Iran przeprowadził atak rakietowy na Izrael w odpowiedzi na amerykańskie uderzenia na irańskie obiekty nuklearne. Wśród rannych w Izraelu nie ma osób ciężko poszkodowanych, a izraelska armia odpowiedziała kolejną falą ataków na cele w Iranie. Szef irańskiego MSZ określił działania USA jako „oburzające” i zapowiedział „wieczne konsekwencje”.
Według portalu Times of Israel, irański ostrzał spowodował obrażenia u 27 osób, przy czym żadna z nich nie odniosła poważnych ran. Był to pierwszy atak rakietowy Iranu od ponad doby oraz pierwszy po ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone ataku na trzy kluczowe obiekty programu jądrowego Iranu. W centralnym Izraelu odnotowano liczne eksplozje.
Atak rakietowy Iranu był odpowiedzią na działania Stanów Zjednoczonych, które przeprowadziły uderzenia na trzy główne irańskie obiekty nuklearne. Ostrzał objął północne i centralne regiony kraju, a według danych medycznych i wojskowych Times of Israel, Iran wystrzelił w dwóch falach co najmniej 27 rakiet – w pierwszej salwie 22 pociski, w drugiej pięć.
Agencja Reutera podała, że nad Tel Awiwem było słychać wybuchy i syreny alarmowe, a w rejonie Jerozolimy widoczne były przechwytywane pociski. Dowództwo Sił Obronnych Izraela przekazało, że rakiety trafiły w Hajfę. Izraelski nadawca państwowy Kan poinformował o co najmniej 10 trafieniach irańskich pocisków. Izraelskie służby ratunkowe potwierdziły, że 27 osób zostało rannych.
Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi odniósł się do działań Stanów Zjednoczonych, nazywając atak na irańskie obiekty atomowe „oburzającym” oraz zapowiadając, że będzie on miał „wieczne konsekwencje”. „Stany Zjednoczone, stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, dopuściły się poważnego naruszenia Karty Narodów Zjednoczonych, prawa międzynarodowego i Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), atakując pokojowe instalacje nuklearne Iranu” – napisał Abbas Aragczi we wpisie na platformie X. Podkreślił, że zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych Iran zastrzega sobie wszelkie opcje obrony swojej suwerenności, interesów i narodu.
W piątek szef irańskiego MSZ brał udział w rozmowach z ministrami spraw zagranicznych kilku państw europejskich w Genewie. Sugerował wówczas, że Iran nie przystąpi do rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, dopóki Izrael nie zaprzestanie działań militarnych przeciwko jego krajowi. W sobotę przebywał w Stambule, gdzie prowadził rozmowy z dyplomatami państw Organizacji Współpracy Islamskiej oraz Ligi Arabskiej, zabiegając o poparcie dla Iranu wobec izraelskich uderzeń.
W nocy 13 czerwca Izrael rozpoczął intensywne bombardowania Iranu. Głównym celem Izraelczyków były instalacje irańskiego sektora atomowego. Oprócz tego biorą oni na cel najwyższych irańskich wojskowych, naukowców, polityków, bazy wojskowe i składy uzbrojenia, instalacje naftowe. Izraelski premier nie wykluczył wzięcia na cel samego najwyższego przywódcy Iranu, Sajjida Alego Chamenejego. Izraelski minister obrony otwarcie zadeklarował, że celem jest zmiana władz i systemu politycznego Iranu. Według irańskiego ministerstwa zdrowia, bilans ofiar działań zbrojnych Izraela to blisko 430 zabitych i 3,5 tys. rannych.
Szereg państw arabskich i Turcja wezwało do natychmiastowego przerwania eskalacji zbrojnej i podjęcia negocjacji. Następca saudyjskiego tronu Muhammad ibn Salman potępił atak Izraela na Iran twierdząc, że ten drugi cieszy się poparciem całego świata islamskiego. Chińska Republika Ludowa także poparła wspólne stanowisko państw arabskich i Turcji, i zaapelowała o przerwanie wojny izraelsko-irańskiej.
Tymczasem grupa G7 wyraziła się o działaniach zbrojnych Izraela aprobatywnie, uznając, że realizuje prawo do obrony. W oświadczeniu wydanym przez USA, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Włochy, Japonię i Kanadę nazwano Iran „głównym źródłem regionalnej niestabilności i terroru”
Kresy.pl/aljazeera.com






























