Prezydent USA miał zostać poinformowany o szerokiej gamie narzędzi wojskowych i tajnych, które mogą zostać użyte przeciwko Iranowi, wykraczających daleko poza konwencjonalne ataki powietrzne, twierdzi CBS News.
Zespół ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta odbędzie we wtorek w Białym Domu spotkanie, aby omówić zaktualizowane opcje dotyczące Iranu, przekazały redakcji CBS News anonimowe źródła “zaznajomione ze sprawą”. Siła powietrzna i pociski dalekiego zasięgu pozostają kluczowe dla potencjalnej reakcji militarnej w Iranie. Jednak planiści Pentagonu przedstawili również opcje operacji cybernetycznych i kampanii psychologicznych mających na celu zakłócenie irańskich struktur dowodzenia, komunikacji i mediów państwowych, twierdzą źródła.
Urzędnicy administracji Donalda Trump uważają, że operacje cybernetyczne i psychologiczne mogą być prowadzone równolegle z tradycyjnymi akcjami zbrojnymi, w ramach tego, co planiści wojskowi nazywają operacjami zintegrowanymi. Mogą być jednak również stosowane jako samodzielne działania.
CBS News nie uzyskał szczegółów na temat tego, jakie środki cybernetyczne wchodzą w grę, ani jakie mają być narracje kampanii psychologicznej, skierowanej do elity i społeczeństwa Iranu.
O szczegółach nie mówiła również rzeczniczka prasowa Białego Domu, Caroline Leavitt, która powiedziała w poniedziałek dziennikarzom, że prezydent „nie boi się użyć opcji militarnych, jeśli i kiedy uzna to za konieczne”. Dodała, że naloty są „jedną z wielu, wielu opcji, które rozważa naczelny dowódca”. Leavitt dodał, że „dyplomacja jest zawsze pierwszą opcją” i stwierdził, że „to, co słyszy się publicznie od irańskiego reżimu, znacznie różni się od komunikatów, które administracja otrzymuje prywatnie”.
CBS News twierdzi, że irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi skontaktował się ze specjalnym wysłannikiem USA Stevem Witkoffem w celu przeprowadzenia bezpośrednich rozmów dyplomatycznych, jak podają dwa źródła zaznajomione z tymi rozmowami. Mają trwać rozmowy na temat ewentualnego spotkania.
W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One Trump zasugerował w niedzielę, że Iran zbliża się do “czerwonej linii” Stanów Zjednoczonych. „Wydaje się, że zginęli ludzie, którzy nie powinni byli zginąć. Ci ludzie stosują przemoc – można ich nazwać przywódcami, nie wiem, czy są przywódcami. Myślę, że rządzą przemocą” – powiedział Trump. „Rozważamy to bardzo poważnie” – zadeklarował amerykański prezydent – „Wojsko się temu przygląda, a my rozważamy kilka bardzo mocnych opcji. Podejmiemy decyzję”.
Trump poinformował również, że Teheran wysłał sygnały o chęci podjęcia rozmów. „Myślę, że mają dość bycia atakowanym przez Stany Zjednoczone” – powiedział. „Iran chce negocjować”. W innym fragmencie wypowiedzi zaznaczył, że na stole pozostają „bardzo mocne opcje”.
Słowa Trumpa o gotowości Irańczyków do rozmów potwierdza misja dyplomatów Omanu między Teheranem a Waszyngtonem. Oman od lat odgrywa rolę dyplomatycznego pośrednika między tymi stolicami. Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi zadeklarował w poniedziałek gotowość zarówno do wojny, jak i dialogu z USA.
Dziennik “The New York Times” napisał w weekend, że Trump rozważa różne możliwości ataku na Iran przedstawiane mu przez amerykańskich wojskowych. Według gazety Trump „nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji”.
Odnosząc się do potencjalnych działań odwetowych Iranu wobec amerykańskich sił w regionie lub innych obiektów USA, Trump ostrzegł już, że w takim przypadku Stany Zjednoczone „odpowiedzą z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli”. To prawdopodobnie nawiązanie do sobotniej wypowiedzi przewodniczącego irańskiego parlamentu, Mohammada Baghera Ghalibafa, który ostrzegł, że armia amerykańska i Izrael staną się „uzasadnionymi celami”, jeśli Ameryka zaatakuje Republikę Islamską, a nawet prewencyjnie, co było sugestią sprawczej roli USA i Izraela w obecnych zamieszkach.
W poniedziałek Trump ogłosił wprowadzenie ceł importowych w wysokości 25 proc. na podmioty handlujące z Iranem.
Protesty w Iranie wybuchły w grudniu, w reakcji na lawinową deprecjację riala, zmiany w polityce dewizowej państwa, to jest ograniczenie możliwości korzystania przez importerów ze specjalnych kursów wymiany rial-dolar. Dlatego też protesty zaczęły się od teherańskich kupców. Od początku dochodziło do przepychanek ze służbami bezpieczeństwa. Od tego czasu nabrały one charakteru politycznego, łącznie z hasłami obalenia systemu Republiki Islamskiej.
W przypadku etnicznych peryferii (obszary zamieszkane przez Kurdów i Beludżów) doszło już wprost do aktywizacji separatystycznych organizacji zbrojnych, ale wydaje się, że na razie na poziomie bardzo niskiej intensywności – wiadomo o pojedynczych atakach.
Liczbę ofiar można już szacować w sektach. Zabijani są także przedstawiciele służb państwowych. Zarówno przez zorganizowane bojówki, jak i zrewoltowany tłum. Władze w Teheranie oskarżają służby specjalne USA i Izraela o podgrzewanie nastrojów. Polityczną rolę próbuje odegrać syn obalonego w 1979 roku szacha, mieszkający w USA Cyrus Reza Pahlawi.
W poniedziałek w szeregu miast Iranu odbyływały się wiece poparcia dla władz i systemu politycznego Iranu. W Teheranie zgromadziły bardzo znaczną liczbę manifestantów.
cbsnews.com/kresy.pl































