Niemcy, na dwa tygodnie przed szczytem przywódców państw NATO w Londynie szukają krajów, które obronią pakt przed atakami ze strony prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Według „Rzeczpospolitej”, Warszawa zgłosiła się jako pierwsza.

Przypomnijmy, że w niedawnym wywiadzie Emmanuel Macron mówił o „śmierci mózgu NATO”. Francuski prezydent ostrzegł europejskich członków NATO, że nie mogą już liczyć na to, że USA staną w ich obronie. Jak twierdził, „nie wie”, czy artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązujący członków sojuszu do udzielania sobie wzajemnie pomocy w razie ataku, jeszcze działa. Opowiedział się też za nawiązaniem dialogu z Rosją mimo tego, iż jest świadomy, że nie spodoba się to Polsce. Jego zdaniem trzeba też budować niezależną, europejską armię, ponieważ na Ameryce Donalda Trumpa nie można już polegać.

Przeczytaj: Macron: jesteśmy sojusznikiem USA, a nie ich wasalem

Czytaj także: Morawiecki krytycznie o słowach Macrona o „śmierci mózgu NATO”

W środę dziennik „Rzeczpospolita” opublikował wywiad z szefem MSZ Niemiec, Heiko Maasem. Powiedział on m.in.: „Jest jasne, że Ameryka pozostaje naszym najważniejszym sojusznikiem”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Maas tego samego dnia na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli zaproponował powołanie grupy roboczej, mającej opracować dla Sojuszu nową strategię, czym, według gazety, „zepchnął Francuzów do defensywy”.

„Niemcy, najbliższy sojusznik Francji w Unii, uznały, że tym razem nie da się uniknąć otwartego starcia z Emmanuelem Macronem” – pisze w piątek „Rzeczpospolita”. Dodaj, że tutaj „stawką jest bezpieczeństwo Republiki Federalnej i całej zachodniej Europy”.

Według „Rz”, Niemcy w czasie przygotowania do nadchodzącego szczytu NATO , z udziałem prezydenta USA Donalda Trumpa, szukają sojuszników, w obliczu spodziewanego starcia z Macronem. Spotkanie to ma być „zwieńczeniem tej dyplomatycznej ofensywy” i okazją do pokazania jedności sojuszu. Pod tym względem, Niemcy liczą „zwłaszcza na Polskę”.

Gazeta cytuje „wysokiej rangi źródło dyplomatyczne w Berlinie”, według którego „w tej kluczowej sprawie” i Niemcy, i Polska, zajmują „identyczne stanowisko”.

Dyrektor oddziału German Marshall Fund w Berlinie Thomas Kleine-Brockhoff wyjaśniał „Rz”, dlaczego pomysł Francji jest dla Niemców nie do zaakceptowania. Zaznaczał, że Niemcy, w przeciwieństwie do Francuzów, nie posiadają broni jądrowej, a zastąpienie amerykańskiego „parasola atomowego” francuskim wymagałoby od nich głębokiej przebudowy doktryny strategicznej, a także olbrzymich nakładów.

– Rezultatem byłoby osłabienie bezpieczeństwa, bo francuskie siły jądrowe są o wiele słabsze od amerykańskich – powiedział Kleine-Brockhoff. Zaznacza, że w tej kwestii Niemcy i Polska są w takiej samej sytuacji. Dodał,że Francja chce zrekompensować to zbliżeniem z Rosją, co uważa za nie do zaakceptowania i dla Niemców, i dla Polaków.

„Rz” komentując tę sprawę pisze, że „pomijając Amerykę, Polski nie wiąże z żadnym krajem tak bliska współpraca wojskowa jak z Niemcami” i widzi w tym okazję dla Polski, by wejść „do grona najbardziej wpływowych krajów zachodniej Europy”.

Przypomnijmy, że rok temu w wywiadzie dla francuskiego radia Europe1 prezydent Francji Emmanuel Macron ocenił, że Unia Europejska nie będzie w stanie się bronić bez „prawdziwej europejskiej armii”. Jego zdaniem, zapewnienie Europejczykom bezpieczeństwa wymaga utworzenia europejskiej armii i uniezależnienia się od USA w tej kwestii. Tydzień później na forum Parlamentu Europejskiego kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się za dążeniem do utworzenia „prawdziwej” europejskiej armii.

Należy też zaznaczyć, że parę miesięcy wcześniej przedstawiciele Niemiec (szef MSZ Heiko Maas) i Francji (prezydent Emmanuel Macron) wyrazili stanowisko, że Europa nie może już polegać na USA w kwestii bezpieczeństwa i zaproponowali budowę własnego potencjału w tym zakresie. Stanowisko Macrona ws. stworzenia europejskiego systemu bezpieczeństwa, w który należałoby włączyć również Rosję, poparł wtedy prezydent Finlandii, Sauli Niinisto.

rp.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    1000_szabel :

    Dwie sprawy. Pierwsza, to coś mi podpowiada, że polskojęzyczne władze znowu zostaną wyprowadzone w pole i nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że po poparciu Warszawy dla Berlina, Szkopy przedstawiłyby pomysł: [uwaga] … utworzenie armii europejskiej, jako członka NATO, hihi… A druga sprawa już poważniej… Z jednej strony aż się prosi, by owo poparcie sprzedać, np. w zamian za zaprzestanie przez Niemcy swoistej wojenki gospodarczej odnośnie polskich barek. Z drugiej strony jednak po pierwsze, że i tak odnosimy korzyść przy storpedowaniu inicjatywy liber-komucha Macrona, a po drugie Szkopy wiedzą, że Warszawa i tak nie poprze Macrona, więc tu raczej nici ze sprzedaży naszego poparcia. Ale marzy mi się, by w przyszłości Polska właśnie w ten sposób rozgrywała swoje karty, a nie jak dotąd – za darmo i jeszcze nam gębę oplują.