Były szef instytutu badawczego rosyjskiej korporacji Roskosmos, zajmujący się m.in. technologiami broni hipersonicznej, został skazany na 7 lat więzienia za zdradę stanu.

W poniedziałek agencja Tass podała, że oskarżony o zdradę stanu rosyjski naukowiec Roman Kowaliow, przyznał się do winy. Pracował dla czołowego instytutu badawczego korporacji Roskosmos. Według źródła agencji w rosyjskich służbach specjalnych, został skazany na karę siedmiu lat więzienia w kolonii karnej, o zaostrzonych środkach bezpieczeństwa.

Posiedzenie sądu odbyło się za zamkniętymi drzwiami, z uwagi na klauzulę tajności obejmującą część materiałów. Treść zarzutów nie została oficjalnie ujawniona. Wyrok nie jest prawomocny.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

O aresztowaniu Kowaliowa, naukowca pracującego dla Centralnego Naukowo-Badawczego Instytutu Budowy Maszyn (CNIIMasz), informowaliśmy ponad rok temu. Był podejrzany o zdradę państwa. Miało to związek ze sprawą Wiktora Kudriawcewa, innego naukowca CNIIMasz. 75-letni obecnie Kudriawcew został aresztowany w 2018 roku pod zarzutem zdrady państwa. Miał przekazywać pocztą elektroniczną tajne informacje, mogące służyć do stworzenia nowych rodzajów broni, belgijskiemu Instytutowi Hydrodynamiki im. von Karmana, instytucji współpracującej z NATO. CNIIMasz również z nią współpracował, w ramach porozumienia międzyrządowego. Chodziło o program FP7-SPACE, w ramach którego Kudriawcew nadzorował projekt TRANSHYBERIAN, związany z pracami nad technologiami hipersonicznymi.

Według obrońców Kudriawcewa, Kowaliow mógł złożyć zeznania i zawrzeć umowę ze śledczymi. Twierdzą też, że jeszcze w czasie, gdy ich klient był w areszcie, zaoferowano mu umowę w zamian za zeznawania przeciwko Kowaliowowi, ale odmówił.

We wrześniu 2018 roku z uwagi na wykrycie choroby nowotworowej u Kudriawcewa, areszt zamieniono mu na zakaz opuszczania kraju.

Kowaliow był już sądzony jako współpracownik Kudriawcewa, który był jego „mentorem”. Proces przyspieszono, ponieważ przyznał się do winy.

Kowaliow to docent z Moskiewskiego Instytutu Fizyczno-Technicznego, gdzie pełnił też funkcję zastępcy dyrektora Katedry Kosmicznych Pojazdów Latających. Specjalizuje się w zakresie gazodynamiki i sondowania ziemi z dalekich odległości. Jak podano, od 2014 roku znajdował się pod obserwacją rosyjskich służb.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak podaje agencja Tass, materiały sprawy tego naukowca dotyczą zatwierdzonych przez CNIIMasz informacji na temat prac badawczych i rozwojowych, prowadzonych na zlecenie krajów członkowskich UE. Produkty i rozwiązania osiągnięte w ramach tych prac były wykorzystywane także przy tworzeniu systemów pocisków hipersonicznych Kinżał i Awangard.

Z kolei agencja Interfax podaje, że Kudriawcew nie przyznaje się do winy. Jego adwokaci twierdzą, że naukowiec od ponad 20 lat nie miał dostępu do tajnych informacji, a sam program FP7-SPACE był zatwierdzony na poziomie rządowym i raporty z jego prac były publikowane otwartym dostępie.

Przedstawiciele Instytutu von Karmana oświadczyli, że przeprowadzone przez nich dochodzenie nie ujawniło żadnych śladów ujawnienia tajnych informacji przez grupę dra Kudriawcewa w kontekście projektu TRANSHYBERIAN. Z kolei znajomi naukowca twierdzą, że Kowaliow również brał udział w tym projekcie, a ponadto, z ramienia CNIIMasz nadzorował inny projekt w ramach FP7-SPACE-SACOMAR, ukierunkowany na badanie Marsa. Jego głównym organizatorem było Niemieckie Centrum Aerokosmiczne w Kolonii (Deutsches Zentrum fur Luft – und Raumfahrt e.V.).

W ubiegłym roku o zdradę stanu oskarżono jeszcze jednego pracownika CNIIMaszu, Siergieja Mieszczeriakowa, ale według źródeł agencji Interfax, jego sprawa nie jest związana ze sprawami Kudriawcewa i Kowaliowa.

Tass / Interfax / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz