Stany Zjednoczone mają obsadzić swoimi siłami bazę lotniczą na południowych peryferiach stolicy Syrii, Damaszku. W ten sposób chciałyby osiągnąć większy wpływ na stosunki izraelsko-syryjskie.
Rewelacje takie podała w czwartek agencja informacyjna Reutera. Amerykanie chceiliby ustanowić swoją obecność w syryjskiej stolicy, a zarazem być jedyną siłą zbrojną operującą w południowo-zachodniej części Syrii. Region ten przylega od okupowanych przez Izrael Wzgórz Golan. Od czasu upadku Baszara al-Asada Tel Awiw przeprowadza masowe bombardowania Syrii i wykonuje rajdy sił lądowych na jej terytorium. Donald Trump miałby dążyć do “demilitaryzacji” tego regionu po swoim nadzorem.
Już w poniedziałek prezydent USA ma przyjąć w Waszyngtonie prezydenta tymczasowego w ramach nowych władz Syrii, Ahmeda asz-Szarę. Administracja Trumpa wykonała działania na rzecz uznania i promocji byłego przywódcy syryjskiego skrzydła Al Kaidy, dążąc do ograniczenia działań Tel Awiwu przeciw niemu.
Agencja Reutera rozmawiała z sześcioma źródłami zaznajomionymi ze sprawą, w tym z dwoma urzędnikami z państw zachodnich i urzędnikiem syryjskiego Ministerstwa Obrony, którzy potwierdzili, że Stany Zjednoczone planują wykorzystać nową bazę do monitorowania potencjalnego porozumienia izraelsko-syryjskiego, którego podpisania chce Trump. Agencja podkreśla jednak, że żadna z intytucji USA czy Syrii nie potwierdziła oficjalnie tych informacji.
Anonimowy urzędnik poinformował, że Pentagon przyspieszył swoje plany w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, przeprowadzając kilka misji rozpoznawczych w Syrii. Po zakończeniu misji długi pas startowy bazy jest już gotowy do natychmiastowego użycia. Zdołał na nim wylądować ciężki samolot transportowy C-130 Hercules.
Dwa syryjskie źródła wojskowe podały, że rozmowy z Amerykanami koncentrowały się na wykorzystaniu bazy do celów logistycznych, obserwacji, tankowania i operacji humanitarnych. Według nich Syria zachowa pełną suwerenność nad obiektem.
Reuters zwraca uwagę, że baza taka mogłaby umożliwić Amerykanom łatwiejsze monitorowanie sytuacji w Strefie Gazy, a szczególnie w położonym zaledwie 20 kilometrów od syryjskiej stolicy Libanie, gdzie Amerykanie chcą wymusić rozbrojenie Hezbollahu i wciągnąć w swoją orbitę obecnego prezydenta i rząd.
Osoba zaznajomiona z rozmowami na temat bazy powiedziała, że decyzja w sprawie jej ustanowienia została omówiona podczas podróży admirała Brada Coopera, dowódcy Dowództwa Centralnego Stanów Zjednoczonych (CENTCOM), do Damaszku, która odbyła się 12 września. W oświadczeniu CENTCOM podano, że Cooper i wysłannik USA Thomas Barrack spotkali się z asz-Szarą i “podziękowali mu za wkład w walkę z Państwem Islamskim w Syrii”, uznawszy, że nowy przywódc Syrii mógłby pomóc we wdrożeniu „wizji Trumpa prosperującego Bliskiego Wschodu i stabilnej Syrii, żyjącej w pokoju z samą sobą i swoimi sąsiadami”.
W nocy z 7 na 8 grudnia zeszłego roku grupy rebeliantów wkroczyły do stolicy Syrii, Damaszku. Siły rządowe nie stawiły żadnego oporu, bowiem już wcześniej struktury władzy baasistowskiej Syryjskiej Republiki Arabskiej uległy implozji. Do stolicy wkroczyły początkowo milicje z południowej części Syrii.
Jeszcze 8 grudnia potwierdzono, że obalony prezydent Baszar al-Asad przebywa w Moskwie, gdzie otrzymał azyl polityczny. Władzę w stolicy przechwycił Hajat Tahrir asz-Szam, dawne syryjskie skrzydło Al Kaidy, które ruszyło rajdem ze swojego matecznika w prowincji Idlib. Jego przywódca Ahmed asz-Szaraa został proklamowany tymczasowym prezydentem kraju po koniec stycznia.
Początkowo HTS utworzył rząd złożony ze swoich ludzi. Jednak pod koniec marca asz-Szaraa ogłosił powołanie nowego rządu tymczasowego w skład którego weszli przedstawiciele mniejszości alawitów, Kurdów i kobieta. Bez względu na to niemal cała władza została skoncentrowana w rękach samego asz-Szary, jako tymczasowego prezydenta, na mocy oktrojowanej przez HTS tymczasowej konsytucji.
We wrześniu islamistyczne władze przeprowadziły wybory do parlamentu, ale były one pośrednie, a część deputowanych jest nominaowanych przez prezydenta.
Obóz asz-Szary osiągnął sukcesy w normalizacji relacji z państwami zachodnimi, uzyskując zniesienie sektoralnych sankcji przez USA, UE i Wielką Brytanię, ale utrzymuje je również z Rosją, dawną protektorką al-Asada. Donald Trum spotkał się nowym przywódcą Syrii po raz pierwszy w Arabii Saudyjskiej, w maju. Stał się jednym z głównych promotorów uznania jego władzy.
reuters.com/kresy.pl
































