Choć ostatnio polscy parlamentarzyści w zasadzie sprzeciwili się przywróceniu Rosji prawa głosu w Radzie Europy, to miesiąc wcześniej podczas zebrania Komitetu Ministrów Rady Europy w Helsinkach, polski rząd poparł deklarację umożliwiającą takie działania na rzecz Moskwy – podaje Onet.pl.

W nocy z 24 na 25 czerwca na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy przegłosowano przywrócenie Rosji pełnych praw członkowskich w RE (odebranych po aneksji Krymu). Polska znalazła się wśród państw, które w geście protestu opuściły obrady Rady. Onet donosi jednak, że jeszcze w połowie maja podczas zebrania Komitetu Ministrów RE, polski rząd poparł deklarację umożliwiającą przywrócenie Moskwie prawa głosu. Portal powołuje się na informacje z MSZ.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Zgodnie z rezolucją przyjętą w głosowaniu w nocy z 24 na 25 czerwca br. na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, Rosja odzyskała w niej pełne prawa członkowskie wraz z prawem głosu, której jej odebrano po aneksji Krymu. W głosowaniu całkowicie przeciw były Ukraina i państwa bałtyckie, a także większość posłów z Polski, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. W reakcji na decyzję większości parlamentarzystów, swój udział w bieżącej sesji Zgromadzenia zawiesili Ukraińcy. Później polska delegacja demonstracyjnie opuściła obrady Zgromadzenia razem z Ukraińcami i przedstawicielami kilku innych państw, m.in. krajów bałtyckich i Gruzji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Portal Onet.pl poinformował jednak w środę, że miesiąc wcześniej, podczas majowego zebrania Komitetu Ministrów Rady Europy, Polska w rzeczywistości miała poprzeć zwrócenie Rosji prawa głosu. Szefem ówczesnej polskiej delegacji był minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Informacje o tym miało potwierdzić MSZ, które poinformowało autorów artykułu, że „decyzja ta była podyktowana poparciem zwiększenia efektywności i znaczenia Rady Europy, która od wielu miesięcy doświadcza kryzysów politycznych, finansowych i instytucjonalnych”. Zdaniem autorów, „o ile polscy parlamentarzyści faktycznie zagłosowali przeciw tej decyzji, to już rząd PiS wręcz przeciwnie – poparł Rosję”.

Przypomnijmy, że czerwcową rezolucję ZPRE oparto na sprawozdaniu belgijskiej i flamandzkiej transseksualnej parlamentarzystki Petry de Sutter i napisano w nim, że Zgromadzenie chce w ten sposób zapewnić państwom członkowskim prawo i obowiązek do bycia reprezentowanym w obu ciałach statutowych Rady Europy, tj. w ZP RE i w Komitecie Ministrów oraz do brania udziału w ich pracach. Powołano się przy tym na „wyjątkowy kontekst” przyjętej w maju w Helsinkach przez Komitet Ministrów Rady Europy deklaracji, w której zawarto analogiczne stwierdzenia.

Komitet Ministrów RE składa się z szefów dyplomacji państw członkowskich UE. Biorąc pod uwagę powyższe informacje, jeżeli w Helsinkach przyjęto deklarację, według której Rosja jak każde inne państwo członkowskie powinno na równych prawach brać udział w pracach ciał statutowych Rady Europy, to decyzję polityczną o powrocie Rosji do Rady podjęli szefowie dyplomacji, w tym również Czaputowicz. Wiadomo, że Polska zaaprobowała wówczas tekst deklaracji, choć przeciw była m.in. Ukraina, a także kraje bałtyckie, Armenia i Gruzja. Według Onetu można przyjąć, że był to sygnał dla parlamentarzystów, w tym również polskich, jak mają głosować, stąd przyjęcie rezolucji na Zgromadzeniu Parlamentarnym można uznać za prostą konsekwencję helsińskich decyzji. Portal podkreśla, że na zebraniu Komitetu nie było formalnego głosowania, jednak przy określonych stanowiskach rządów wypracowano wspólną deklarację.

Według ważnego, anonimowego ukraińskiego dyplomaty, na którego powołuje się Onet, w Helsinkach polski rząd faktycznie poparł powrót Rosji, dodając, że nie rozumie przyczyny takiego stanu rzeczy.

Jak pisaliśmy, podczas trwającej sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przegłosowano rezolucję, która pozwala delegacji Federacji Rosyjskiej na powrót na salę plenarną Zgromadzenia, umożliwiając Rosji ponowne branie udziału w obradach z pełnym prawem głosu. Rosjanom przywrócono wszelkie prawa bezwarunkowo, choć – co podkreślają ukraińskie media – nie spełnili warunków dotyczących przywrócenia Ukrainie integralności terytorialnej i suwerenności. Chodzi tu o zwrot Krymu i wycofanie się ze wspierania donbaskich separatystów. Za przyjęciem rezolucji było 118 członków zgromadzenia, 62 (w tym Ukraina) było przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu. Rezolucję poparli wszyscy głosujący parlamentarzyści z Francji, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Islandii, Norwegii, Włoch, Austrii, Turcji i Serbii, a także większość z Niemiec, Czech, Finlandii, Szwajcarii, Słowenii, Chorwacji Rumunii, Danii, Belgii i Holandii. W większości przeciw byli przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Szwecji, i Polski. W przypadku naszego kraju za rezolucją zagłosował poseł Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej, który później twierdził, że się pomylił. W całości przeciw, poza Ukrainą, by jeszcze państwa bałtyckie i Gruzja. Węgry, Grecja, Albania, Czarnogóra czy Bułgaria nie wzięły udziału w głosowaniu.

onet.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz