Korczowa: mimo oficjalnego zamknięcia granicy, Ukraińcy dalej przepuszczali swoich

Pomimo oficjalnego zamknięcia granicy polsko-ukraińskiej dla ruchu pasażerskiego, przez przejście drogowe w Korczowej na Podkarpaciu obywatele Ukrainy w dalszym ciągu byli przepuszczani przez ukraińskich pograniczników. Od piątku do soboty rano do kraju wróciło tak ponad 3,5 tys. Ukraińców.

O północy z piątku na sobotę, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Ukraina oficjalnie zamknęła wstrzymała ruch pasażerski przez granicę polsko-ukraińską, po obu jej stronach, w ramach walki z rozprzestrzenianiem się epidemii koronawirusa. Wielu Ukraińców ruszyło, m.in. przez Przemyśl, w stronę granicy, żeby zdążyć ją przekroczyć w Korczowej i wrócić do kraju.

Jak informowaliśmy, pojawiły się tam tysiące Ukraińców, usiłujących przedostać się przez granicę polsko-ukraińską. Sytuacja spowodowana epidemią koronawirusa, a także zapowiedzi ukraińskich władz sugerujące wprowadzenie całkowitej blokady granic Ukrainy wywołały falę wzmożonych powrotów Ukraińców do ojczyzny. W rezultacie na polsko-ukraińskiej granicy utworzyły się gigantyczne kolejki osób chcących dostać się na Ukrainę.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W sobotę rano Straż Graniczna poinformowała, że do północy przejście graniczne w Korczowej, jedyne czynne na Podkarpaciu, przekroczyło prawie 8 tys. Ukraińców. Jednak pomimo wcześniejszych zapowiedzi o całkowitym zamknięciu granicy, strona ukraińska nadal wpuszczała swoich obywateli. Do rana przeszło przez nią jeszcze 350 osób.

W rozmowie z Radiem Rzeszów mjr SG Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej mówiła, że obecnie, tj. według stanu na sobotę rano, samochody osobowe odprawiane były na bieżąco, zaś około 40 osób oczekiwało na autobus. Dodała też, że nie ma kolejek. Ponadto, z uwagi na masowe powroty Ukraińców w piątek doraźnie zezwolono na piesze przekraczanie granicy. W ten sposób przez drogowe przejście drogowe przeszło 3 158 osób. Blisko 3 tys. ludzi przejechało autobusami kursowymi, a reszta samochodami i autokarami. Część ludzi zabierały kursujące wahadłowo ukraińskie autobusy.

„Po północy przejścia graniczne normalnie funkcjonowały. (…) odprawiliśmy jeszcze ponad 300 osób, które dopiero dojechały do Korczowej” – mówiła mjr Pikor, cytowana przez „Wyborczą”. Zaznaczyła, że na wyjazd z Polski odprawiano jedynie obywateli Ukrainy. „(…) inne osoby nie są wpuszczane przez ukraińskich strażników” – zaznaczyła.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według relacji „Gazety Wyborczej”, w piątek sytuacja w Korczowej była dramatyczna. „Ludziom ściśniętym w tłumie puszczały nerwy. Krzyczeli, że są traktowani jak bydło, ludzie gorszego sortu” – pisała gazeta. Jak pisaliśmy, mimo wcześniejszych zapowiedzi, przejście graniczne w Medyce nie zostało otwarte. Lokalne media informowały o chaosie i zamieszaniu w związku z tysiącami Ukraińców, próbujących wrócić na Ukrainę przed zamknięciem granicy. Wiadomo też, że w związku z przemieszczaniem się obywateli Ukrainy „doszło do napięć” między władzami Przemyśla, a władzami państwa i województwa.

Portal Kresy.pl otrzymał też informacje, według których Ukraińcy zabierali swoich obywateli przewozami z Polski, domagając się nawet po 30-50 zł od osoby za przewóz.

Zwracano też uwagę na chaos informacyjny i kłopoty z zarządzaniem kryzysowym po stronie ukraińskiej. Chodziło o pojawienie się nieoficjalnej informacji, że pomimo zamknięcia o północy granic państwa ukraińskiego, powracający do kraju Ukraińcy będą wpuszczani na Ukrainę. Jak pisaliśmy, na taką możliwość wskazywała też wypowiedź rzecznika prasowego wojewody podkarpackiego, który twierdził, że strona ukraińska wstępnie zadeklarowała, że wciąż będzie wpuszczać ukraińskich obywateli na Ukrainę.

Zwróćmy uwagę, że w ostatnich dniach ukraińskie władze wysyłały sprzeczne sygnały dotyczące tego, czy obywatele ukraińscy w dalszym ciągu będą mogli wracać na Ukrainę z Europy ogarniętej pandemią koronawirusa. Z ust premiera Denysa Szmyhala i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego padały wypowiedzi sugerujące, że od piątku ukraińska granica może zostać zamknięta nawet dla obywateli Ukrainy. Z kolei minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba zaprzeczał, że tak się stanie. Tymczasem z polskiej gospodarki spowolnionej przez epidemię płyną sygnały o zwalnianiu przez firmy ukraińskich pracowników. Pozbawieni pracy Ukraińcy próbują teraz wydostać się z Polski obawiając się, że lada dzień Ukraina ich nie wpuści.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Przemyśla oburzony sposobem organizacji transportu obywateli Ukrainy do domu

W piątek wieczorem ukraiński minister infrastruktury Władysław Kryklij poinformował, że do kraju wróciło z zagranicy około 100 tys. obywateli Ukrainy.

PRZECZYTAJ: Sejm przyjął tzw. tarczę antykryzysową: przedłużono legalny pobyt i zezwolenia na pracę dla obcokrajowców

Zobacz także: 24 Ukraińców zatrzymanych na polskiej granicy w wyniku wspólnej akcji polskich służb mundurowych

Radio.rzeszow.pl / rzeszow.wyborcza.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz