Klienci hurtowni wielkiej sieci Edeka w niemieckim Cottbus mają wydzielone kasy: osobne dla Niemców, osobne dla Polaków – informuje Wirtualna Polska. Polscy klienci skarżą się na dyskryminację.

Na przedmieściach niemieckiego miasta Cottbus (pol. Chociebuż) w Niemczech, położonego dość blisko granicy z Polską, znajduje się hurtownia Edeka C + C Großmarkt. Z uwagi na bliskość i położenie, jest ona bardzo popularna wśród Polaków, którzy przyjeżdżają tam na zakupy, głównie w wyroby chemiczne i spożywcze.

Mniej więcej cztery miesiące temu sytuacja w hurtowni wyraźnie się jednak zmieniła, mocno denerwując klientów z Polski. Pojawił się ta podział na kasy dla Niemców i dla Polaków, przy czym tych pierwszych jest dodatkowo więcej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Maciej Sergel, współwłaściciel serwisu 24Kłodzko, zamieścił w sieci zdjęcia z hurtowni. Widać na nim, że przy jednej z kas umieszczono dużą tablicę z napisem w języku polskim „Uwaga! Ta kasa jest przeważnie dla polskich klientów”. Przy innej wisi z kolei tablica po niemiecku, informując, że jest ona przeznaczona „przeważnie dla niemieckich klientów”. Sergel napisał na Facebooku, że w kasie dla Niemców obowiązuje zakaz obsługiwania Polaków, nawet jeśli jest ona pusta.

Jeden ze stałych klientów hurtowni powiedział, że kasa „polska” jest tylko jedna, podczas gdy dla Niemców przeznaczono aż trzy kasy. Co więcej, ta pierwsza jest zwykle zatłoczona, podczas gdy pozostałe często są w zasadzie puste. Dodaje, że z tego co wie, Polacy w teorii mogą robić zakupy w kasie „dla Niemców”, ale jeśli tylko podejdzie do niej Niemiec, Polak musi przenieść się do kasy „przeważnie dla Polaków”.

Wiadomo, że polscy klienci interweniowali w tej sprawie wysyłając maile do menedżerów i centrali, ale jak dotąd nic to nie pomogło.

Portal WP.pl pisze też, że według relacji osób bywających w hurtowni w Cottbus, nieraz dochodzi tam do nieprzyjemnych sytuacji.

– Raz mieliśmy spięcie z ekspedientką. Powiedzieliśmy, że nam się ta sytuacja bardzo nie podoba. Stwierdziła tylko, że „możemy ją pocałować” – czytamy w relacji na portalu.

Według WP.pl, podejmowano próby rozmowy na ten temat z pracowniczką biura prasowego w centrali Edeka w Hamburgu. Przyznała ona co prawda, że „segregowane” kasy „budzą kontrowersje”, ale odesłała dziennikarzy do rzeczniczki spółki-córki firmy, czyli Edeka Minden-Hannover. Tam, jak pisze portal, nie odbierano od nich telefonu.

Edeka jest jedną z największych niemieckich sieci handlowych. Zarządza ponad 4,1 tys. sklepów i zatrudnia około 376 tys. pracowników.

wp.pl / facebook.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Kojoto
    Kojoto :

    Przykre, że rodacy dają się tak traktować. Ja nie wyobrażam sobie, żeby stać w dłuższej kolejce… mogli by mnie szkopy w „D” pocałować. Byłem świadkiem jak w Ryanair kiedyś jakaś Irlandka, czy brytyjka odnosiła sie niesympatycznie do polskiej pasażerki, która nie mówiła po angielsku – już miałem interweniować, ale podszedł inny pracownik – miły, ….Polak.