Sąd w Charkowie aresztował na 2 miesiące 16 podejrzanych o udział w brutalnym napadzie na aktywistów organizacji „Patrioci-Za Życiem” na trasie Kijów-Charków. Według ukraińskiego wideoblogera Anatolija Szarija powołującego się na przecieki z policji podejrzani są związani ze skrajnie nacjonalistycznym Korpusem Narodowym.

Jak podały ukraińskie media, w niedzielę 30 sierpnia charkowski sąd rejonowy aresztował do 25 października br. 16 osób, które zatrzymano w związku z napadem na busa z aktywistami organizacji „Patrioci-Za Życiem” związanej z deputowanym Illą Kywą (Ilją Kiwą) i partią „Platforma Opozycyjna-Za Życiem” (OPZŻ) i pobiciem osób jadących tym pojazdem.

Według ustaleń śledztwa podejrzani poruszając się 7 samochodami śledzili busa z aktywistami. Po zablokowaniu ruchu pojazdu wyszli z samochodów, przecięli opony busa ostrymi przedmiotami, pałkami rozbili jego szyby, do kabiny prysnęli gazem łzawiącym i wrzucili do niej niezidentyfikowaną substancję wywołując pożar. „Ofiary, zdając sobie sprawę z realnego zagrożenia ich życia i zdrowia, zaczęły opuszczać kabinę minibusa. Później podejrzani zaczęli bić ofiary przedmiotami wyglądającymi jak broń, a także rękami i nogami” – stwierdziła charkowska prokuratura. Według śledztwa motywem przestępstwa była wrogość do działań partii OPZŻ.

Podczas napadu doszło również do użycia broni palnej. Według policji była to broń traumatyczna. Do szpitala w Charkowie trafiły 4 osoby, ich stan lekarze określili jako „stabilny”. Trzy z nich miało rany od gumowych kul, a czwarta wstrząs mózgu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Co charakterystyczne, ukraińskie władze, podobnie jak wiele ukraińskich mediów (w tym m.in. Hromadske, Ukraińska Prawda czy Zaxid.net) informując o aresztowaniu podejrzanych przemilcza ich polityczne powiązania, co najwyżej wspominając, że deputowany Ilja Kiwa oskarżył o dokonanie napadu skrajnie nacjonalistyczny Korpus Narodowy. Tymczasem opozycyjny portal Strana.ua dotarł do policyjnego dokumentu potwierdzającego, że napastnicy rzeczywiście byli powiązani z Korpusem Narodowym. Jeden z samochodów, którym poruszali się podejrzani, był zarejestrowany na szefa tej partii w obwodzie dniepropietrowskim Iwana Kuryłenkę. Jak ustaliła Strana.ua, co najmniej czterech innych podejrzanych również jest związanych z tą organizacją.

W świetle przecieków nie potwierdzają się także słowa ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Arsena Awakowa, który bagatelizował incydent pod Charkowem sugerując, że było to przypadkowe starcie dwóch stron „z muskułami ale bez mózgów”. Jak podał popularny wideobloger i polityk Anatolij Szarij, również powołując się na przecieki z policji, nacjonaliści najpierw zamierzali zerwać zjazd OPZŻ w Połtawie, a gdy okazało się, że nie dysponują wystarczającymi do tego siłami, postanowili napaść na aktywistów OPZŻ wracających z imprezy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Nacjonaliści nie przyznali się do udziału w napadzie. „Korpus Narodowy nie ma nic wspólnego z tą sytuacją, jak sądzę podobnie jak pułk Azow, który jest teraz na froncie” – stwierdził zastępca szefa sztabu partii Władysław Sobolewski w rozmowie z Hromadskim.

Jak pisaliśmy, na przełomie czerwca i lipca br. na Ukrainie doszło do eskalacji przemocy na tle politycznym. Aktywiści i zwolennicy partii Anatolija Szarija stali się celem brutalnych ataków osób wiązanych ze skrajnie nacjonalistycznym Korpusem Narodowym. Szarij oskarżył ukraińską policję o bezczynność a władze z prezydentem Zełenskim na czele o danie nacjonalistom „zielonego światła” dla napadów na jego ludzi. Wówczas także Kiwa informował o wrzuceniu do biura jego partii w Połtawie granatu nie wykluczając, że za atak odpowiadają ukraińscy nacjonaliści. Zdaniem obu opozycjonistów ukraińskie władze przez palce patrzą na „safari”, jakie nacjonaliści urządzają na ich ludzi.

Kresy.pl / Hromadske / Strana.ua

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz