Szwedzkie służby odkryły jeszcze jeden, czwarty wyciek z sieci gazociągów Nord Stream. Sejsmolog Björn Lund, który oficjalnie poinformował, że rurociągi zostały uszkodzone w wyniku dwóch podwodnych eksplozji, uważa, że mogła nastąpić jeszcze jedna, trzecia detonacja.

W czwartek szwedzkie media poinformowały o odkryciu czwartego wycieku z gazociągów Nord Stream na Morzu Bałtyckim. Został on zlokalizowany wcześniej w tym tygodniu przez szwedzką straż przybrzeżną. Nieszczelność dotyczy gazociągu Nord Stream 2, ale w znajduje się bardzo blisko większego wycieku z Nord Stream 1.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Nowo zlokalizowany wyciek znajduje się w szwedzkiej strefie ekonomicznej, na powierzchni morza ma około 200 metrów średnicy. Szwedzi tłumaczą, że wcześniej nie było go widać na radarach, bo jest wyraźnie mniejszy od pobliskiego wycieku z Nord Stream 1. Został zauważony podczas patrolowania obszaru, m.in. z powietrza.

Szwedzki sejsmolog Björn Lund, który oficjalnie poinformował, że rurociągi zostały uszkodzone w wyniku dwóch podwodnych eksplozji, bada obecnie możliwość, że miała miejsce jeszcze jedna, trzecia detonacja. Jego zdaniem, mogą na to wskazywać wykresy z sejsmografów. Do trzeciego wybuchu miałoby dojść 10 sekund po drugiej eksplozji, w odległości kilku kilometrów.

W środę wieczorem szef Duńskiej Agencji Energii, Kristoffer Bottzauw poinformował, że na powierzchnię wydostała się już połowa znajdującego się w rurociągach Nord Stream gazu. W ocenie agencji, w niedzielę gazociągi będą już puste.

Stacja Sky News podała, powołując się na źródło w brytyjskim sektorze bezpieczeństwa, iż rurociągi zostały uszkodzone najprawdopodobniej z wyniku celowych ataków z użyciem podwodnych materiałów wybuchowych. Mogły one zostać umieszczone obok gazociągów przy użyciu podwodnego drona, choć Brytyjczycy nie wykluczają też innych opcji, np. wyrzucenia ładunków z łodzi.

Eksperci uważają, że do zbadania uszkodzeń powinny zostać wysłane drony. Jednak ich zdaniem może to potrwać nawet około tygodnia, gdyż najpierw sytuacja w rejonie wycieków musi się uspokoić.

Dochodzenie w związku z możliwością sabotażu wszczęła duńska policja, a osobne śledztwo prowadzą szwedzkie służby specjalne SAPO. W komunikacie podkreśliły, że „nie można wykluczyć, że stoi za tym obce mocarstwo”.

W środę wieczorem, po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa, premier Szwecji, Magdalena Andersson zwołała konferencji, na której podkreśliła, że „do tego rodzaju uszkodzeń gazociągów potrzebny jest dość duży ładunek wybuchowy”. Szefowa szwedzkiej dyplomacji, Ann Linde dodała, że „wszystko wskazuje, że wycieki są celowym działaniem, mającym zakłócić dostawy energii do UE”.

Przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej oświadczyli, że jakikolwiek celowy atak na europejską infrastrukturę energetyczną spotka się z „najmocniejszą możliwą odpowiedzią”.

W związku z aktualną sytuacją, Norwegia poinformowała, że wyśle swoich żołnierzy do ochrony swoich instalacji naftowych i gazowych na morzu.

Jak informowaliśmy, sejsmolodzy z Narodowego Centrum Sejsmologii Szwecji (SNSN) na Uniwersytecie Uppsala zarejestrowali dwa silne, podmorskie wybuchy w pobliżu miejsc, gdzie doszło do wycieków z gazociągów Nord Stream 1 i 2. W ocenie operatora rurociągów, nie wiadomo, kiedy uda się usunąć uszkodzenia. „Nie ma żadnych wątpliwości, że to były eksplozje”- powiedział SVT Bjorn Lund, sejsmolog z SNSN, cytowany przez Reuters. Według operatora rurociągów, Nord Stream AG, sieć została uszkodzona w trzech miejscach, równocześnie na trzech osobnych nitkach gazociągów. W ocenie spółki, uszkodzenia są „bezprecedensowe” i nie wiadomo, kiedy zostaną usunięte.

Czytaj także: Media: niemieckie służby uważają, że rurociągi Nord Stream mogą być już nie do użytku

Doradca prezydenta Ukrainy, Mychajło Podolak uważa, że wycieki z gazociągów Nord Stream to rosyjski atak terrorystyczny. Niemcy podejrzewają, że system rurociągów został uszkodzony w wyniku sabotażu, ale nie wskazują domniemanego sprawy. Jednocześnie, również Kreml uważa, że nie można wykluczyć sabotażu.

Przypomnijmy, że część mediów zachodnich zwraca uwagę, że gazociągi Nord Stream 1 i NS 2 zostały uszkodzone na krótko przed oficjalnym, choć symbolicznym, otwarciem gazociągu Baltic Pipe. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że wycieki na rosyjsko-niemieckich rurociągach to prowokacja. Analogiczną opinię wyraził wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Przydacz.

Sekretarz stanu USA, Antony Blinken przyznał, że wycieki z gazociągów Nord Stream 2 mogą być wynikiem sabotażu, ale zaznaczył, że to nie leżałoby w niczyim interesie.

Jak pisaliśmy, w sieci pojawiły się już spekulacje o tym, jakoby to USA dokonały sabotażu na gazociągi Nord Stream 1 i 2. W Polsce tego rodzaju głosy nasilił w znacznym stopniu wpis byłego marszałka Sejmu i szefa MSZ, europosła Radosława Sikorskiego. Zamieścił on na Twitterze zdjęcie jednego z wycieków wraz z podziękowaniami dla Stanów Zjednoczonych.

Czytaj także: „To oficjalny komunikat o akcie terrorystycznym?” – Rosja komentuje słowa Sikorskiego o Nord Stream

Część mediów w Polsce w tym kontekście przypomina wypowiedź prezydenta USA, Joe Bidena, który na początku lutego br. mówił, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, to nie będzie Nord Stream 2. Zapytany, w jaki sposób zamierza doprowadzić do blokady Nord Stream 2, odpowiedział: „Obiecuję, że będziemy w stanie to zrobić”. Część komentatorów uważa, że była to groźba, która jakoby teraz została zrealizowana.

Niemiecki magazyn „Der Spiegel” napisał, że latem br. amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) ostrzegła rząd Niemiec o możliwych atakach na gazociągi Nord Stream 1 i 2. „Spiegel” podaje też, że niemieckie służby potwierdzają, iż do uszkodzenia rur nie mogło dojść bez „udziału państwa”. Magazyn sugeruje, że może stać za tym Rosja, ale nie podaje żadnych konkretnych argumentów. Zawrócono uwagę na wątpliwą korzyść polityczną takiej akcji.

Jak pisaliśmy, przedstawiciele rosyjskich władz odrzucili spekulacje o tym, że przerwanie nitek gazociągu Nord Stream nastąpiło na skutek działania samych Rosjan. Rzecznik Kremla Dmirij Pieskow powiedział, że to dla Rosji „duży problem”, bo stracona została droga dostaw gazu do Europy. Określił spekulacje na temat tego, że to sami Rosjanie odpowiadają za zniszczenie instalacji jako „głupie”. Rzecznik Kremla nie omieszkał natomiast przypomnieć słów prezydenta USA Joe Bidena z lutego deklarującego konieczność likwidacji Nord Stream. Przypominał też o tym, że rosyjski gaz jest obecnie zastępowany na rynku europejskim przez gaz LNG z USA, z czego amerykańskie koncerny czerpią poważne zyski.

BBC / sky.com / rmf24.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Roman1
    Roman1 :

    Wyjątkowa bezczelność:
    – „polskiego” rządu i „polskich” mediów, które całkowicie bezpodstawnie oskarżają o sabotaż Rosję,
    – NATO, które oświadczyło, iż pomoże w ściganiu sprawców sabotażu – przypomina mi to psa, który kręci się chcąc złapać własny ogon.