– Służby ostrzegały, że w okresie przedświątecznym nastąpi wzrost zagrożenia. Nie ma co liczyć na to, że terroryści nie będą dalej próbowali. Do ataków będzie dochodziło, w taki czy inny sposób. Tym bardziej, że zdecydowali się na tzw. taktykę samotnego wilka, która w mojej ocenie jest jedną z najtrudniejszych do zapobiegania – mówi Kresom.pl dr Krzysztof Liedel, ekspert ds. terroryzmu.

Jak informowaliśmy, w poniedziałek wieczorem ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnychwjechała w tłum na jarmarku świątecznym na Breitscheidplatz w Berlinie. Według danych podanych przez berlińską policję, zginęło łącznie 12 osób. Wcześniej straż pożarna mówiła o 9 ofiarach śmiertelnych oraz 48 rannych. W nocy policja potwierdziła, że w kabinie ciężarówki znaleziono martwego 37-letniego Polaka, który najpewniej został wcześniej zamordowany przez zamachowca.

PRZECZYTAJ: Media: sprawcą zamachu w Berlinie imigrant z Pakistanu lub Afganistanu

Przeczytaj również: Berlin-Tempelhof: antyterroryści w ośrodku dla uchodźców

Zdaniem dra Krzysztofa Liedela z Collegium Civitas fakt, że zamachowiec wykorzystał do ataku ciężarówkę, podobnie jak to miało miejsce wcześniej w Nicei we Francji, wynika z upowszechnienia się wśród terrorystów tzw. taktyki samotnego wilka. – Charakterystyczne jest, że ataki są planowane przeprowadzane przez pojedyncze osoby, bez specjalnego przeszkolenia czy kontaktu z organizacją terrorystyczną.

Ekspert zaznacza, że ataki te są przeprowadzana w bardzo prymitywny sposób:

– Posługujemy się tym, czym potrafimy się posłużyć. Na przykład w Izraelu są to noże, były tam duże problemy z tzw. nożownikami, którzy przychodzili ze Strefy Gazy i atakowali. W Europie z kolei są to samochody, ponieważ tak naprawdę każdy, kto prowadzi samochód, jest wstanie wsiąść do ciężarówki, rozpędzić ją i wjechać w tłum.

Dr Liedel zaznacza, że sposób dokonania ataku w Berlinie nie jest niczym nowym. Przypomina, że w historii miały miejsce takie przypadki. – Natomiast teraz to, że dzieje się to coraz częściej wynika głównie z taktyki samotnego wilka: zamachowiec musi sam taki atak zaplanować, zorganizować i przeprowadzić. Stąd musi on być stosunkowo prosty do wykonania.

Jak podają niemieckie media, sprawcą poniedziałkowego zamachu w Berlinie to imigrant z Pakistanu lub Afganistanu, który przed rokiem trafił do Niemiec, zapewne poprzez tzw. szlak bałkański, i przebywał w jednym z berlińskich ośrodków dla uchodźców. Niemiecki „Die Welt” podał, że sprawcą ataku był Pakistańczyk, który miał przybyć do Niemiec w grudniu ub. roku jako uchodźca. Według radia RBB, Naved B. miał przekroczyć niemiecką granicę 31 grudnia 2015 roku w bawarskim Passau. Był wcześniej notowany przez niemiecką policję za drobne wykroczenia. Berlińska policja oficjalnie nie chce potwierdzić tych informacji.

Przeczytaj: Kukiz o zamachu w Berlinie: Bogu dzięki Tusk nie jest już premierem, bo „uchodźców” byłyby w Polsce tysiące

Czytaj również: Winnicki: problem jest ze wszystkim, tylko nie z imigrantami

Odnosząc się do tych informacji dr Liedela uważa, że nie ma wątpliwości, że wraz z potężną falą uchodźców do Europy są przerzucani bojownicy ISIS czy Al-Kaidy. – Na pewno wśród tych tysięcy uchodźców obie organizacje dokonują procesy radykalizacji i rekrutacji, ponieważ często te osoby przeżywają jakąś traumę. Łatwiej się nimi manipuluje i łatwiej ich indoktrynować. Natomiast to, że są to osoby często podejrzewane o drobną działalność kryminalną w żaden sposób nie jest elementem, który powoduje, że należy bezpośrednio kojarzyć ich z terrorystami i obejmować nadzorem– mówi ekspert.

– Rzeczywiście, w ostatnim czasie radykalizacja i rekrutacja została ulokowana w dwóch środowiskach: kryminalnym, gdzie ludzie są bardziej podatni na indoktrynację i manipulację, a także wśród osób zaburzonych psychicznie. Wydaje mi się, że jest to element tej radykalizacji, która często odbywa się za pomocą mediów, internetu czy jakiś spotkań, ale nie doszukiwałbym się tu jakiejś specjalnej luki w systemie bezpieczeństwa– uważa dr Liedel. Zaznacza, że poniedziałkowy atak w Berlinie nie powinien być specjalnym zaskoczeniem:

– Europol, CIA czy inne służby ostrzegały, że w okresie przedświątecznym nastąpi wzrost zagrożenia. Dlatego nie ma co liczyć na to, że terroryści nie będą dalej próbowali. Do ataków będzie dochodziło, w taki czy inny sposób. Tym bardziej, że zdecydowali się na wspomnianą taktykę samotnego wilka, która w mojej ocenie jest jedną z najtrudniejszych do zapobiegania.

PRZECZYTAJ TAKŻE: „To się będzie działo dalej” – dr Liedel dla Kresów.pl o „krecie” islamistów w niemieckim kontrwywiadzie

Kresy.pl / Marek Trojan

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. krok
    krok :

    Założenie, że ktokolwiek liczył, na to, że nie będzie ataków jest puste, nie ma miejsca w rzeczywistości, więc nie rozumiem, dlaczego autor sam sobie na to odpowiada. Każdy człowiek, który czyta i widzi co się dzieje, wie że będą ataki są coraz częstsze i coraz brutalniejsze i będą już zawsze. Każdy z tzw. uchodźców może sprowadzić 7 członków rodziny, a ci następnych. Wysoka dzietność muzułmanek, szybsze wejście w rodzicielstwo. Myślę, że za 30 lat cały zachód będzie miał oficjalną i główną religię islam, będą lokalne wojny religijne.