Jak informuje Financial Times, w Niemczech dochodzi do społecznych protestów przeciw budowie pod Berlinem fabryki Tesli. Inwestycji bronią lokalne władze, podczas gdy część miejscowych polityków i mieszkańców twierdzi, że będą tam zatrudniani głównie Polacy.
Budowa fabryki samochodów elektrycznych w Grünheide, niespełna 40 km od Berlina, została zapowiedziana przez Elona Muska w listopadzie 2019 roku. W zakładzie miałoby być produkowanych pół miliona samochodów rocznie, a dzięki inwestycji powstałoby 12 tys. miejsc pracy. Cała inwestycja ma mieć wartość około 4 mld euro.
Według FT, którego artykuł omawia serwis 300gospodarka.pl, sprawa ta wywołała niemałe poruszenie w społeczności lokalnej. Doszło do podziału na dwie frakcja. Pierwsza, do której należą politycy i biznesmeni, twierdzi, że zapowiadana inwestycja to wspaniała szansa na rozwój sektora motoryzacyjnego i technologicznego w Brandenburgii. Innego zdania są jednak mieszkańcy regionu, którzy obawiają się degradacji lokalnego środowiska naturalnego, m.in. osuszania jezior, w związku z budową i działalnością fabryki.
Ponadto, niektórzy Niemcy mają też wątpliwości odnośnie zapowiedzi utworzenia w fabryce 12 tys. miejsc pracy. Twierdzą, że lokalizację wybrano głównie z uwagi na jej dość małą odległość od granicy z Polską (ok. 75 km). W związku z tym, część lokalnych polityków i mieszkańców otwarcie zarzuca Tesli, że w fabryce będą zatrudniani głównie Polacy. Twierdzą przy tym, że mają oni zdecydowanie mniejsze wymagania finansowe niż Niemcy.
Czytaj także: Niemcy: hurtownia wprowadziła kasy tylko „dla Niemców” i osobną „dla Polaków”
Mimo tych głosów sprzeciwu, Tesla już przystąpiła do realizacji projektu. Do końca lutego br. planowane jest wycięcie 92 hektarów lasu, żeby umożliwić budowę fabryki. Sam Musk, chcąc załagodzić lokalne napięcia społeczne zapowiedział, że w miejsce każdego wyciętego drzewa zasadzone zostaną trzy kolejne.
Przeczytaj: Tesla otrzyma od chińskich banków kredyt o wartości 1,3 mld dolarów
[AKTUALIZACJA, 02.02.2020]
Należy zaznaczyć, że w połowie stycznia br. portal Money.pl informował, że zarówno w niemieckich serwisach ogłoszeniowych, jak i na oficjalnej stronie Tesli pojawiły się pierwsze informacje o wolnych etatach w nowo powstającym zakładzie. Wówczas „na razie” poszukiwani byli głównie członkowie kadry kierowniczej. Zwrócono jednak uwagę, że jedno z pierwszych ogłoszeń dotyczyło “koordynatorów rekrutacji”, w którym wśród wymagań wymieniono przede wszystkim znajomość języków – niemieckiego, angielskiego bądź polskiego. „Amerykański koncern najwyraźniej jest zainteresowany sporą liczbą pracowników z Polski” – komentowała te informacje gazeta “BZ Berlin”.
Według Money.pl, Tesla mogłaby szukać ludzi do pracy na przykład w Słubicach, położonych niespełna 70 kilometrów od powstającej fabryki. Portal zapytał o tę sprawę w tamtejszym Powiatowym Urzędzie Pracy. Tamtejsi urzędnicy potwierdzili, że słyszeli o planach budowy fabryki, ale nikt z nimi nie rozmawiał o ewentualnych miejscach pracy dla Polaków. Zaznaczali przy tym, że w powiecie słubickim bezrobocie jest bardzo niskie, więc to, czy amerykańskiej firmie uda się znaleźć w Polsce pracowników będzie prawdopodobnie zależało od zaproponowanych zarobków. Według niemieckich mediów, dla pracowników fizycznych musiałoby to być nieco więcej niż wynosi niemiecka średnia, która w przemyśle metalowym i elektrycznym oscyluje w okolicach około 56 tys. euro rocznie (nawet 237 tys. zł). Zaznaczono jednak, że wielu pracowników np. BMW czy Mercedesa narzeka na swoje pensje. To jednak może zechcieć wykorzystać Tesla.
FT / 300gospodarka.pl / Kresy.pl






























