Kaczyński: Polska powinna być w UE

W wywiadzie prasowym prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stwierdził, że miejsce Polski jest w Unii Europejskiej choć wymaga ona reform.

W wywiadzie dla prorządowej „Gazety Polskiej” Kaczyński ocenił – „Polska powinna być w UE, ale Unia nie jest państwem, w żadnym tego słowa znaczeniu, a organizacją międzynarodową, której kraje członkowskie oddają suwerenność w bardzo niewielkiej, poza relacjami gospodarczymi, części” – cytuje we wtorek portal Onet.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jednocześnie jednak prezes PiS mówił o potrzebie zmian w Unii ponieważ „trwający kryzys, związany z epidemią, uświadomił bardzo wielu ludziom słabość Unii i unaocznił kluczowe znaczenie państw narodowych”. Kaczyński uważa, że „jeśli można z tego wszystkiego, co obserwujemy, wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski, to one brzmią następująco: UE wymaga bardzo poważnych reform i zmian. Musi ona być organizacją suwerennych narodów europejskich, opartą o kartę Narodów Zjednoczonych, mówiącą o tym, iż państwa członkowskie poza ściśle i precyzyjnie wyznaczonymi obszarami, same załatwiają swoje sprawy i nikt nie ma prawa w to się wtrącać”.

Kaczyński mówił również o środowiskach, które przedkładają lojalność wobec Unii Europejskiej nad lojalność wobec Polski – „Jeśli ktoś nie jest w stanie przeżyć tego uczucia, które nazywa się patriotyzmem, to rzeczywiście lojalności do Polski w nim nie będzie. Uprawiana przez ostatnie dziesięciolecia pedagogika społeczna nakierowana była na eliminację postaw patriotycznych, a co za tym idzie lojalności wobec własnej ojczyzny”.

 

Kaczyński uznał, że to właśnie reprezentanci tych środowisk przeciwstawiają UE Polsce co według niego ” jest zupełnie sztuczne”.

W 2003 r. Jarosław Kaczyński i Prawo i Sprawiedliwość wzywali Polaków do poparcia akcesji Polski do Unii Europejskiej. W 2007 r. wywodzący się z tej partii prezydent Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński wzmacniający pozycję organów UE i ograniczający zasadę konsensusu państw narodowych w ramach Unii.

Czytaj także: Jarosław Kaczyński złamał zakaz rządu przebywania na cmentarzu 

onet.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jerzyjj :

    Spotkałem bezrozumnego jegomościa, uszczęśliwionego ponownym wyborem Tuska na stanowisko przewodniczącego rady europejskiej. I nie byłoby może w tym nic zaskakującego, gdybym go nie znał 10 lat wcześniej, jako małego, za to prężnego przedsiębiorcy.
    Okres rządów PO-PSL, pozbawił go wszystkiego, co posiadał. Rewolucyjne zakrętasy państwa i państwowego przedsiębiorstwa, z którym był związany, wchłonęły lokal gastronomiczny, sklepy, mieszkanie, rower, tornister dziecka i przedostatnią parę butów, czyniąc z niego kilkudziesięciotysięcznego dłużnika ZUS-u, którego dzisiejszym sukcesem jest dobra umowa z komornikiem.
    Gdy go spotkałem z zacięciem wyłożył mi dobrodziejstwa wynikające z przynależności do Unii Europejskiej. Gadał coś o wolności, o dopłatach, o układzie z Schengen. W pewnym momencie musiałem się wyłączyć, bo nie mogłem już słuchać takich brewerii w wykonaniu człowieka, którego lubię, a którego meandry myśli stały się dla mnie „niepojmowalne”. Pomyślałem tylko, jak propagandowo można tak komuś wygiąć rozum, by śpiewał hymny pochwalne na temat wolności, czy otwartości Europy, nie mogąc sobie pozwolić na spontaniczny wyjazd wypoczynkowy, choćby do przyjaznej Albanii. To tak jakby Buszmen oszalał z radości na wieść o wprowadzeniu nowej, ulepszonej wersji Windowsa.
    A zatem istnieją ludzie, którzy mają tak koncertowo namieszane w głowach, by kolejny wybór łobuza traktować jako dobre zwiastowanie dla Rzeczypospolitej. Oczywiście nie twierdzę, iż lepszą opcją byłaby jakaś inna polityczna przechrzta. Twierdzę dobitnie, że na agonalnym szczycie wyborczym w ogóle nie powinno nas być, bowiem z tramwaju zwanego Unią Europejską dawno winniśmy już wyskoczyć. Ja jednak, dzięki kolejnym rządom w moim Kraju, jestem skazywany na uczestnictwo w tym chocholim tańcu, którego wodzirejem jest, zawsze nam nieprzyjazny, Niemiec.
    Czyż nie symptomatyczny był rwetes, jaki podniósł się w Niemczech na wieść, iż w Polsce będziemy repolonizować media? Czyż doprawdy nikt nie wie, iż bez mała osiemdziesiąt siedem eurocentów z każdego euro dopłaty do polskiej gospodarki, trafia z powrotem do kasy niemieckich firm prowadzących inwestycje na terenie RP? Czy ktokolwiek wskaże choćby jeden polityczno-gospodarczy gest naszego sąsiada, który bezinteresownie wzmacnia pozycję Rzeczypospolitej w Europie? Jak mam bowiem rozumieć debiutancki podpis Prezydenta pod ustawą o przymusie szczepień, o uzbrojeniu w ostrą amunicję obcych żołnierzy na terenie RP? Jak rozumieć kontynuację świetlanych pomysłów niejakiego Siemoniaka przez nowego ministra? Jak pojąć wspólne głosowanie za wprowadzeniem umowy CETA? Jak pogodzić się z co miesięcznymi płatnościami wobec żydowskich ofiar holokaustu z kieszeni polskiego podatnika? Jak uszanować ministra spraw zagranicznych, którego przygotowanie nie predestynuje go do rządzenia podmiejskim Urzędem Pocztowym? Jak śledzić reformy sądownictwa, w czasie gdy najwięksi złodzieje bezkarnie przemawiają do nas z przeróżnych ekranów, pouczając nas przy zastosowaniu kanonów swojej bluźnierczej i grabieżczej etyki?
    Kiedy, znużony pierdołami o cudowności czasów współczesnych, rozstawałem się ze znajomym, uświadomiłem sobie, iż pogląd w Polsce buduje bardziej nienawiść do konkurenta niźli merytoryka zdarzeń. Niby to żadne objawienie, ale daje to asumpt do porażających obaw o brak granic łajdactw, jeśli rzeczona nienawiść jest tak głęboka i dynamiczna. A zatem można być podejrzewanym o współpracę z obcymi, jako agent „Oskar”, można patronować niezliczonym aferom, można być jednym z ojców chrzestnych masy złodziejskich prywatyzacji, można głosować za sankcjami przeciwko własnemu krajowi, można nie dostrzegać oświadczeń włodarzy wielkich koncernów spożywczych, dozwalającym serwować Polakom najgorszy szajs, bowiem są społeczeństwem, rzekomo mniej wymagającym, można kosmicznie zadłużać swoje państwo, można skubnąć własnych obywateli na kasę z OFE, a i tak część naszych Rodaków przyklaśnie postawie rudego proroka, przesuwając ponownie i tak już rozdęte granice skur…stwa.
    Patrzmy, więc na ręce naszego zachodniego „sojusznika”, przyodziane w białe rękawiczki, by nie zostały nam poszarpane biało-czerwone chorągiewki i zakazane patriotyczne piosenki, śpiewane w bieszczadzkiej głuszy.