Według ukraińskich ekspertów, pieniądze zainwestowane w przygotowania do Euro 2012 nigdy się nie zwrócą. Niewiele obiektów wybudowanych na mistrzostwa będzie mogło się utrzymać.

Zły klimat inwestycyjny sprawił, że Euro 2012 zostało na Ukrainie przygotowane głównie z pieniędzy budżetowych. Wydatki szacuje się na 4 miliardy dolarów. Ekonomista Ihor Burakowski podkreśla, że żaden z wybudowanych obiektów: stadionów czy terminali lotnisk, nie przyniesie zysków. Najwyżej, w najlepszym wypadku, na przykład kijowski stadion będzie zarabiał tyle, aby pokryć koszty eksploatacji.
Według zamysłu władz, Euro 2012 miałoby sprawić, że Ukraina byłaby bardziej rozpoznawalna na świecie. Ekonomista Erik Najman dodaje, że rządzący nie biorą pod uwagę, że wcale nie oznacza to, że o ich kraju będzie się mówić w dobrym świetle. Jeżeli coś w czasie Mistrzostw pójdzie nie tak, to Ukraina pozostawi negatywne wrażenia. „Dlatego nie można dzielić skóry na niedźwiedziu i wierzyć, że po Mistrzostwach zaleje nas fala turystów” – dodał ekonomista.
Euro 2012 odbędzie się na Ukrainie w stolicy oraz w Charkowie, Doniecku i Lwowie.

IAR/KRESY.PL
forma płatności