Narodowa Rada Wyborcza Etiopii ogłosiła w sobotę oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych.

Drugi najludniejsze kraj Afryki długo czekał na demokratyczne wybory. Po pierwsze od dekad Etiopia była państwem autorytarnym bądź pół-autorytarnym, a proces pluralizacji jej systemu politycznego wiąże się właśnie z przejęciem władzy przez Abija w 2018 r. Pod drugie wybory były dwukrotnie przekładane. Terminowo miały odbyć się w sierpniu zeszłego roku jednak pandemia koronawirusa spowodowała przełożenie wyborów na 5 czerwca. W związku z problemami ze spisami wyborców przełożono je kolejny raz na 21 czerwca.

Rada Wyborcza zatwierdziła wyniki dopiero 10 lipca. Zgodnie z nimi Partia Dobrobytu premiera Ahmeda zdobyła 410 mandatów w liczącym 547 miejsc Izbie Reprezentantów Ludowych. Sam premier nazwał wybory „historycznymi”. Jak dodał jest „szczęśliwy, że z woli narodu został wybrany by zarządzać krajem”.

Cytujący słowa Ahmeda portal telewizji Al Jazeera przypomina jednak, że wybory nie odbyły się we wszystkich okręgach – część północnej prowincji Tigraj jest bowiem kontrolowana przez separatystów z Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF). Także w 64 okręgach wyborczych w regionach Oromia, Benishangul-Gumuz i Amhara przeprowadzenie elekcji okazało się niemożliwe. Wybory mają w nich odbyć się 6 września. W dodatku wybory zostały zbojkotowane przez część sił opozycyjnych co skłoniło Al Jazeerę do określenia zwycięstwa Ahmeda mianem „pyrrusowego”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

„Wybory – zbojkotowane przez partie opozycyjne i przeprowadzone w czasie wojny – dalekie od zapewnienia rządowi legitymacji i stabilności w kraju – prawdopodobnie jeszcze bardziej podzielą Etiopię, z tragicznym skutkiem” – napisał Tsedale Lemma, założyciel niezależnego miesięcznika Addis Standard.

aljazeera.com/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz