszą o pożyczki ale nieustannie sie dozbrajają,na to kasę mają,choć wojny praktycznie nie ma.U nas armia wygląda coraz gorzej,coraz słabiej,zakupy śladowe nieprzemyślane byle przypodobać się usa.