Rosjanie twierdzą, że na jedną z wsi w przygranicznym rosyjskim obwodzie biełgorodzkim spadł pocisk.

Według przytaczanej przez agencję TASS informacji do serii wybuchów miało dojść w przygranicznej wsi Żurawlowska. Informację taką podał na swoim kanale na Telegramie gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6604 PLN    (30.01%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Nocą w Żyrawlowce było niespokojnie. Według raportu sztabu operacyjnego doszło do kilku wybuchów. Mam nadzieję, że organy śledcze szybko ustalą przyczynę. Zabitych i rannych wśród cywilów brak” – napisał Gładkow.

Mogło jednak dojść do zniszczeń materialnych. Według gubernatora zbierane są informacje o liczbie zniszczonych lub uszkodzonych budynków mieszkalnych i niemieszkalnych. Dzień wcześniej w Żurawlowce doszło do wybuchu pocisku wystrzelonego z Ukrainy, w wyniku czego trzy osoby zostały ranne, jak twierdzi TASS. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął już postępowanie w tej sprawie.

Po tym ostrzale rosyjskie władze zadecydowały o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na obszarze Żwurawlowki, a także innej przygranicznej wsi – Niechotiejewce. W obu miejscowościach przeprowadzono ewakuację, która wiązała się z przemieszczeniem łącznie 178 mieszkańców.

 

Siły ukraińskie już wcześniej zdolne były ostrzeliwać terytorium Rosji. Ostrzelana została między innymi rosyjska baza lotnicza Millerowo.

tass.ru/kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz