Straż Graniczna opublikowała w czwartek wywiad, w którym obywatelka Iraku apeluje do swoich rodaków, aby nie wierzyli obietnicom służb białoruskich.

Straż Graniczna opublikowała w czwartek na Twitterze wywiad, w którym obywatelka Iraku apeluje do swoich rodaków, aby nie wierzyli obietnicom służb białoruskich. Kobieta obecnie przebywa w ośrodku dla cudzoziemców. Zrezygnowała z ubiegania się o ochronę w Polsce, gdyż celem jej podróży były Niemcy. Cudzoziemka chce wrócić do swojego kraju.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

„Mam przekaz do moich rodaków, mówię do nich. Przekraczanie granic w ten sposób jest bardzo ciężkie, niebezpiecznie, katastrofa na własne życie  i życie rodziny. Dlatego, że teren granicy państwa jest ciężki, ponieważ przekraczanie granicy państwa w ten sposób jest bardzo ciężkie. Powiedziano nam, że białoruska granica ma otwarte drzwi i Polska sama nas przyjmuje…” – mówiła imigranta na nagraniu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

W środę na profilu białoruskiego kanału opozycyjnego Nexta zamieszczono nagranie, na którym widać liczne osoby tłoczące się na korytarzu . Część z nich siedzi lub leży na podłodze, niektórzy blokują przy tym przejście lub boczne drzwi korytarza. Wygląd wskazuje, że to ludzie pochodzący m.in. z Bliskiego Wschodu, w tym muzułmanie. Według zamieszczonego wraz z nagraniem opisu, tak wygląda sytuacja na lotnisku w Mińsku, które jest pełne migrantów, głównie obywateli Iraku, przylatujących z Dubaju.

„Kolaps na lotnisku w Mińsku. Większość lotów Dubaj-Mińsk linii Flydubai jest wypełniona obywatelami Iraku. Wielu przybyłych tłoczy się wewnątrz lotniska, śpiąc na siedzeniach, a nawet leżąc na podłodze” – czytamy w opisie.

Według innego wpisu na kanale Nexta w serwisie Telegram, sytuacja na mińskim lotnisku to efekt działań władz Białorusi, która szuka sposobów na dalsze zwożenie migrantów, chcących przedostać się na Zachód. Dzięki lotom z Dubaju, udaje się ominąć obowiązujący zakaz lotów z Iraku na Białoruś, a Irakijczycy tą drogą mogą dalej przylatywać.

Przypomnijmy, że w sobotę Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, poinformował o wstrzymaniu lotów z Iraku na Białoruś. Dotyczy to również lotów realizowanych przez irackie i katarskie linie lotnicze. Zapowiadano wówczas,że Irakijczycy będą mogli korzystać jedynie z lotów powrotnych. Wcześniej Żaryn informował, że od maja do sierpnia władze białoruskie zdołały ściągnąć tego rodzaju szlakami migracyjnymi ponad 10 tysięcy osób. Zaznaczył, że osoby te wciąż przybywają na Białoruś i przebywają na jej terytorium legalnie.

Jak wynika z jednej z relacji zamieszczonej przez Nexta, po przylocie obcokrajowcy są witani przez mężczyznę w marynarce (prawdopodobnie kuratora-opiekuna) i prowadzeni do oddzielnego korytarza. Migranci wiozą z sobą dużo ciepłej odzieży. Kanał zamieścił też zdjęcia, na których widać m.in. osobę z irackim paszportem.

Pisaliśmy już, Straż Graniczna opublikowała w sobotę materiały wskazujące na to, że służby białoruskie organizują przepływ nielegalnych imigrantów. Cudzoziemcy zwożeni są do obiektów po byłej białoruskiej placówce granicznej. Według polskich pograniczników, tam oczekują oni na dalsze instrukcje białoruskich służb.

 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz