Instytucje Iranu po raz pierwszy podały wstępny szacunek liczby ofiar śmiertelnych zamieszek, do jakich doszło w tym bliskowschodnim państwie w bieżącym miesiącu.

Irańska telewizja państwowa opublikowała pierwszą oficjalną liczbę ofiar śmiertelnych niedawnych wystąpień ulicznych, które ogarnęły bliskowschodni kraj, donosząc, że w ich trakcie zginęło 3117 osób. W oświadczeniu opublikowanym w środę przez Press TV, Fundacja Męczenników Iranu podała, że ​​2427 osób zabitych w demonstracjach to cywile i funkcjonariusze sił bezpieczeństwa. Oznacza, że pozostałych kilkuset traktowanych jest jako agresorzy.

Z kolei amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA) poinformowała, że ​​podczas fali demonstracji zginęło 4519 osób, w tym 4251 protestujących, 197 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, 35 osób poniżej 18 roku życia i 38 przypadkowych świadków, którzy – jak twierdzi – nie byli ani protestującymi, ani funkcjonariuszami sił bezpieczeństwa, przytoczyła w środę Al Jazeera.

HRANA twierdzi jednak, że analizuje informacje o innych zgonach. Władze w Teheranie twierdzą, że zamieszki już wygasły.

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi napisał w artykule opublikowanym w “Wall Street Journal”, że Teheran nie cofnie się przed atakiem i zaapelował o „szacunek” dla Iranu. „W przeciwieństwie do powściągliwości, jaką Iran wykazał w czerwcu 2025 roku nasze potężne siły zbrojne nie mają żadnych skrupułów, by odpowiedzieć ogniem ze wszystkich sił, jeśli ponownie zostaniemy zaatakowani” – napisał Aragczi. Nawiązeł w ten sposób do irańskiego uderzenia odwetowego na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie.

„Pełna konfrontacja z pewnością będzie zacięta i potrwa o wiele, wiele dłużej niż fantastyczne ramy czasowe, które Izrael i jego poplecznicy próbują wcisnąć Białemu Domowi. Z pewnością ogarnie cały region i będzie miała wpływ na zwykłych ludzi na całym świecie” – szef irańskiej dyplomacji ostrzegł przed próbą ataku na swój kraj.

Protesty w Iranie wybuchły w grudniu, w reakcji na lawinową deprecjację riala, zmiany w polityce dewizowej państwa, to jest ograniczenie możliwości korzystania przez importerów ze specjalnych kursów wymiany rial-dolar. Dlatego też protesty zaczęły się od teherańskich kupców. Od początku dochodziło do przepychanek ze służbami bezpieczeństwa. Potem nabrały one charakteru politycznego, łącznie z hasłami obalenia systemu Republiki Islamskiej.

12 stycznia w szeregu miast Iranu odbyływały się wiece poparcia dla władz i systemu politycznego Iranu. W Teheranie zgromadziły bardzo znaczną liczbę manifestantów.

Służby bezpieczeństwa używały ostrej amunicji, same również były celem strzelców. Na terenach zamieszkanych przez Kurdów i Beludżów doszło do aktywizacji organizacji separatystycznych.

Prezydent USA Trump rozważa różne możliwości ataku na Iran przedstawiane mu przez amerykańskich wojskowych i wzywał Irańczyków do dalszych protestów przeciwko władzom ich kraju.

Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bagher Ghalibaf ostrzegł, że armia amerykańska i Izrael staną się „uzasadnionymi celami”, jeśli Ameryka zaatakuje Republikę Islamską, a nawet prewencyjnie, co było sugestią sprawczej roli USA i Izraela w obecnych zamieszkach.

Służba specjalna Izraela na swoim perskojęzycznym profilu na X sama poinformowała, że jej ludzie wspierają wystąpienia w Iranie na miejscu, a izraelski Kanał 14 podał, że zagraniczne siły uzbrajają protestujących w Iranie w broń palną.

aljazeera.com/kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności