Turcja nie jest jednym krajem, który chce dołączyć do BRICS, kolejną deklarację złożyło między innymi Zimbabwe.

Minister spraw zagranicznych Turcji Hakana Fidana oznajmił, że jego kraj rozważa dołączenie do bloku BRICS. Powiedział, że część krajów europejskich sprzeciwia się dołączeniu Ankary do UE, w związku z tym rząd rozważa przystąpienie do innej organizacji.

„Oczywiście chcielibyśmy zostać członkiem BRICS. Zobaczymy, jak to będzie w tym roku”powiedział Hakan Fidan. Zaznaczył, że Turcja nie może ignorować faktu, że BRICS “oferuje innym krajom dobrą alternatywę”.

Do deklaracji szefa tureckiej dyplomacji odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Oznajmił, że Moskwa z zadowoleniem przyjmuje wolę Ankary dotyczącą przyłączenia się do BRICS. „Wszyscy oczywiście cieszymy się ze zwiększonego zainteresowania BRICS ze strony naszych sąsiadów, w tym tak ważnych partnerów jak Turcja”.

Zaznaczył, że organizacja nie jest w stanie w pełni zaspokoić interesów wszystkich krajów, które chcą do niej przystąpić, ale “BRICS jest zainteresowany utrzymywaniem kontaktów ze wszystkimi zainteresowanymi państwami i obecnie opracowywane są w tym celu różne formy pozostawania w kontakcie”.

Oprócz Turcji chęć przystąpienia do BRICS zadeklarowało Zimbabwe. Szef resortu obrony Oppah Muchinguri Kashiri poinformowała, że kraj “jest gotowy dołączyć do tej postępowej grupy, która zaoferuje alternatywne, sprzyjające środowisko dla swobodnego handlu z innymi krajami”.

Minister powiedziała, że model BRICS opiera się na “wyjątkowych relacjach kierowanych zasadą niezaangażowania, co nie tylko umożliwiło przełamanie ograniczeń ideologicznych, ale także ułatwiło wzrost gospodarczy oparty na wzajemnym szacunku, wspólnym postępie i dobrobycie”. Zdaniem przedstawiciela Zimbabwe BRICS i kraje partnerskie tworzą skuteczny mechanizm rozwoju relacji pomiędzy krajami światowej większości.

Jak pisaliśmy wcześniej Malezja i Tajlandia również zadeklarowały dołączenie do BRICS. W wywiadzie dla South China Morning Post premier Malezji powiedział, że jego kraj jest zaangażowany w działania na rzecz Globalnego Południa, a potencjalne członkostwo w BRICS miałoby strategiczne znaczenie, biorąc pod uwagę znaczenie Cieśniny Malakka jako ważnego szlaku żeglugowego łączącego Pacyfik i Ocean Indyjski.

Premier powiedział, że odczuwa ulgę, że świat nie jest już jednobiegunowy. Zaznaczył, że BRICS jest nadzieją, że na świecie istnieją mechanizmy kontroli i równowagi.

“Nie możemy dłużej akceptować scenariusza, w którym Zachód chce kontrolować dyskurs, ponieważ faktem jest, że nie są już potęgami kolonialnymi, a niezależne kraje powinny mieć swobodę wyrażania siebie” – premier Malezji Anwar Ibrahim.

BRICS powstał w 2006 roku i początkowo obejmował Brazylię, Rosję, Indie i Chiny. Następnie dołączyła Republika Południowej Afryki. 24 sierpnia przywódcy krajów BRICS przyjęli deklarację o zaproszeniu do niego Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii ​​Saudyjskiej, Iranu, Argentyny, Egiptu i Etiopii. Pełne członkostwo nowych krajów w organizacji rozpoczęło się 1 stycznia 2024 roku, poza Argentyną, która po zwycięstwie Javiera Milei w wyborach prezydenckich została wycofana z formatu. Kilkadziesiąt innych państw wyraża wolę przystąpienia do BRICS.

Tass/Kresy.pl

 

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. Roman1
    Roman1 :

    Co się porobiło. Wygląda na to, że coraz więcej państw pragnie współpracować z “dyktatorską” Rosją, nie zaś z “demokratycznym” zachodem. Jak to się dzieje, że ludzie nie doceniają demokracji takich jak Wenezuela “prezydenta” Guaido, Białoruś “prezydent” Cichanouskiej, czy Ukraina “prezydenta” Zełenskiego (zwłaszcza 0d miesiąca), a bardziej odpowiada im Rosja “dyktatora i zbrodniarza w jednej osobie” Putina. Gdy kolektywny “demokratyczny” zachód napadł bez żadnego powodu na Irak, to agresorzy nie byli agresorami, lecz wybawcami; gdy Rosja z wielu istotnych powodów (przede wszystkim w obronie ludności narodowości rosyjskiej) napadła na Ukrainę, to jest państwem zbrodniczym, chociaż o wiele bardziej troszczy się o ludność cywilną, niż Izrael, wspierany przez USA i inne “demokratyczne” państwa.