Ministerstwo Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu ostro zareagowało na deklarację potępienia ataku tego kraju na Armenię wypowiedzianą przez szefową Izby Reprezentantów USA.

Azerbejdżańska uznała, „bezpodstawne i niesprawiedliwe obwinienia Pelosi pod adresem Azerbejdżanu, za „niedopuszczalne” przekazał portal Trend.az, który zacytował niedzielne oświadczenie resortu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6527.39 PLN    (29.66%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Azerbejdżańskie MSZ zaznaczyło, że powodem działań zbrojnych przeciw Armenii był „incydent, który zaszedł na umownej, nie delimitowenej granicy w nocy z 12 na 13 września bieżącego roku”, który według niego „jest prowokacją Armenii przeciw Azerbejdżanowi na szeroką skalę”. Resort twierdzi też, że „Siły Zbrojne Azerbejdżanu zapobiegły prowokacji i zapewniły ochronę suwerenności i integralności terytorialnej naszego kraju. Obecnie trwa zawieszenie broni i zapobiega się eskalacji sytuacji. Cała odpowiedzialność za pogorszenie sytuacji w regionie i zakrojoną na szeroką skalę prowokację ponosi wojskowo-polityczne kierownictwo Armenii”.

Urzędnicy w Baku odnieśli się także personalnie do przewodniczącej izby niższej amerykańskiego parlamentu – „Generalnie Pelosi jest znana jako polityk pro-ormiański, a obecność pro-ormiańskich członków Kongresu w jej delegacji jest tego dowodem. W związku ze zbliżającym się wyborami do Kongresu Pelosi wykorzystuje tę wizytę dla swojej krajowej agendy politycznej i dla pozyskania poparcia ormiańskich środowisk lobbystycznych w Stanach Zjednoczonych. Niedopuszczalne jest przenoszenie przez Armenię intryg politycznych i lobbingu interesów z krajowej agendy politycznej USA na region Kaukazu Południowego”.

Dalsza część oświadczenia została również poświęcona osobie amerykańskiej polityk. „Z żalem podkreślamy, że Pelosi, który mówi o sprawiedliwości, do dziś nie zaprezentowała celowo żadnego stanowiska w sprawie polityki agresji Armenii na Azerbejdżan, okupacji terytorium Azerbejdżanu od prawie 30 lat, czystki etnicznej setek tysięcy Azerbejdżan i innych podobnych poważnych zbrodni, za które odpowiada Armenia” – azerbejdżańskie Ministerstwo wyraziło swoją ocenę konfliktu z sąsiednim państwem.

Goszcząca od soboty w Armenii Nancy Pelosi potępiła na niedzielnej konferencji prasowej atak Azerbejdżanu na to państwo. Uznała ona, że działania Baku „zagrażają perspektywom tak bardzo potrzebnego porozumienia pokojowego” oraz stanowią „atak na suwerenność” Armenii.

Erywańska wypowiedź jeszcze mocniej zasygnalizowała werbalne wsparcie dla Armenii, która na początku tygodnia znalazła się pod zmasowanym ostrzałem armii Azerbejdżanu, choć jeszcze w sobotę Pelosi wyraziła wsparcie dla Erywania swoimi wpisami na Twitterze.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W nocy z poniedziałku na wtorek siły Azerbejdżanu rozpoczęły zmasowany ostrzał pogranicza Armenii na wysokości spornego regionu Górskiego Karabachu, o czym napisaliśmy na naszym portalu. W środę siły zbrojne Azerbejdżanu dokonały kolejnych ataków na terytorium Armenii, a po południu wznowiły intensywne ostrzały. W ciągu dwóch dni walk, według strony armeńskiej, zginęło 105 żołnierzy sił zbrojnych Armenii. Azerowie przyznawali się do 50 zabitych. Władze w Baku, oskarżające Ormian o sprowokowanie walk, zadeklarowały przekazanie ciał nawet 100 poległych armeńskich żołnierzy. Azerbejdżan miał w toku walk zająć około 10 km kwadratowych terytorium Armenii.

Stało się tak mimo, że premier Armenii Nikoł Paszynian prowadzi pojednawczą politykę wobec Baku, dąży również do normalizacji relacji z czołowym sprzymierzeńcem Azerbejdżanu – Turcją. Taka ugodowa polityka premiera Armenii wobec wieloletnich wrogów wywołała wiosną tego roku falę protestów społecznych. Także w środę wieczorem tłum Ormian zebrał się pod parlamentem w ErywaniuProtestują obywatele Armenii uważają, że premier Nikoł Paszynian nie potrafi oprzeć się agresji ze strony AzerbejdżanuW tym czasie pojawiły się też pogłoski, jakoby Paszynian miał oświadczyć, że gotów jest podpisać porozumienie w sprawie integralności terytorialnej Azerbejdżanu, tym samym całkowicie wycofać poparcie dla wywalczonej przez Ormian Republiki Arcachu, która od trzech dekad funkcjonuje w Górskim Karabachu, na terenie uznawanym międzynarodowo za część Azerbejdżanu. 

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ormianie i Azerbejdżanie są skonfliktowani od ponad wieku. Po walkach w czasie krótkotrwałej niepodległości ich państw w latach 1918-1920, konflikt rozgorzał na nowo o region Górskiego Karbachu – zamieszkany przez Ormian, ale przyporządkowany przez władze radzieckiego do Azerskiej SRR. Pod koniec lat 80 XX wieku Ormianie podjęli działania secesyjne. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Przez lata na granicy między obszarami kontrolowanymi przez tę republikę i władze w Baku trwał konflikt zbrojny niskiej intensywności.

Czytaj także: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim 

Górski Karabach utrzymuje ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Podobną drogę przeszedł inny przywódca Górskiego Karabachu Robert Koczarjan, który był prezydentem Armenii przed Sarkisjanem, a obecnie jest jednym z liderów opozycji przeciwko Paszynianowi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

27 września 2020 konflikt karabaski ponownie eskalował do postaci pełnowymiarowej wojny. Azerbejdżan rozbił w niej obronę Ormian. Interwencja Rosji sprawiła, że w nocy z 9 na 10 listopada 2020 roku Armenia przy mediacji zawarła porozumienie rozejmowe z Azerbejdżanem, które jest gwarantowane przez Moskwę. Zawiera ono decyzje niekorzystne dla Ormian w Górskim Karabachu. Wszystkie rejony wokół regionu, które Ormianie kontrolowali od początku lat 90 przeszły pod kontrolę Baku, tak jak i około jednej trzeciej nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu z miastem Szuszą. Pozostała w rękach Ormian część Górskiego Karabachu została przekazana pod kontrolę rosyjskich sił rozjemczych. Armenia zobowiązała się przy tym zapewnić Azerbejdżanowi niezakłóconą komunikację przez swoje terytorium z jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną, co Baku interpretuje jako prawo do posiadania eksterytorialnego korytarza przez południową prowincję Armenii – Sjunik.

Po zwycięskiej dla Baku wojnie w Górskim Karabachu 2020 r. azerbejdżańscy żołnierze zaczęli kwestionować także międzynarodowo uznane granice Armenii właściwiej, które w części nie są delimitowane. W 2021 r. dochodziło do wkraczania Azerbejdżan na jej terytorium i do lokalnych starć. 1 sierpnia doszło do kolejnych ataków wojsk Azerbejdżanu na stanowiska karabaskich Ormian.

trend.az/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz