Według sondażu IBRIS, blisko 80 proc. Polaków źle ocenia pomysł ułatwienia Polakom dostępu do broni palnej. „Im bliżej ludzie są zagrożenia, tym szybciej widzą, że tu nie chodzi o liberalizację dostępu do broni, tylko o praktyczną realizację prawa do życia” – mówi Kresom.pl Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma. Jego zdaniem duże znaczenie ma też sposób sformułowania pytania.

Pracownia IBRIS zapytała respondentów: „Jak oceniasz pomysł ułatwienia Polakom dostępu do broni palnej?”. Według opublikowanych przez „Rzeczpospolitą”wyników, 19 proc. Polaków odpowiedziało „dobrze”. Z kolei 79 proc. odpowiedziało, że „źle”. Zdecydowanymi przeciwnikami takiego rozwiązania są kobiety (92 proc.), a także blisko 2/3 mężczyzn. Najwięcej zwolenników ułatwienia dostępu do broni stwierdzono w grupie wiekowej 18-24 lata (44 proc.). Rozwiązanie takie popiera również średnio co czwarty mieszkaniec wsi.

W rozmowie z Kresami.pl Jacek Hoga, prezes Fundacji „Ad Arma” zaznacza, że podchodzi z dystansem do tego typu sondaży i zwraca uwagę, że fundamentalną kwestią jest w takim przypadku metoda sformułowania pytania:

– Prowadząc wykłady dla młodzieży licealnej zaproponowałem, żeby wyobrazić sobie dwa referenda. W pierwszym pytanie brzmi: „Czy jeśli uważałbyś, że jesteś poważnie zagrożony nielegalną napaścią, to powinieneś mieć prawo dostępu do broni?”. Większość młodzieży jest „za”. Z kolei w przypadku drugiego referendum pytanie brzmi: „Czy uważasz, że Twój sąsiad powinien mieć prawo kupić sobie broń tylko dlatego, że uważa, że jest mu potrzebna?”. Większość młodzieży była „przeciw”. A jest to to samo pytanie, tylko zmieniamy cel – czy ja, czy sąsiad.

ZOBACZ:Jacek Hoga (Ad Arma) dla Kresów.pl: Polacy nie dorośli do posiadania broni? To bujda [+VIDEO]

Zdaniem prezesa „Ad Arma” trudno byłoby znaleźć pacyfistę, który nie chciałby broni, jeśli byłby zagrożony taką sytuacją, jak na Wołyniu w 1943 roku czy konflikt w Donbasie. – Gdy bandytyzm wzrasta, wszyscy chcą mieć broń. Niezależnie od tego, jakie mają poglądy polityczne, czy są militarystami, czy pacyfistami. Im większe zagrożenie, tym bardziej to się zmienia. Nie dlatego, że ludzie zmieniają poglądy, tylko dlatego, że rzeczywistość puka do drzwi– uważa Hoga. Zwraca uwagę, że przez to, iż w Polsce generalnie żyje się w miarę spokojnie możemy pozwolić sobie na względną swobodę w tym zakresie, ale to się bardzo szybko zmienia.

Przy okazji podawania wyników sondażu, w mediach pojawiało się stwierdzenie, że Polacy są niechętni liberalizacji dostępu do broni. Jacek Hoga zaznacza, że „jeśli takiego sformułowania używa się w kontekście dostępu do broni, a także w kwestii legalizacji narkotyków czy legalizacji mordowania nienarodzonych dzieci, to widzimy, że to słowo nie do końca oddaje rzeczywistość i można mieć do niego specyficzne podejście”.

– Gdy rozmawiam z ludźmi najczęściej pytam, czy Ty uważasz, że powinieneś mieć dostęp do broni, jeśli według własnej opinii czujesz się zagrożony, czy wystarczy Ci, że będziesz mógł mieć broń, jeśli urzędnik uzna, że jesteś zagrożony. Wyniki natychmiast się zmieniają– mówi Hoga.

Przeczytaj: Macierwicz: Polacy jeszcze przez lata nie powinni mieć łatwego dostępu do broni

Prezes „Ad Arma” uważa, że nikogo nie powinno interesować to, czy mi się coś opłaca, ile osób uważa to za prawdę – powinno mnie interesować, jaka jest obiektywna rzeczywistość.

– Jeżeli mam jakieś prawo przyrodzone, to obojętnie czy 1 proc. czy 100 proc. uważa, że mogę je mieć – nadal je mam. Na przykład prawo do życia, z którego wynika prawo do obrony życia. W takiej sytuacji, jaką mamy w Polsce, gdzie istnieje coś takiego jak obrona konieczna (kuriozalnie, w Wielkiej Brytanii już nie) to państwo rozpoznaje, że mam życie, mam prawo do obrony życia, ale nie chce mi dać narzędzi – czyli nie mam praktycznego prawa do życia. Teoretycznie mogę się bronić, ale pod warunkiem, że mam pod ręką patyk, kamień albo krzesło. Zamiast użyć przedmiotu, który jest do tego stworzony– zaznacza Jacek Hoga.

– Im bliżej ludzie są zagrożenia, czy to ze względu na nielegalną napaść, czy ze względu na sytuację geopolityczną, tym szybciej widzą, że tu nie chodzi o liberalizację dostępu do broni, tylko o praktyczną realizację prawa do życia– podkreśla.

Sondaż wykazał, że za łatwiejszym dostępem do broni opowiadają się głównie zwolennicy Partii Wolność (dawniej KORWiN; 66 proc.) oraz Kukiz’15 – (62 proc.). Dużo mniej osób podzielających ten pogląd odnotowano w gronie sympatyków PiS (37 proc.). Zdecydowanymi przeciwnikami łatwiejszego dostępu do broni są wyborcy SLD i Nowoczesnej (tylko 6 proc. „za”), a także PO (9 proc. „za”).

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Tyszka o projekcie Kukiz’15: Chodzi o to, aby ucywilizować dostęp do broni
Poseł Bartosz Józwiak z klubu Kukiz’15 złożył projekt liberalizujący dostęp do broni palnej

Kresy.pl / Marek Trojan

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mop
    mop :

    Władza, która ignoruje problemy, a nawet wytwarza dla siebie rzeczywistość, w której ma się świetnie – to nie jest władza na tak trudne czasy, w zasadzie to w ogóle nie jest władza. Proszę się zastanowić, komu z tych ludzi byście państwo powierzyli klucze od swojego domu w celu podlewania kwiatków w czasie urlopu lub własny interes na czas wizyty w szpitalu?
    Broń w społeczeństwie trzeba upowszechnić, również ze względów obronnych państwa.Każdy prawowity obywatel, zdrowy psychicznie, niekarany powinien mieć prawo do broni. Ostatnie terrorystyczne zamachy islamistów począwszy od Paryża, przez Niceę po Monachium, wobec niezwykle dynamicznej sytuacji międzynarodowej i faktu, że jesteśmy najbardziej rozbrojonym narodem w Europie dowodzi, że ułatwienie Polakom dostępu do broni jest konieczne.Masakry przywoływane przez pacyfistów dzieją się w tych miejscach, gdzie posiadanie broni jest zabronione. W tych krajach, gdzie liberalizują dostęp do legalnej broni, przestępczość spada, co jest logiczną konsekwencją postaw przestępców, którzy rozważają szanse i zagrożenia swoich działań wystrzegając się zagrażającej mu reakcji osoby uzbrojonej. Zdecydowana większość dowódców policji amerykańskiej twierdzi, że broń w społeczeństwie wpływa na wzrost bezpieczeństwa. Jednocześnie wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki z rządzącej ekipy, odmawiającej broni Polakom, pobiera lekcje strzelania i ubiega się o pozwolenie na broń, bo czuje się zagrożony. To gorszący przypadek ze sfer władzy, która twierdzi, że policja nas obroni. Skoro obroni to przecież i rządzących, chyba że co innego wiedzą, a co innego mówią, bo często policja nie jest w stanie być na czas. Tu też przypominają się absurdalne pomysły komisarz Bieńkowskiej.