Wybory parlamentarne zorganizowane zostały tylko na części terytorium Syrii znajdującej się pod kontrolą władz wywodzących się z Hajat Tahrir asz-Szam.

Wyboru do nowego syryjskiego parlamentu odbyły się w niedzielę. Nie odbywały się one na terenie instytucji parapaństwowych kontrolowanych przez kurdyjską Partię Zjednoczenia Demokartycznego (PYD) i jej Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) na północnym-wschodzie kraju oraz na terenie południowej prowincji Suwajda pozostającym pod kontrolą milicji druzyjskich, co już wzbudziło krytykę.

Wybory miały charakter pośredni, to znaczy obywatele wybierali nie tyle członków przyszłego parlamentu, co delegatów do kolegiów elektorskich w każdym z okręgów wyborczych, łącznie około 6 tys.

W dodatku spośród 210 członków Zgromadzenia Ludowego, tylko 140 jest wybieranych. Pozostali mają być nominowani przez dawnego lidera islamistycznego Hajat Tahrir asz-Szam, Ahmeda asz-Szarę, których jako prezydent tymczasowy otrzymał bardzo szerokie uprawnienia.

W praktyce ze względu na wyżej wymienione ograniczenie terytorialne wyborów, obywatele i elektorzy decydowali o 121 nie 140 mandatach w Zgromadzeniu.

Ponieważ wybory były pośrednie, nie zauważono działalności żywotnych partii politycznych i żywszej kampanii wyborczej, Al Jazeera podaje, za miejscowymi władzami, niektóre informacje o wyniku elekcji.

Tylko 4 proc. parlamanterzystów będą stanowić kobiety. W Zgromadzeniu Ludowym zasiądzie tylko dwóch chrześcijan – znacznie poniżej ich proporcji w syryjskim społeczeństwie. W wielu miejscach, szczególnie stolicy, kandydatów było znacznie więcej niż miejsc w kolegiach elektorskich, miały więc one pewne cechy konkurencyjności. Według ekspertów premiowały osoby osadzone w lokalnych układach klientelistycznych.

aljazeera.com/kresy.pl

 

 

Tagi: , ,
forma płatności