Annę Paniszewą, Marię Tiszkowską i Irenę Biernacką wydalono z Białorusi do Polski 25 maja; w więzieniu pozostają Andżelika Borys i Andrzej Poczobut; Poczobut otrzymał status „osoby skłonnej do ekstremizmu i działań destrukcyjnych”; wedle relacji jego żony nie otrzymuje on dostarczanych leków na serce; w Aleksandrowie Kujawskim zorganizowano uroczystości upamiętniające żołnierzy Armii Czynnej Ukraińskiej Armii Ludowej; Prezydent RP wręczył Medale Virtus et Fraternitas dziewięciu osobom z Czech, Rumunii, Słowacji, Ukrainy i Węgier, które w XX w. pomagały polskim obywatelom; Netflix pod naciskiem ukraińskich internautów zmienił tłumaczenie słowa „banderowiec”; rząd Litwy zatwierdził przepisy umożliwiające umieszczenie liter niewystępujących w alfabecie litewskim w dowodach osobistych; ostatnia rzeźba XVIII wiecznego rzeźbiarza runęła z ratusza w Buczaczu.

Zapisz się w poniższym formularzu, aby otrzymywać pełny Kresowy Przegląd Tygodnia co tydzień na swoją skrzynkę mailową:

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Kresy

Polski działacz z Grodna, Andrzej Poczobut, który od paru miesięcy jest więziony przez białoruskie służby, otrzymał w areszcie śledczym status „osoby skłonnej do ekstremizmu i działań destrukcyjnych”. O sprawie poinformowała żona działacza, Oksana Poczobut.  Portal ZnadNiemna.pl zaznacza, że „według licznych relacji w ostatnich miesiącach status ekstremisty jest przyznawany licznym więźniom politycznym, którzy podlegają nasilonej kontroli ze strony administracji aresztów i więzień”. Oznacza to surowsze traktowanie w areszcie czy w więzieniu.

Kilka dni temu Oksana Poczobut poinformowała, że obawia się, iż służba więzienna nie dostarcza jej mężowi lekarstw. Polak jest chory na serce.

Od połowy maja br. Poczobut przebywa w areszcie śledczym w Żodzinie pod Mińskiem, podobnie jak szefowa Związku Polaków na Białorusi, Andżelika Borys. Oboje zostali aresztowani w marcu br. pod zarzutem podżegania nienawiści na tle narodowościowym i propagowania nazizmu. To samo zarzucano trzem innym polskim działaczkom, Annie Paniszewej, Marii Tiszkowskiej i Irenie Biernackiej, które 25 maja br. wydalono z Białorusi do Polski. ZnadNiemna.pl zaznacza, że jeśli będą chciały wrócić na Białoruś, to grozi im areszt i wznowienie sprawy karnej.

„Przyjeżdżał do nas do więzienia konsul. Pytał o to, czy jesteśmy gotowe już pojechać do Polski” – opowiadała Biernacka – „Nie chciałyśmy wyjeżdżać, ale jak wyszło, tak wyszło. Jesteśmy już tutaj. Nie widzieliśmy żadnych dokumentów, nie podpisywałyśmy nic na granicy, czy chcemy wyjechać czy nie”. Ostatecznie więźniarka przewiozła kobiety z aresztu na granicę z Polską. Biernacka przekroczyła ją mimo, że nie posiadała paszportu i nie podpisała żadnego dokumentu. Z uwolnionym spotkał się prezydent RP Andrzej Duda.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, przedstawiciele społeczności ukraińskiej w Polsce, ale też miejscowych władz wzięli udział w uroczystości ku czci żołnierzy armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. Deszczyca podziękował władzom Aleksandrowa Kujawskiego za coroczne przygotowywanie obchodów upamiętniających żołnierzy Armii Czynnej Ukraińskiej Armii Ludowej.

Ukraińska Republika Ludowa została proklamowana jako niepodległe państwo w styczniu 1918 r. i była pierwszą próbą budowy państwowości ukraińskiej. Armia URL toczyła walki z bolszewikami, ale też z Polakami. Rok później rządy nad nieuznawanym parapaństwem przejął ataman Semen Petlura, dowódca armii URL. Doprowadził on do zawarcia najpierw rozejmu (1919 r.) a potem umowy o współpracy (1920 r.) z Polską określającej przyszłą granicę państwową na rzece Zbrucz. W jej efekcie siły Petlury brały udział w walkach z bolszewikami po stronie Polski. Siły te miały charakter szkieletowy, a ich liczebność sięgała około 15 tys. żołnierzy. Po polsko-radzieckim rozejmie i traktacie pokojowym żołnierze URL zostali internowani w Polsce.

Prezydent Andrzej Duda wręczył Medale Virtus et Fraternitas dziewięciu osobom z Czech, Rumunii, Słowacji, Ukrainy i Węgier, które w XX w. pomagały polskim obywatelom. Uroczystość odbyła się w środę w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Medale Virtus et Fraternitas (łac. Cnota i Braterstwo) przyznaje się osobom, które ratowały Polaków, bądź obywateli polskich przed zbrodniami niemieckimi, sowieckimi, zbrodniami dokonywanymi z pobudek nacjonalistycznych oraz przed innymi przestępstwami stanowiącymi zbrodnie przeciw ludzkości, przeciw pokojowi i zbrodnie wojenne. Nagrodę mogą otrzymać również osoby pielęgnujące pamięć o ofiarach takich zbrodni. Po raz pierwszy medale wręczono w 2019 roku.

Jak podał Instytut Pileckiego, na którego wniosek przyznaje się Medale Virtus et Fraternitas, wśród odznaczonych w tym roku znaleźli się między innymi Maria i Petro Bazelukowie – małżeństwo Ukraińców z wsi Butejki na północno-wschodnim Wołyniu, które na przełomie lat 1943-44 przez kilka miesięcy ukrywało przed UPA rodzinę Słojewskich. Medal przyznano pośmiertnie; w imieniu rodziców odebrał ją syn – Wołodymyr Bazeluk.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kolejnym Ukraińcem nagrodzonym w tym roku medalem Virtus et Fraternitas był Petro Hrudzewycz, były pracownik kołchozu we wsi Dytiatyn w obwodzie iwanofrankiwskim (wcześniej w woj. stanisławowskim II RP). W 1966 roku Hrudzewycz odmówił zdemontowania krzyża stojącego na mogile niemal 100 żołnierzy Wojska Polskiego poległych pod Dytiatynem 16 września 1920 roku w walce z bolszewikami. Za tę odmowę Ukrainiec został ukarany cięższą pracą, która zrujnowała mu zdrowie. Petro Hrudzewycz, który obecnie porusza się o kulach, odebrał nagrodę osobiście.

Pozostali nagrodzeni to Ecaterina Olimpia Caradja, rumuńska arystokratka, która podczas II wojny światowej opiekowała się polskimi niemowlętami, dziećmi i kobietami; Jenő Etter – burmistrz węgierskiego Ostrzyhomia, który od września 1939 roku aktywnie uczestniczył w akcji przyjmowania i zaopatrywania polskich uchodźców przybywających na Węgry; Jozef Lach i Žofia Lachova, którzy w swoim gospodarstwie na Słowacji ukrywali rodzinę Józefa Krzeptowskiego, chroniącą się przed niemieckimi represjami; oraz Czesi Anna Jelínková i Jan Jelínek, który od 1937 roku był pastorem parafii ewangelickiej w Kupiczowie. W czasie wojny pastor Jelinek udzielał schronienia polskim żołnierzom uciekającym przed niewolą w 1939 roku, Żydom, Polakom w czasie rzezi wołyńskiej, a w 1944 roku wystawiał fałszywe metryki osobom zagrożonym aresztowaniem przez NKWD.

Amerykański serwis streamingowy Netflix zmienił tłumaczenie rosyjskiego thrillera kryminalnego „Brat 2” z 2000 roku w związku z oburzeniem ukraińskiej widowni. Zmiana dotyczyła słowa „banderowiec”, które było przetłumaczone na „ukraiński nazistowski kolaborant”.

W środę rząd Litwy zatwierdził propozycję by trzy litery nie występujące w litewskim alfabecie mogły być umieszczane w dokumentach osobistych. Rząd zgadza się by można było używać liter „w”, „x” i „q” w oficjalnym zapisie imienia i nazwiska, na pierwszej stronie dokumentu osobistego. Odrzucił natomiast propozycję by możliwość taką stosować tylko w adnotacjach na dalszej stronie dokumentu nie definiującej zapisu urzędowego.

Minister sprawiedliwości wytłumaczyła dlaczego jej rząd sprzeciwił się alternatywnej propozycji – „taka decyzja wyraźnie nie spełnia oczekiwań naszych obywateli ani systemu prawnego. Nazwisko na następnej stronie byłoby nieoficjalne i inne niż w przypadku nazwiska użytego we wszystkich dokumentach – tworzyłoby podwójną tożsamość”.

Przez 31 lat niepodległej Litwy miejscowi Polacy muszą zapisywać swoje nazwiska wyłącznie przy użyciu liter występujących w litewskim alfabecie co prowadzi do zniekształcenia ich brzmienia. Zniekształcany jest także zapis imion.

Ratusz w Buczaczu (obwód tarnopolski na Ukrainie) stracił ostatnią z 14 rzeźb wybitnego XVIII-wiecznego rzeźbiarza Jana Jerzego Pinsela. Znaczna część rzeźby runęła w poniedziałek z wysokości na ziemię i rozbiła się; pozostała jej część może w każdej chwili upaść. Jeszcze w ubiegłym roku ukraińskie władze, konserwatorzy i naukowcy z Politechniki Lwowskiej podkreślali potrzebę konserwacji i restauracji rzeźby. Nie przeprowadzono jednak żadnych prac.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz