Jesienią ubiegłego roku Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach postawił płk. Grzegorzowi M., szefowi Agencji Wywiadu w latach 2015-16, zarzuty nadużycia władzy i przyjmowania korzyści majątkowych, za które grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności – ustalił dziennikarz Cezary Gmyz.

Śledczy przedstawili Grzegorzowi M. zarzuty z  art. 231, paragraf 1 i 2 Kodeksu Karnego.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Brzmią one następująco:

§ 1.Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Grzegorz Małecki (już pod swoim nazwiskiem – red.) skomentował sprawę dla Onet.pl. „Są one absurdalne i bezpodstawne. Udowodnię to w postępowaniu sądowym. Jestem całkowicie spokojny o finał tej sprawy” – powiedział były szef Agencji Wywiadu. Jego zdaniem prokuratura „jest używana przez rząd do zwalczania osób krytycznych wobec władzy”. Małecki krytykował działania AW m.in. w związku z tzw. „aferą respiratorową”.

CZYTAJ TAKŻE: Rzeczpospolita: za nieudanym zakupem respiratorów stały służby

Oprócz Małeckiego zarzuty usłyszały też cztery inne osoby.

„Sprawa jest na końcowym etapie. Z uwagi na niejawny charakter materiałów nie jest możliwe przekazanie informacji o szczegółach zarzutów” – powiedział prok. Łukasz Łapczyński. Rzecznik Prokuratury Krajowej nie odpowiedział jednak na pytanie dziennikarzy, czy podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów.  TVP Info ustaliło, że treść zarzutów dotyczy dysponowania środkami z Funduszu Operacyjnego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Nieprawidłowości w AW

W 2019 roku tygodnik „Sieci” w artykule „Dojenie Agencji Wywiadu” ujawnił szereg powiązań i działań, które doprowadziły do defraudacji pieniędzy z funduszu operacyjnego AW, wskazując na „dziwną sieć powiązań” między byłym szefem AW płk. Grzegorzem Małeckim, ekspertem ds. bezpieczeństwa dr. Wojciechem Szewko i dziennikarzami.

Kluczową rolę w sprawie wyprowadzania pieniędzy ze służby odegrać miał Sławomir W., były funkcjonariusz AW. „Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że w pierwszej połowie 2016 r. Sławomir W. dostał od AW zlecenie zorganizowania i prowadzenia »instytucji przykrycia« na potrzeby działania Agencji. Miał zarejestrować spółkę pod nazwą »Polska Agencja Informacyjna Interpress – PAII« . Pojawił się problem, bowiem spółka o takiej nazwie już istniała, więc W. zmodyfikował zadanie” – wskazano w artykule.

Według dziennikarzy, W.  „zdecydował, że będzie dążył do przejęcia podmiotu, który miał działać w formule agencji informacyjnej lub think tanku”. „Czy chodziło o zaangażowanie do współpracy z Agencją Wywiadu dziennikarzy? Zabrania tego prawo, więc wszystko musiało się odbyć potajemnie, a PAII miała być tzw. legendowanym podmiotem. To wtedy zaczęło się wyprowadzanie pieniędzy z funduszu operacyjnego AW” – czytamy.

Jak podało „Sieci”,  szef AW płk Małecki „zaakceptował 9 maja 2016 r. raport otwarcia, w którym określono, że na start projektu potrzeba 61,5 tys. zł, a każdy kolejny miesiąc będzie się wiązał z kosztami stałymi w wysokości 86 tys. zł”. „W ciągu roku legendowany podmiot miał się stać samowystarczalny finansowo”.

CZYTAJ TAKŻE: Jak rozpoznać samochód ABW? Wystarczy sprawdzić czy ma OC

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W momencie rozpoczęcia procederu udziałowcami PAII byli Maciej i Mariusz Gierej – ten drugi to komentator Telewizji Republika, „przypisywany do redakcji portalu mPolska24.pl”.

„Jako osobę, która miała sobie rościć prawo do znaku towarowego PAII, zidentyfikowano dr. Wojciecha Szewkę, ostatnio popularnego eksperta ds. bezpieczeństwa i Bliskiego Wschodu”. To właśnie Szewko, jak podaje gazeta, „okazał się głównym beneficjentem pieniędzy wyprowadzanych z funduszu operacyjnego AW”.

Finalnie w AW „rozliczono” kwotę ponad 323 tys. zł. Składały się na nią wynagrodzenia pracowników, sprzęt komputerowy, meble biurowe i czynsz za użytkowanie powierzchni biurowej.

Rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn potwierdził dziennikarzom „Sieci”, że prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia defraudacji środków z funduszu operacyjnego AW oraz prowadzenia nielegalnych działań operacyjnych z udziałem dziennikarzy. Zawiadomienie w tej sprawie złożył obecny szef AW w porozumieniu z ministrem koordynatorem służb specjalnych.

Kresy.pl / onet.pl / tvp.info

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz