Ukraiński portal Babel opisał przypadki przemocy, upokarzania i zgonów w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”. Według dziennikarki Kateryny Łyholad w ciągu pół roku w centrach szkoleniowych tej jednostki odnotowano 26 śmierci rekrutów, z których większość miała przebywać w pułku krócej niż miesiąc.
Ukraiński portal Babel opisał warunki panujące w ośrodkach szkoleniowych 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skała”, jednej z największych jednostek szturmowych Sił Zbrojnych Ukrainy. Z relacji dziennikarki Kateryny Łyholad wynika, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w centrach szkoleniowych pułku zmarło 26 rekrutów. Większość z nich miała przebywać w jednostce krócej niż miesiąc, a jako oficjalną przyczynę zgonów najczęściej wskazywano zapalenie płuc.
Babel podaje, że w styczniu 2026 roku do szpitala w Kropywnyckim trafił 35-letni Ołeksandr Semenow. Mężczyzna miał pobitą głowę, poranione dłonie, uszkodzony dół pleców oraz brudne i połamane palce. Według nagrania, które znalazło się w dyspozycji redakcji, Semenow mówił lekarzom, że uciekł z pułku „Skała”, gdzie miał być bity, przywiązywany do quada i ciągnięty po ziemi.
„Biją cię, przywiązują do quada i zaczynają ciągnąć po ziemi, aż się zetrzesz” – powiedział Semenow na nagraniu cytowanym przez Babel.
Zobacz też: „To wszystko jest pokazówką”. Dowódcy na Ukrainie krytykują rozkaz Syrskiego
Mężczyzna twierdził też, że był świadkiem co najmniej dziewięciu samobójstw w jednostce. Wymienił okoliczności części z nich oraz podał nazwisko jednego ze zmarłych. Nagranie powstało 23 stycznia 2026 roku. Kilka dni później Semenow zmarł w szpitalu. Oficjalną przyczyną śmierci było zapalenie płuc.
Pułk „Skała” jest jedną z największych jednostek szturmowych na Ukrainie. Nieoficjalnie bywa określany jako „pułk Syrskiego”, ponieważ nie należy do żadnego korpusu i podlega bezpośrednio wyższemu dowództwu. Jednostka brała udział w walkach m.in. pod Iziumem, Sołedarem, Bachmutem, Awdijiwką, Wuhłedarem i Pokrowskiem. Babel zaznacza jednak, że mimo zasług bojowych pułk jest krytykowany przez część wojskowych, dziennikarzy i rodziny żołnierzy, a ze względu na doniesienia o stratach zyskał reputację „mięsnego”.
Dziennikarka portalu Babel przez prawie dwa miesiące analizowała zgony, relacje o przemocy i warunki szkolenia. Rozmawiała z ponad 30 świadkami, w tym krewnymi zmobilizowanych oraz żołnierzami, którzy uciekli z pułku lub nadal w nim służą. Większość rozmówców zgodziła się mówić anonimowo, ale przekazała redakcji dokumenty potwierdzające ich relacje.
Według świadków zmobilizowani trafiali najpierw do punktu dystrybucyjnego określanego nieformalnie jako „kurnik”. Mieścił się on w długim budynku przypominającym opuszczone gospodarstwo rolne. W środku urządzono prowizoryczne koszary bez okien, podzielone na sektory mieszkalne. Według osób, które przeszły przez to miejsce, jednocześnie mogło tam przebywać od tysiąca do 1200 ludzi.
Rozmówcy portalu twierdzą, że rekrutów po przybyciu rozbierano, przeszukiwano i zmuszano do wykonywania ćwiczeń. Część z nich miała być prowadzona do toalety pod eskortą uzbrojonych żołnierzy. Inni mówili o karach, izolatkach, pobiciach oraz traktowaniu zmobilizowanych „jak jeńców wojennych”.
Babel opisuje także relacje dotyczące ośrodków szkoleniowych w lesie. Według świadków rekruci mieszkali w namiotach lub ziemiankach, a teren wokół obozów miał być oznaczony tabliczkami „miny”. Część rozmówców twierdziła, że słyszała eksplozje i widziała ich skutki. Jeden z opisanych przypadków dotyczył Ołeksandra Isajewa, który według świadków miał stracić oko po eksplozji. Pułk potwierdził Babelowi, że mężczyzna był zmobilizowany do „Skały”, ale przedstawił inną wersję: podczas szkolenia 26 lutego 2026 roku miał zejść z wyznaczonej trasy i wejść na nieznane urządzenie wybuchowe. Według jednostki zmarł 15 marca w szpitalu z powodu niewydolności płucno-sercowej.
Przedstawiciele „Skały” zaprzeczają części zarzutów. Andrij Suraj, szef grupy współpracy cywilno-wojskowej pułku, powiedział Babelowi, że prowadzenie rekrutów do toalety pod bronią nie jest powszechną praktyką. Zapewnił też, że przemoc nie jest systemem, choć przyznał, że przypadki stosowania „niestandardowych metod” mogą występować.
Biuro wojskowego rzecznika praw kilkakrotnie kontrolowało poligony pułku. Według Rusłana Cyhankowa wykrywanie naruszeń na miejscu jest trudne, bo teren jest rozległy, ale skargi nadal są analizowane. Jednocześnie Biuro wskazało, że w sprawie jednego ze zmarłych, Witalija Saltana, stwierdzono problemy z opieką medyczną.
Zobacz też: Siedmiu ukraińskich żołnierzy oskarżonych o tortury, rozboje i porwania [+VIDEO]
Zobacz też: Dymisje po zdjęciach wygłodzonych żołnierzy. Ukraina potwierdza kryzys logistyczny
Kresy.pl/Babel































