Ewa Gawor była tą urzędniczką warszawskiego magistratu, która wydała decyzję o rozwiązaniu Marszu Powstania Warszawskiego. Wcześniej robiła karierę w komunistycznej milicji i MSW.

1 sierpnia Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez Obóz Narodowo-Radykalny został zablokowany przez policję. Stało się tak na skutek decyzji o rozwiązaniu tego zgromadzenia przez działającą w imieniu prezydent Warszawy dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewę Gawor. Po przerwie spowodowanej policyjną blokadą, pochód ruszył jednak dalej chodnikiem i dotarł do swojego celu na Placu Zamkowym.

Historyk Sławomir Cenckiewicz przeprowadził badania, które ujawniają przeszłość warszawskiej urzędniczki, dla której hasło „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę” stało się pretekstem dla rozwiązania Marszu Powstania Warszawskiego. Gawor była podporucznikiem milicji obywatelskiej w czasach PRL, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego. Za czasów ministra Czesława Kiszczaka była pracownikiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak zauważa Cenckiewicz właśnie z tego powodu Gawor została pozbawiona przywilejów emerytalnych przez tak zwaną „ustawę deubekizacyjną”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Do sprawy odniósł się na Twitterze kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, który zbagatelizował informacje ujawnione przez Cenckiewicza, a działania Gawor wobec Marszu Powstanie Warszawskiego uznał za odpowiednie.

 

dorzeczy.pl/twitter.com

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Yogi
    Yogi :

    No i co z tego, że ta baba była tym kim była. Wszystkie media wbijają nam do głów, że winien jest ratusz. Czy to znaczy, że jakaś baba z ratusza ma większe kompetencje niż MSWiA? To rząd i prezydent podejmują decyzje i wydają rozporządzenia i to oni odpowiadają za to, co dzieje się w kraju.