Rządząca w Japonii Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) przedstawiła w środę premierowi Fumio Kishidzie swoje propozycje dotyczące strategii bezpieczeństwa narodowego, wzywając  do zwiększenia budżetu obronnego do co najmniej 2% PKB.

Partia wezwała również do rozwoju zdolności do „kontrataku” – nie tylko na miejsca, z których wystrzelone zostałyby rakiety, ale także w obiekty dowodzenia sił przeciwnika, co miałoby zwiększyć możliwości kraju w zakresie ataku wyprzedzającego, a także zwiększyć japońskie zdolności odstraszania.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8199.32 PLN    (37.26%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Rząd Kishidy już wcześniej zobowiązał się do wzmocnienia obronności Japonii. Minister obrony Nobuo Kishi powiedział w tym miesiącu Kyodo News, że jego ministerstwo poprosi o większy budżet i dyskutuje o możliwości rozbudowy zdolności do wyprzedzającego ataku na bazy wroga.

Rząd Kishidy planuje do końca tego roku przedstawić nową strategię bezpieczeństwa narodowego, która zastąpi strategię sformułowaną w 2013 roku na okres 10 lat.

Koalicyjny partner LDP – partia Kōmeitō – sceptycznie podchodzi do przedstawionych propozycji. Wzbudzają one kontrowersję ze względu na pacyfistyczny charakter japońskiej konstytucji.

Propozycja LDP rozpoznaje zagrożenie stwarzane dla Japonii przez Rosję, Chiny i Koreę Północną, zwracając uwagę na rozbudowę zdolności wojskowych tych trzech krajów wraz ze zwiększoną aktywnością wojskową w Azji Wschodniej.

CZYTAJ TAKŻE: Korea Północna grozi „prewencyjnym” użyciem broni jądrowej

Propozycja LDP wzywała również do złagodzenia japońskich restrykcji eksportowych, co pozwoliłoby nie tylko na utrzymanie bazy japońskiego przemysłu obronnego, ale także na wzmocnienie zdolności obronnych krajów partnerskich w regionie.

Rządząca partia wezwała jednocześnie do wsparcia koncepcji wolnej i otwartego Indo-Pacyfiku we współpracy z UE, krajami europejskimi, NATO, AUKUS i innymi podmiotami, a także do rozwoju inicjatyw takich jak Quad. Jednocześnie nacisk położono również na sojusz amerykańsko-japoński, stwierdzając, że oba kraje wzmocnią współpracę i interoperacyjność wojskową i bezpieczeństwa.

W dniach 3-6 maja japoński minister obrony planuje udać się z wizytą do Stanów Zjednoczonych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Rosja ostrzegła Japonię przed „środkami odwetowymi”, jeśli będzie rozwijać współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w pobliżu wschodnich granic Rosji – poinformował w czwartek portal CNN.

Marynarka wojenna USA i Japonii zakończyła w zeszłym tygodniu wspólne ćwiczenia na Morzu Wschodniochińskim i Morzu Filipińskim, prowadzone przez USS Abraham Lincoln. Wcześniej w tym miesiącu Abraham Lincoln prowadził podobne wspólne ćwiczenia na Morzu Japońskim, nad którym Rosja ma długą linię brzegową.

Według US Navy, Stany Zjednoczone i Japonia rutynowo organizują wspólne ćwiczenia morskie w regionie Indo-Pacyfiku, aby „utrzymać stabilność w wolnym i otwartym regionie Indo-Pacyfiku”.

Dodajmy, że w dorocznym raporcie na temat polityki zagranicznej Japonia po raz kolejny opisze trwające od dziesięcioleci rosyjskie panowanie nad spornymi Wyspami Kurylskimi jako „nielegalną okupację”. Klasyfikacja pojawiła się po raz pierwszy od 2003 roku, odzwierciedlając odejście Tokio od pojednawczego stanowiska wobec Moskwy.

Z formalnego punktu widzenia Tokio i Moskwa do dziś nie zawarły traktatu pokojowego zamykającego drugą wojnę światową. Rosyjska dyplomacja podkreśliła, że dalszy rozwój relacji dwustronnych z Japonią, a więc i ewentualne uregulowanie spraw związanych z wynikiem drugiej wojny światowej, uzależnia do stosunku Tokio wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej. Podejście takie wywołało zdecydowanie krytyczną reakcję Japończyków.

Warto przypomnieć, że amerykańska marynarka wojenna poinformowała, że niszczyciel USS Sampson przepłynął we wtorek przez Cieśninę Tajwańską. Strona amerykańska określiła to jako działanie rutynowe i zgodne z międzynarodowym prawem.

Stany Zjednoczone prowadzą takie operacje mniej więcej raz na miesiącu, co wywołuje niezadowolenie Chin. Władze ChRL uważają to za znak poparcia dla Tajwanu, który Pekin postrzega jako chińskie terytorium.

Dowództwo wschodniego teatru działań wojennych chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej przekazało, że amerykański okręt był monitorowany i został ostrzeżony.

„Stany Zjednoczone często przeprowadzają tego typu prowokacje, wysyłając niewłaściwe sygnały siłom dążącym do 'niepodległości Tajwanu’ i celowo podkopują pokój i stabilność w Cieśninie Tajwańskiej. Stanowczo się temu sprzeciwiamy” – napisano w oświadczeniu. Resort obrony Tajwanu określił sytuację jako „normalną”.

Kresy.pl / news.usni.org

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz