„Oszukano nas za plecami”. Ukraińscy żołnierze krytykują reformę armii

Ministerstwo Obrony Ukrainy przedstawiło reformę służby wojskowej, ale wielu żołnierzy nie widzi w niej realnej drogi wyjścia z armii. Według „Ukraińskiej Prawdy” największe kontrowersje budzi brak jasnej daty zwolnienia ze służby oraz konieczność podpisania nowych kontraktów przez osoby walczące od lat.

Ministerstwo Obrony Ukrainy w połowie czerwca przedstawiło plan reformy służby wojskowej, obejmujący nowe kontrakty i podwyżki dla części żołnierzy – podała „Ukraińska Prawda”. Choć część wojskowych pozytywnie przyjęła sam fakt rozpoczęcia zmian, większość rozmówców portalu skrytykowała propozycje resortu.

Największe zastrzeżenia dotyczą zasad odchodzenia ze służby. Problem jest szczególnie istotny dla żołnierzy, którzy trafili do armii jeszcze w 2014 roku i walczą już 12. rok. Osoby, które wstąpiły do wojska po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji 24 lutego 2022 roku, są w piątym roku służby. Wszystkie kontrakty podpisane przed 2022 rokiem po tej dacie stały się bezterminowe.

Ministerstwo nie zaproponowało jednak konkretnej daty zwolnienia ze służby. Zgodnie z planem obecni żołnierze mieliby odsłużyć dodatkowo od sześciu do 14 miesięcy w piechocie albo dwa lata w innych jednostkach lub na stanowiskach tyłowych. Dopiero po tym czasie uzyskaliby prawo do co najmniej sześciomiesięcznego odroczenia od ponownej mobilizacji.

Zobacz też: „To wszystko jest pokazówką”. Dowódcy na Ukrainie krytykują rozkaz Syrskiego

Ci, którzy nie podpiszą nowych kontraktów, mają służyć do czasu demobilizacji, czyli najpewniej do końca wojny, jeśli wcześniej ukraińskie władze nie podejmą innych decyzji. Resort zapowiada jednocześnie zrównanie wynagrodzeń żołnierzy kontraktowych i zmobilizowanych.

Samo ministerstwo przyznaje, że nie jest gotowe do rozmowy o demobilizacji. Podczas briefingu poświęconego reformie urzędnicy prosili dziennikarzy, aby nie używali słowa „demobilizacja” i zastępowali je określeniem „zwolnienie”.

„Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ci, którzy służą od czasów ATO-JFO i od 24 lutego 2022 roku, którym «automatycznie» przedłużono służbę, mieliby w ogóle podpisywać jakiś kontrakt. Jeśli ktoś zasługuje na pierwszeństwo w zwolnieniu, to właśnie oni” – powiedział jeden z wojskowych.

Inny rozmówca „Ukraińskiej Prawdy” pytał: „Dlaczego po czterech i pół roku trzeba służyć jeszcze dwa?”.

Część żołnierzy ocenia reformę jeszcze ostrzej. „Moim zdaniem zostaliśmy ograni. Jak naiwniaków, oszukano nas za plecami” – powiedział jeden z rozmówców portalu.

Wątpliwości budzi także zapowiadane etapowe zwalnianie ze służby tych, którzy zostali zmobilizowani najwcześniej. O takiej możliwości w maju mówił Wołodymyr Zełenski, ale wojskowi nadal nie wiedzą, kto dokładnie zostanie objęty procedurą i w jakiej kolejności będzie ona prowadzona. „Ukraińska Prawda” podaje, że zwolnienia wymagają osobnego dekretu prezydenta.

Według szacunków portalu z liczącej około milion żołnierzy armii można byłoby jednocześnie zwalniać po kilka tysięcy osób miesięcznie. Oczekiwanie na swoją kolej mogłoby więc potrwać lata. Minister obrony Mychajło Fedorow mówił w rozmowie z kanałem 1+1, że liczba zwalnianych co miesiąc żołnierzy będzie zależeć od sytuacji na froncie.

Wojskowi uważają, że reforma jest skierowana przede wszystkim do cywilów, których państwo próbuje dopiero zachęcić do służby. Część rozmówców portalu uznaje za niesprawiedliwe to, że osoby dotąd niesłużące mogą otrzymać korzystniejsze warunki niż ci, którzy od lat są już w armii.

Zobacz też: „Biją, przywiązują do quada i ciągną po ziemi”. Media o ukraińskim pułku „Skała”

Niejasna pozostaje również sytuacja żołnierzy, którzy mają już podpisane kontrakty. Według „Ukraińskiej Prawdy” dotyczy to co najmniej 25–30 proc. ukraińskich wojskowych. Nie wiedzą oni, czy powinni rozwiązać dotychczasowe umowy i podpisać nowe, ani jak w takim przypadku będzie liczony okres odroczenia od ponownej mobilizacji.

Kontrowersje wywołały także podwyżki. Żołnierze wskazują, że nie objęły operatorów dronów, którzy wykonują obecnie znaczną część uderzeń na polu walki i na rosyjskim zapleczu. Niewielki wzrost wynagrodzeń przewidziano dla personelu tyłowego, m.in. logistyków, kucharzy i pracowników medialnych. Ich pensje mają wzrosnąć z 20 tys. do 30 tys. hrywien. Resort obrony odpowiedział, że zapłaciłby im więcej, ale nie ma na to środków.

Kresy.pl/Ukraińska Prawda

Tagi: , ,
forma płatności