Z aktu oskarżenia ujawnionego przez Prokuratora Generalnego USA wynika, że Facebook i Google mogły zawrzeć ogromną zmowę w sprawie przetargów na reklamy. Sprawa może zachwiać pozycją gigantów internetowych.

Jak poinformowało „New York Post”, w ubiegłym tygodniu  sąd nakazał ujawnienie akt związanych z rzekomą zmową Google i Facebooka w sprawie reklam. Akta do wiadomości publicznej zostały przekazane w nocy z piątku na sobotę. Przenalizował je na Twitterze Jason Kint.

W 2017 roku Google miał skontaktować się z Facebookiem, który wtedy szerzej wszedł na rynek reklamowy i stał się poważnym biznesowym zagrożeniem. Dlatego też główny proces dotyczy Google i monopolizowania przez niego rynku reklamy online. Nazwisko oskarżonego przedstawiciela Facebooka wymazano z akt, ale z kontekstu wynika, że jest nim Sheryl Sandberg, na co wskazał Kint na swoim Twitterze. Może jej grozić do 10 lat więzienia.

Wedle porozumienia z 2018 roku Facebook miał otrzymywać informacje na temat przetargów reklamowych. Firmy miały też uzgadniać wyniki aukcji reklam online.

Google dysponuje 11 miliardami przestrzeni reklamowych, za których wykorzystanie pobiera marże od 22 do nawet 42 proc. Według wewnętrznej dokumentacji Google w 2018 roku 75 proc. wyświetleń reklam w Stanach Zjednoczonych było obsługiwanych przez Google Ad Manager.

Obie firmy zaprzeczają, że doszło do zmowy.

To nie pierwszy cios w cyfrowych gigantów w ostatnim czasie. Jak informowaliśmy na początku października, była menadżerka Facebooka zarzuciła firmie, że jej produkty podsycają nienawiść i szkodzą zdrowiu psychicznemu dzieci.

Frances Haugen, 37-letnia analityczka danych z Iowa, pracowała dla dużych firm, w tym Google i Pinterest, ale jak stwierdziła w wywiadzie dla programu informacyjnego CBS „60 Minutes”, Facebook był „znacznie gorszy” niż wszystko, co widziała wcześniej. Kobieta zaapelowała o uregulowanie działań giganta mediów społecznościowych. Przed swoim odejściem Haugen skopiowała wiele wewnętrznych dokumentów firmy, które przekazała dziennikarzom „WSJ”. Wcześniej Haugen pracowała w Facebooku jako product manager w dziale zajmującym się dezinformacją,

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Facebook raz po raz pokazuje, że przedkłada zysk nad bezpieczeństwo. Dotuje, płaci za swoje zyski naszym bezpieczeństwem” – powiedziała Haugen. „Wersja Facebooka, która istnieje dzisiaj, dzieli nasze społeczeństwa i powoduje przemoc etniczną na całym świecie” – dodała.

W wywiadzie analityczka wyjaśniła jak algorytm dobierający treści do użytkownika jest zoptymalizowany pod kątem wyświetlania treści, które wywołują pożądane reakcje. Badania Facebooka wskazują, że  „łatwiej jest zainspirować ludzi do gniewu niż do innych emocji”.

Z ujawnionych dokumentów wynika także, że celebryci, politycy i inni znani użytkownicy Facebooka byli traktowani w inny sposób niż pozostali internauci – wobec tych profili stosowano odmienne zasady moderowania lub nie stosowano ich wcale.

„Wall Street Journal” opisał również badania na temat szkodliwego wpływu, jaki Instagram wywiera na nastoletnich użytkowników. Znaczna część młodych ludzi przyznała, że korzystanie z portalu pogłębiło ich problemy związane z wizerunkiem własnego ciała, depresją, myślami samobójczymi czy niepokojami.

Kresy.pl / nypost.com

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz