Żona premiera Litwy Sauliusa Skvernelisa, Silvija Skvernele pracuje w spółce-córce Orlenu co jest przedmiotem dyskusji w tamtejszych mediach.

Sprawa została po raz pierwszy nagłośniona pod koniec ubiegłego roku kiedy to portal 15min.lt poinformował, że Silvija Skvernele, żona premiera Litwy została zatrudniona w firmie zarządzającej siecią stacji benzynowych należących do spółki Orlen Baltics Retail. Politycy rządzącego Litwą Litewskiego Związku Rolników i Zielonych nie zaprzeczali tej informacji, a przewodniczący tej partii Ramunas Karbauskis powiedział, że „małżonka premiera w przedsiębiorstwie należącym do koncernu Orlen nie została zatrudniona na stanowisku kierowniczym, więc krytyka nie jest uzasadniona”. W środę kwestia znów stała się przedmiotem komentarzy litewskich mediów, jak twierdzi portal Wnp.pl.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Miejsce pracy żony premiera wzbudza na Litwie dyskusje ponieważ za rządów Skvernelisa doszło do znaczącej zmiany w położeniu Orlenu na Litwie. Przeprowadzona za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości (2006 r.) inwestycja polskiego potentata naftowego w poradziecką rafinerię w litewskich Możejkach była oceniana przez wielu komentatorów jako przeprowadzona z powodów politycznych – jako narzędzie wypychania koncernów rosyjskich z regionu oraz budowania „strategicznego partnerstwa” z Litwą, zajmującego wysokie miejsce na liście priorytetów w polityce zagranicznej partii Jarosława Kaczyńskiego.

Po tym gdy w 2008 r. państwowe Koleje Litewskie rozmontowały tory prowadzące z Możejek na Łotwę, skąd paliwo odbierał tamtejszy przewoźnik po przystępnej cenie rafineria została zmuszona do korzystania z usług litewskiego przewoźnika, który narzuciły litewskiej spółce Orlenu taryfę według polskich menadżerów o 30 proc. wyższą od standardowej. Koszt zresztą wzrósł i przez to, że nowa trasa okazał się dwukrotnie dłuższa. W efekcie w latach 2007-2013 spółka Orlen Lietuva tylko raz osiągnęła dodatni wynik finansowy. Przynosząc przez lata straty polskiej państwowej spółce jednocześnie była czołowym pracodawcą Litwy zatrudniającym około 2 tys. osób, największym płatnikiem podatków na Litwie, odpowiadającym za 3,5% PKB tego kraju.

W 2017 r. Komisja Europejska nałożyła na Koleje Litewskie karę w wysokości prawie 28 milionów euro. Była to konsekwencja skargi, którą polski koncern złożył do KE. Jednak dopiero za rządów Sauliusa Skvernelisa trwających od 2016 r. Koleje Litewskie zaczęły wychodzić naprzeciw postulatom polskiej spółki. W grudniu zeszłego roku zakończyły one odbudowę odcinka torów, który umożliwi Orlen Lietuvie większą rentowność działalności. Komentatorzy uważają, że polepszenie warunków działalności Orlenu miało związek z porozumieniem między politykami Polski i Litwy na najwyższym szczeblu.

wnp.pl/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz