„To kolejna sprawa pod hasłem 'afera z niczego’, (…) opowieści opozycji o użyciu Pegasusa w celach politycznych to całkowite bzdury” – tak wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński skomentował doniesienia o inwigilacji Krzysztofa Brejzy, gdy ten był szefem sztabu wyborczego KO.

„To sprawa o charakterze technicznym, bez większego znaczenia. Pieniądze publiczne wydano na ważny cel publiczny, związany z walką z przestępczością, ochroną obywateli” – stwierdził Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Sieci”, pytany „dlaczego zakup Pegasusa sfinansowano z Funduszu Sprawiedliwości”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6489 PLN    (29.49%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Pegasus to program, po który sięgają służby zwalczające przestępczość i korupcję w wielu krajach. Jego powstanie i używanie jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać” – zauważył Kaczyński. Według prezesa PiS „źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia”.

Kaczyński zaznaczył, że Pegasus nie został wykorzystany w kampanii wyborczej w 2019 roku, co zarzuca PiS-owi opozycja. „Przegrali, bo przegrali, nie powinni dziś szukać takich usprawiedliwień” – mówi wicepremier.

„Opowieści o rzekomych tysiącach sprawdzanych telefonów są całkowicie pozbawione związku z rzeczywistością. Ich autorzy wykorzystują fakt, że osoby mające o tym realną wiedzę nie mogą nic o tym powiedzieć, są związane tajemnicą służbową. Mogę zatem tylko podkreślić: opowieści opozycji o użyciu Pegasusa w celach politycznych to całkowite bzdury” – stwierdził szef PiS.

Na pytanie czy możliwa jest komisja śledcza w tej sprawie lub jakieś inne działania nadzwyczajne, szef PiS oświadczył, że „nie ma ku temu żadnych powodów, żadnych przyczyn. Nie ma tu nic, żadnego faktu, poza histerią opozycji. Nie ma żadnej sprawy Pegasusa, nie było żadnej inwigilacji”.

Jak informowaliśmy, według Citizen Lab telefony Krzysztofa Brejzy były inwigilowane w czasie kampanii wyborczej w 2019 roku. Na jeden z nich włamywano się Pegasusem łącznie 33 razy. Cyberataki trwały od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r. Wykorzystanie systemu Pegasus przeciw Krzysztofowi Brejzie potwierdziła Amnesty International.

„Podejrzenia dotyczące inwigilacji polityków i obywateli to jeden z najpoważniejszych kryzysów demokracji. NIK już po kontroli wykonania budżetu za 2019 rok sygnalizowała poważne wątpliwości w tej kwestii. Czas wrócić do tej sprawy” – napisał w ub. czwartek szef NIK na Twitterze.

CZYTAJ TAKŻE: Uprawnienia inwigilacyjne polskich służb – szansa czy zagrożenie?

Wcześniej nasz portal informował o tym, że tym samym okresie telefony Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek zostały zainfekowane izraelskim programem szpiegującym. Przypomnijmy, że doniesienia medialne z lipca br. sugerowały, że dziennikarze, opozycjoniści i obrońcy praw człowieka na całym świecie byli celami inwigilacji przy pomocy systemu Pegasus, który jest sprzedawany przez izraelską firmę NSO Group.

„W Polsce kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratora Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd” – powiedział w czwartek wieczorem rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, pytany o doniesienia w sprawie inwigilacji senatora Krzysztofa Brejzy. Jak zaznaczył, „każde użycie metod kontroli operacyjnej uzyskuje wymagane prawem zgody – w tym zgodę sądu”.

Platforma Obywatelska chce powołania komisji śledczej w Sejmie, która mogłaby wyjaśnić tę sprawę.  Premier powiedział, że trójkę polskich obywateli mogły zaatakować obce służby. Rzecznik rządu przekonuje natomiast, że potencjalni poszkodowani powinni zgłaszać się do prokuratury. Ta odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie Ewy Wrzosek.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W grudniu ubiegłego roku Citizen Lab informowało, że przynajmniej 25 krajów korzysta z usług firmy szpiegowskiej Circles, która wykorzystuje słabości globalnego systemu telefonii komórkowej do podsłuchiwania połączeń, SMS-ów i lokalizowania telefonów na całym świecie. Circles rozwija często nadużywane oprogramowanie szpiegowskie Pegasus.

Podawaliśmy też, że rząd Izraela ograniczył prawie o dwie trzecie – ze 102 do 37 – liczbę krajów, do których izraelskie firmy mogą sprzedawać narzędzia inwigilacyjne i służące do cyberataków. Portal „The Record” podkreślił, że nowa lista odbiorców izraelskiej cyberbroni obejmuje „tylko kraje o sprawdzonych demokracjach, takie jak te z Europy i z Sojuszu Pięciorga Oczu”. Zabrakło na niej Polski.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie służby szukały alternatywy dla Pegasusa. Nie udało się, bo spółki z USA działają na izraelskich licencjach

Brejza w poniedziałek na Twitterze pisał też o „informacjach z wnętrza” dotyczących Pegasusa. Wynika z nich – napisał – że stosowana wobec niego „bezprawna i bezzasadna inwigilacja” kosztowała 100 tysięcy euro, czyli około 460 tysięcy złotych. Tak samo miało być w przypadku Romana Giertycha i Ewy Wrzosek. Brejza napisał też, że „powodem odebrania Polsce licencji było stwierdzone złamanie umowy i użycie cyberbroni do walki z opozycją”.

Kresy.pl / wpolityce.pl / tvn24.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz