Marcin Fijas, który od początku wojny wielokrotnie jeździł z pomocą do Polaków mieszkających na Ukrainie, opowiedział w podcaście Tomasza Drwala o sytuacji Kresowiaków wcielanych do ukraińskiej armii. Działacz twierdzi, że został zatrzymany przez SBU pod zarzutem dywersji, a pomoc Polakom na Ukrainie jest problemem zarówno dla Kijowa, jak i Warszawy.
Marcin Fijas, Polak zaangażowany w pomoc Kresowiakom na Ukrainie, był 16 czerwca gościem podcastu Tomasza Drwala. W rozmowie mówił o sytuacji Polaków mieszkających na Ukrainie, w tym osób wcielanych do ukraińskiej armii.
Fijas przekazał, że szóstego dnia wojny wyjechał na Ukrainę i wstąpił do Legionu Międzynarodowego. Po powrocie do Polski przez trzy lata organizował pomoc dla Polaków z Kresów, przede wszystkim tych, którzy – jak twierdzi – zostali wbrew własnej woli wcieleni do Sił Zbrojnych Ukrainy.
Według relacji Fijasa był on na Ukrainie blisko 60 razy. Miał pomagać setkom rodzin, organizować pikniki w polskich wioskach oraz przewozić paczki, sprzęt i pomoc medyczną.
Działacz mówił również o działaniach ukraińskiego TCK (Terytorialnego Centrum Rekrutacji i Wsparcia Społecznego, jednym z głównych zadań centrum jest mobilizacja ludności do armii) wobec Polaków mieszkających na Ukrainie. Twierdził, że mężczyźni są zabierani z ulic, sprzed domów i kościołów, a następnie wcielani do wojska. W jego ocenie na froncie znajduje się co najmniej około 100 osób, które czują się Polakami.
Fijas stwierdził także, że Polska „nie zrobiła nic” dla Polaków wcielanych do ukraińskiej armii ani dla rodzin żołnierzy, które pozostały same w domach. Według niego temat ten jest nieopłacalny politycznie dla polskich władz.
Według Fijasa ukraińskie służby mają prowadzić szczególnie wzmożony pobór w miejscowościach zamieszkanych w dużej części przez Polaków. Twierdził, że takie działania są mniej aktywnie prowadzone w wioskach, w których przeważa ludność węgierska lub rumuńska. W jego ocenie Polacy mieszkający na Ukrainie znaleźli się przez to w wyjątkowo trudnej sytuacji.
W rozmowie opowiedział również o swoim zatrzymaniu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Jak mówił, 25 lutego 2026 roku został zatrzymany 17 km od granicy z Rosją pod zarzutem dywersji i szpiegostwa na rzecz Rosji. W rękach ukraińskich służb miał spędzić 16 godzin. Według jego relacji SBU nie przyjęła jego wyjaśnień, a dopiero interwencja polskiej ambasady pomogła w rozwiązaniu sprawy.
Fijas twierdzi, że państwo ukraińskie uniemożliwia mu dalszą pomoc Kresowiakom. Nadal zbiera jednak środki na wsparcie Polaków z Ukrainy, którzy trafili na front, oraz ich rodzin. Organizowane mają być paczki dla dzieci i osób starszych pochodzenia polskiego, a także kolonie dla polskich dzieci.
W opisie zbiórki wskazano również, że jeśli uda się zebrać odpowiednią kwotę, część środków miałaby zostać przeznaczona na pomoc dla polskiego Radia Lwów „Na Lwowskiej Fali”, które nie otrzymało finansowania na działalność radiową. Jej koszt określono na minimum 120 tys. zł.
„Polacy na Ukrainie są w najgorszej sytuacji ze wszystkich Polaków na świecie po 1945 roku” – napisano na stronie zbiórki.
Kresy.pl/YouTube/Pomagam.pl





























