Rzecznik Komisji Europejskiej, Christian Wigand, poinformował, że KE nie zamierza podejmować kwestii wyborów w Polsce w ramach procedury art. 7 traktatu. W czwartek inne stanowisko przedstawił komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders.

Komisja Europejska jest zawsze gotowa, by wspierać Radę w procedurach art. 7 w jakichkolwiek kwestiach, które powinny być dyskutowane, jednak wybory w Polsce nie są sprawą, którą planują podnieść w tym kontekście – powiedział Wigand.

CZYTAJ TAKŻE: UE: Będzie unijny „plan Marshalla”. RMF: nowy fundusz może opiewać nawet na 2 bln euro

Rzecznik KE dodał, że stanowisko Komisji się nie zmieniło i to do  kraju członkowskiego należy decyzja, w jakim terminie organizować wybory.

Wybory muszą być wolne i sprawiedliwie, jednak to państwo członkowskie podejmuje decyzje, czy utrzymać ich termin, czy przełożyć – wyjaśnił Wigand.

Unijny komisarz ds. sprawiedliwości, Didier Reynders, w czwartek poinformował na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich PE (LIBE), że chce, aby kwestią polskich wyborów zajęła się Rada UE w ramach procedury z art. 7 unijnego traktatu. Stwierdził, że jest w tej sprawie w kontakcie z chorwacką prezydencją.

Decyzje (w sprawie tego, czy wybory powinny być przełożone- red.) muszą być zgodne ze zobowiązaniami nakładanymi na państwo przez prawo międzynarodowe. Te wybory muszą być wolne i równe. Muszą być zgodne z art. 2 Traktatu o UE. Tylko w ten sposób te wybory będą mogły zostać uznane za ważne – powiedział Reynders eurodeputowanym.

Zaznaczył, że według wytycznych Komisji Weneckiej zmian w prawie wyborczym nie powinno się przeprowadzać w roku poprzedzającym wybory. Przypomniał, że na początku kwietnia Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) wydała stanowisko, wedle którego obecne ograniczenia w przemieszczaniu i spotykaniu się uniemożliwiają prowadzenie kampanii wyborczej.  Komisarz ostrzegł, że wybory przeprowadzone w takich warunkach „mogą nie sprostać szeregowi norm międzynarodowych”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Wybory prezydenckie w sierpniu? Gowin rozmawiał na ten temat z liderami Koalicji Polskiej

Wedle informacji PAP-u Reynders nie miał mandatu KE, żeby przedstawić to stanowisko ani też nie uzgodnił go z innymi komisarzami.

Reynders nie miał mandatu ze strony Komisji Europejskiej, żeby powiedzieć to, co powiedział. Stąd reakcja w Komisji Europejskiej – powiedział jeden z rozmówców PAP. Komisarz wyszedł przed szereg. Nie uzgodnił stanowiska z szefową KE Ursulą von der Leyen – dodał inny.

Kresy.pl / fakty.interia.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz