Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko twierdzi, że domniemana akcja Służby Bezpieczeństwa Ukrainy przeciwko członkom rosyjskiej tzw. grupy Wagnera, która miała nie udać się z powodu zdrady na najwyższym szczeblu, została zainicjowana jeszcze podczas jego kadencji. Oficjalnie Kijów do tej pory zaprzeczał, że miał związek z tą sprawą.

Wyznanie byłego prezydenta padło w środę w programie „Wielka polityka” w telewizji 5 Kanał, której Poroszenko jest właścicielem. „Chcę oświadczyć, że jeszcze pod koniec 2018 roku ówczesny głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy Petro Poroszenko dał zgodę na tę operację” – zadeklarował polityk dodając, że nie pozwoli na zatuszowanie „zdrady”, w wyniku której operacja miała się nie udać.

„Niestety operacja została zerwana przez konkretne osoby i mocno nalegam na utworzenie tymczasowej komisji śledczej. Mocno nalegam na przesłuchanie wszystkich uczestników procesu i niezwłoczne odsunięcie tych, którzy mogą wpływać na obiektywność, niezależność i uczciwość dochodzenia, które na pewno zostanie przeprowadzone” – mówił Poroszenko.

Przypomnijmy, że do zatrzymania 33 najemników z tzw. grupy Wagnera doszło 29 lipca br. na Białorusi. Zatrzymano ich w związku z podejrzeniem planowania masowych protestów i destabilizacji sytuacji podczas kampanii prezydenckiej na Białorusi. Tymczasem rosyjskie władze twierdziły, że są to „pracownicy firmy ochroniarskiej”, którzy tranzytem przez Białoruś zmierzali do Turcji, bądź do jednego z krajów Ameryki Łacińskiej, gdzie mieli kontrakt na ochronę obiektów przemysłowych. Ukraina zapowiedziała, że będzie domagać się wydania części z nich, ponieważ walczyli oni po stronie separatystów w wojnie w Donbasie. Jednak 14 sierpnia, już po wybuchu masowych protestów na Białorusi, białoruskie władze wydały „wagnerowców” Rosji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

18 sierpnia br. w ukraińskich mediach pojawiły się doniesienia o tym, że ściągnięcie na Białoruś członków tzw. grupy Wagnera było operacją specjalną Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Z Mińska mieli oni lecieć do Stambułu, a samolot przelatujący nad Ukrainą jakoby planowano zmusić do awaryjnego lądowania na ukraińskiej ziemi i aresztować „wagnerowców”. Jednak według mediów akcja spaliła na panewce z powodu zdrady szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka.

Oficjalnie ukraińskie władze wielokrotnie zaprzeczały, że sprawa z „wagnerowcami” była akcją ukraińskich służb, a co za tym idzie Jermak nie mógł jej zdradzić.

Petro Poroszenko jest obecnie deputowanym i przewodniczącym opozycyjnej partii Europejska Solidarność.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz