Iran utwardził stanowisko w sprawie swojego programu atomowego. Nie zgadza się na wizytę szefa Agencji przy ONZ, która od dekad kontrolowała ten program.

Szefa MAEA Rafael Grossi wystąpił do Iranu o umożliwienie mu wizytacji miejsc zbombardowanych przez Izraelczyków i Amerykanów w czasie dwunastodniowego konfliktu zbrojnego. „Upór Grossiego w kwestii odwiedzeniea zbombardowanych obiektów pod pretekstem zabezpieczenia jest bezsensowny, a nawet może mieć złośliwe intencje” – skomentował na X w poniedziałek minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi.

Al Jazeera podała również, że prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział swojemu francuskiemu odpowiednikowi Emmanuelowi Macronowi, że Teheran wstrzymał współpracę z MAEA z powodu, jak to określił, „destrukcyjnego” zachowania Grossiego wobec Iranu.

„Działania podjęte przez członków parlamentu są naturalną reakcją na nieuzasadnione, niekonstruktywne i destrukcyjne zachowanie dyrektora generalnego Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej” – służba prasowa Pezeszkiana zacytowała jego słowa wypowiedziane w czasie rozmowy telefonicznej z Macronem.

Władze wykonawcze wdrażają w ten sposób decyzję irańskiego parlamentu ze środy, kiedy to przegłosował on zawieszenie współpracy z MAEA.

Pod koniec maja Agencja wydała raport na temat irańskiego programu atomowego. Po raz pierwszy od wielu lat mówił on o odkryciu śladów wzbogaconego uranu w niezadeklarowanych przez Irańczyków miejscach. Władze Iranu z miejsca odrzuciły raport uznając go za oparty na danych jeszcze z pierwszej dekady XXI w. i przygotowany na polityczne zlecenie.

13 czerwca w nocy Izrael rozpoczął intensywne bombardowania Iranu. Deklarowanym początkowo celem Izraelczyków były instalacje irańskiego sektora atomowego. Oprócz tego biorą oni na cel najwyższych irańskich wojskowych, naukowców, polityków, bazy wojskowe i składy uzbrojenia, instalacje naftowe. Izraelski premier nie wykluczył wzięcia na cel samego najwyższego przywódcy Iranu, Sajjida Alego Chamenejego.

Minister obrony Israel Kac przyznał jednak potem, że celem Tel Awiwu jest to, aby podważyć reżim” Republiki Islamskiej Iranu. Sama nazwa operacji izraelskiej “Powstający lew”, była nawiązaniem do przedrewolucyjnej symboliki na fladze Iranu z czasów szachów, co również uznano za mobilizowanie irańskich przeciwników systemu politycznego i elity Republiki Islamskiej. Jednak w środę Netanjahu stwierdził, że cel ten nie mógł by osiągnięty.

Iran zareagował rakietowymi uderzeniami na Izrael. Zadeklarował, że wycofuje się z negocjacji w sprawie swojego programu atomowego, jakie od kwietnia prowadził z Amerykanami, uznając ich za koordynaujących działania z Izraelczykami.

Fox News, że na Fordow zrzucono sześć bomb typu „bunker-buster”, a na pozostałe obiekty wystrzelono 30 pocisków Tomahawk. Według anonimowego źródła w administracji USA, w operacji uczestniczyły bombowce B-2.

Jednak poniedziałkowe bombardowania Fordo, tym razem w wykonaniu Izraela, nasuwają pytania o skuteczność amerykańskiego ataku.

We wtorek Trump ogłosił zawieszenie broni miedzy Izraelem i Iranem, choć przed południem tego dnia dochodziło do jego naruszeń.

Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi stwierdził już po zakończeniu walk, że jej eksperci nie widzieli oznak, że Iran pracuje nad bronią jądrową. Zarazem ocenił, że Iran będzie mógł przywrócić wzbogacanie uranu w ciągu kilku miesięcy.

Ustami swojego ambasadora przy Organizacji Narodów Zjednoczonych władze Iranu zadeklarowały, że nie mają zamiaru zaprzestać samodzielnego wzbogacania uranu, traktując to jakie swoje “niezbywalne prawo”.

aljzaeera.com/kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności