W trakcie trwających od ponad dwóch tygodni masowych protestów w Iranie, we wtorek prezydent USA Donald Trump wezwał demonstrantów do kontynuowania wystąpień i do przejmowania instytucji państwowych, zapowiadając jednocześnie pomoc ze strony Waszyngtonu oraz zerwanie kontaktów z władzami w Teheranie do czasu zakończenia represji.

„Irańscy Patrioci, PROTESTUJCIE DALEJ – PRZEJMIJCIE SWOJE INSTYTUCJE!!! Zachowajcie nazwiska zabójców i oprawców. Zapłacą wysoką cenę” — napisał Donald Trump na platformie Truth Social. W kolejnym wpisie dodał: „Odwołałem wszystkie spotkania z irańskimi urzędnikami, dopóki bezsensowne zabijanie demonstrantów się nie skończy. POMOC JEST W DRODZE. MIGA!!!”.

W odpowiedzi na pytania dziennikarzy we wtorek Trump nie sprecyzował, co oznacza zapowiadana pomoc, stwierdzając jedynie, że szczegóły „będą musieli ustalić sami”. Tego samego dnia rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że prezydent nie wziął udziału w zaplanowanym rutynowym briefingu dotyczącym bezpieczeństwa narodowego w Iranie.

Dzień wcześniej Donald Trump ogłosił wprowadzenie 25 proc. ceł importowych na towary z każdego kraju prowadzącego interesy handlowe z Iranem, będącym jednym z głównych eksporterów ropy naftowej. Jednocześnie zapowiedział, że dalsze działania militarne pozostają jedną z opcji reakcji USA na represje wobec protestujących.

We wtorek Zespół ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta odbył spotkanie, aby omówić zaktualizowane opcje dotyczące Iranu. Planiści Pentagonu przedstawili również opcje operacji cybernetycznych i kampanii psychologicznych mających na celu zakłócenie irańskich struktur dowodzenia, komunikacji i mediów państwowych, twierdzą źródła.

Dziennik “The New York Times” napisał w weekend, że Trump rozważa różne możliwości ataku na Iran przedstawiane mu przez amerykańskich wojskowych. Według gazety Trump „nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji”

Władze Iranu, w reakcji na wypowiedzi Trumpa, oskarżyły USA i Izrael o podsycanie niepokojów. Irański szef służb bezpieczeństwa Ali Larijani napisał w serwisie X, że Donald Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu są „głównymi zabójcami” narodu irańskiego.

Równolegle minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araqchi poinformował w poniedziałek, że w czasie trwania protestów pozostawał w kontakcie ze specjalnym wysłannikiem USA Stevem Witkoffem, a Teheran analizuje propozycje przekazane przez stronę amerykańską. Według portalu Axios w weekend Witkoff spotkał się z Rezą Pahlawim, wygnanym synem ostatniego szacha Iranu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli podzielonej opozycji, który wezwał Donalda Trumpa do interwencji.

Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia w związku ze spadkiem wartości waluty i szybko przerodziły się w ogólnokrajowe demonstracje z hasłami wzywającymi do upadku rządzącego od 1979 r. systemu duchowieństwa.

Po raz pierwszy od wybuchu zamieszek władze Iranu podały łączną liczbę ofiar śmiertelnych. Według irańskiego urzędnika w protestach zginęło około 2 tys. osób. Amerykańska organizacja praw człowieka HRANA poinformowała natomiast, że potwierdziła śmierć 2003 osób, z czego 1850 to protestujący, a liczba zatrzymanych wzrosła do 16 784.

Równocześnie w Iranie odbyły się wiece, w których  uczestnicy potępili zamieszki związane uliczne i potwierdzili poparcie dla Republiki Islamskiej. Odbyły się one w szeregu miast Iranu, a frekwencja ma marszu w stołecznym Teheranie mogła sięgać kilkuset tysięcy osób. W tym ostatnim brał udział prezydent państwa Masud Pezeszkian.

Kresy.pl/Truth Social

Tagi: , ,
forma płatności