Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił w poniedziałek, że siły wysłane do Kazachstanu w celu stłumienia zamieszek nie pozwolą na „kolorowe rewolucje” – poinformował portal The Moscow Times.

Jak poinformował portal The Moscow Times, prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił w poniedziałek, że siły wysłane do Kazachstanu w celu stłumienia zamieszek nie pozwolą na „kolorowe rewolucje”

Uwagi Putina pojawiły się kilka dni po tym, jak 2500 rosyjskich, białoruskich, ormiańskich, tadżyckich i kirgiskich żołnierzy zostało rozmieszczonych w kazachskich miastach w celu obrony kluczowych obiektów państwowych w ramach sojuszu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

170 PLN    (0.77%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Nie pozwolimy na realizację tak zwanych scenariuszy kolorowej rewolucji” – powiedział Putin podczas poniedziałkowej wideokonferencji członków sojuszu, jak poinformowała państwowa agencja informacyjna RIA Novosti.

Oskarżył niezidentyfikowane „siły zewnętrzne” o ingerencję „w sprawy wewnętrzne naszych państw”, powtarzając ostatnie twierdzenia władz Kazachstanu o zagranicznych powiązaniach w niepokojach.

„Wykorzystywali dobrze zorganizowane i dobrze kontrolowane grupy bojowników… w tym te, które najwyraźniej były szkolone w obozach terrorystycznych za granicą” – przekonywał Putin, nazywając Kazachstan celem „międzynarodowego terroryzmu”. Putin podkreślił również, że siły pozostaną w Kazachstanie tylko przez „ograniczony” czas.

Jak informowaliśmy na naszym portalu, organy ścigania Kazachstanu zatrzymały ponad 5100 osób, które brały udział w zamieszkach w kilku regionach kraju – poinformowała w niedzielę służba prasowa MSW republiki.

Według ministerstwa wszczęto 125 śledztw przedprocesowych w sprawie morderstw, przemocy wobec urzędników państwowych, rozbojów, chuligaństwa i kradzieży.

Jako pełniący obowiązki ministra spraw wewnętrznych republiki Yerlan Turgumbayew powiedział kanałowi telewizyjnemu Chabar 24, że podczas zamieszek uszkodzonych i zniszczonych zostało ponad 400 pojazdów, w tym 346 pojazdów policyjnych. Szabrownicy splądrowali ponad 100 dużych obiektów handlowych i banków.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy na naszym portalu, kazachstański prezydent zadecydował o odwołaniu ze stanowiska wiceszefa Rady Bezpieczeństwa Azamata Abdymomunowa. Na jego miejsce Tokajew nominował Gabita Sadyrbekowa, dotychczasowego prezesa Agencji Monitoringu Finansowego, podała z kolej agencja Fergana.

Szefem Rady Bezpieczeństwa do niedawna był pierwszy prezydent Kazachstanu oraz elbasy – „przywódca narodu” Nursułtan Nazarbajew. Miał on sprawować tę funkcję dożywotnio, jednak po wybuchu gwałtownych protestów, które w mieście Ałmaty przerodziły się w zbrojną rebelię, obecny prezydent kraju przejął obowiązki szefa Rady Bezpieczeństwa, pozbawiając Nazarbajewa tej funkcji.

Sam „przywódca narodu” nie występował publicznie od schyłku zeszłego roku. Niewiadome jest miejsce jego pobytu, choć jego rzecznik przekazał w sobotę, że Nazarbajew przebywa w stolicy Kazachstanu. Tymczasem przystępując do tłumienia zamieszek prezydent Tokajew rozpoczął jednocześnie szeroką wymianę kadrową na szczytach władzy, usuwając ludzi powiązanych ze swoim dawnym promotorem.

Jeszcze w ramach ustępstw wobec protestujących Tokajew przyjął dymisję premiera Askara Mamina. Odwołał też szefa Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Karima Marimowa. W sobotę został on zatrzymany jako podejrzany o zdradę państwa. Marimowa na stanowisku szefa potężnej służby specjalnej zastąpił człowiek pełniący wcześniej funkcję szef ochrony prezydenta Jermek Sagymbajew.

Pojawiły się też informację o odwołaniu zastępcy Marimowa i krewnego Nazarbajewa Samata Abisza, jednak agencja Interfax, powołując się na źródło w Komitecie Bezpieczeństwa twierdzi, że pozostał on zastępcą jego przewodniczącego, z tym, że nominowano kolejnego zastępcę Murata Nurtlewa. Funkcje tracili też inni wysocy urzędnicy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

2 stycznia w obwodzie mangystauskim na zachodzie Kazachstanu wybuchły protesty na tle podwyżki ceny gazu LPG. Już następnego dnia wybuchły one we wszystkich większych miastach kraju. Mimo decyzji władz o dymisji rządu i obniżeniu ceny gazu LPG do poprzedniego poziomu protesty trwały, wysuwając hasła odsunięcia od wpływu na państwo Nursułtana Nazarbajewa.

Szybko protestujący zaczęli ścierać się z policją, która początkowo była stosunkowo ustępliwa. Dopiero po przemówieniu prezydenta Tokajewa z 5 stycznia siły porządkowe i wojsko zaczęły stosować ostra środki tłumienia protestów, które przerodziły się w zamieszki.

W niektórych miejscach protestujący uzbroili się w broń odbieraną funkcjonariuszom policji i żołnierzom. Doprowadziło to wybuchu strzelanin w największym mieście kraju Ałmaty, gdzie spalona została siedziba władz miejskich i zapasowa siedziba prezydenta oraz gdzie doszło do zdemolowania holu portu lotniczego i masowych rabunków sklepów.

Prezydent Tokajew poprosił o wsparcie Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Eurazjatycki sojusz, w którym wiodącą rolę odgrywa Rosja, po konsultacjach głów państw zadecydował o wysłaniu kontyngentu do Kazachstanu jako sił pokojowych. W czwartek wieczorem do Kazachstanu przybyli pierwsi żołnierze rosyjscy, a za nimi białoruscy. W piątek mają przybyć kolejni z Rosji, a także z Armenii i Tadżykistanu.

Zobacz: Rosjanie przerzucają oddziały wojskowe do Kazachstanu [+VIDEO]

Kresy.pl/The Moscow Times/RIA Novosti

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz